"Wylano na mnie mnóstwo pomyj, ale w świętoszkowatym sosie". Ksiądz Wierzbicki ma zamiar napisać książkę o KUL

- KUL chciał mnie ukarać za to, że staję po stronie praw człowieka. Większego skandalu być nie może - mówi TOK FM ksiądz profesor Alfred Wierzbicki, odnosząc się do postępowania dyscyplinarnego, które spotkało go na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. O jego kulisach chce teraz napisać książkę.
Zobacz wideo

Ksiądz profesor Alfred Wierzbicki to teolog i etyk, od 1992 roku zatrudniony w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Wykładał m.in. na uczelniach w Rzymie i w Parmie. Przez lata był też dyrektorem Instytutu Jana Pawła II KUL. Zawsze otwarcie i z pełnym zaangażowaniem broni osób wykluczanych czy dyskryminowanych, w tym tych ze społeczności LGBT. Jeśli uznaje, że Kościół w jakiejś sprawie postępuje niewłaściwie - nie boi się o tym mówić.  

Za swoje wypowiedzi medialne miał postępowanie dyscyplinarne na KUL. Trwało półtora roku. Zarzutów było sześć - od trzech księdza uniewinniono, w trzech pozostałych sprawę umorzono.

"Słyszałem, że uczestniczę w spisku medialnym wrogów Kościoła"

Ksiądz profesor w rozmowie z TOK FM mówi, że w trakcie postępowania czuł się upokarzany i poniżany przez rzecznika dyscyplinarnego uczelni. - Wylano na mnie mnóstwo pomyj, ale w specyficznym "świętoszkowatym sosie". Byłem - może nie wprost, ale między słowami - wzywany do nawrócenia. Usłyszałem, że rzekomo sprzeniewierzam się mojemu powołaniu kapłańskiemu, czyli że jestem renegatem. Uważam, że rzecznik dyscyplinarny, profesor Bednaruk, w mowie oskarżycielskiej wykroczył poza swoje kompetencje na każdym polu. Mówił, że uczestniczę w jakimś spisku medialnym ludzi wrogich wobec Kościoła - podkreśla ksiądz Wierzbicki. - To jest monstrualny stan zapaści polskiego katolicyzmu. A za tym przecież stoi rektor KUL. To on oddał moją sprawę w ręce rzecznika dyscyplinarnego - dodaje nasz rozmówca.

Ksiądz Wierzbicki chce napisać o tym książkę. Ma już nawet gotowy konspekt. - To będzie książka na temat KUL. Wyjdę w niej od swojego doświadczenia właśnie z postępowania dyscyplinarnego. Chciałbym, aby moja opowieść stała się punktem odniesienia do szerszej debaty - mówi.

"PiS ukradł nam Kościół"

- W książce chcę swoją sprawę umieścić w dwóch perspektywach: kryzysu Kościoła i kryzysu politycznego w Polsce. Bo uważam, że moja sprawa jest soczewką, która zbiera te dwa kryzysy - mówi ksiądz Wierzbicki. - Pytanie jest takie, czy KUL jest w stanie uratować polski katolicyzm przed kradzieżą katolicyzmu przez rządzących. Bo w mojej ocenie, PiS ukradł nam Kościół. Mówiłem to ostatnio na jednym ze spotkań i była bardzo ciekawa dyskusja - dodaje.

"KUL chciał mnie ukarać za to, że staję po stronie praw człowieka"

Ksiądz Wierzbicki uznaje, że w trakcie postępowania dyscyplinarnego dopuszczono się wobec niego mobbingu. Nie chce jednak iść z tym do sądu. Jak mówi, nie ma na to czasu, nie leży to też w jego naturze. - KUL chciał mnie ukarać za to, że staję po stronie praw człowieka. Większego skandalu być nie może - przekonuje.

- W tym całym postępowaniu chciano mnie ukarać za stawianie pytań, za poglądy. Ktoś postanowił użyć pałki na pracownika akademickiego. Czułem się poniżony - podkreśla Wierzbicki. - Po półtora roku komisja stwierdza, że jestem niewinny, a pozostałe kwestie zostały umorzone. Po co to wszystko było? Próbowano mnie najzwyczajniej w świecie uciszyć - mówi z przekonaniem.

Jedna z wypowiedzi księdza, za którą odpowiadał, dotyczyła słów, że Kościół wyszedł na głupka idąc na współpracę z PiS. Dziś podkreśla, że absolutnie się z tych słów nie wycofuje. - A że użyłem może mało eleganckiego języka? Znam estetów, którzy popierali faszyzm i komunizm. Poza tym, wtedy gdy to mówiłem, niewiele było analiz, jak współpraca z władzą bardzo zaszkodzi Kościołowi. Dziś są już na ten temat tomy publikacji, choćby nowa książka Aleksandra Halla - mówi.

Dodaje, że wciąż jest krytyczny wobec Kościoła, który nie staje po stronie osób LGBT - ofiar nagonki ze strony władzy. - Milczenie Kościoła choćby na temat uchwał anty-LGBT to wielka hańba, porównywana z tym, jak przez wieki był głoszony przez przedstawicieli Kościoła antysemityzm, który potem skończył się pogromami. To nie jest to samo, ale są to analogiczne zjawiska - mówi ks. Wierzbicki.

Towarzystwo Jana Karskiego właśnie poinformowało, że medal 75-lecia Misji Jana Karskiego przyznaje księdzu profesorowi Alfredowi Wierzbickiemu "za odwagę prawdy w Kościele".

- Ksiądz Profesor Alfred Wierzbicki podąża śladami misji mego wielkiego stryja, bo podobnie jak on staje przy tych, którym odbierana jest twarz i godność, których jest mniej, których prześladują i biją. Gdyby żył w okrutnym czasie wojennym, bez wahania stanąłby przy Janie Karskim - powiedziała wiceprzewodnicząca Towarzystwa Jana Karskiego dr Wiesława Kozielewska-Trzaska, bratanica i córka chrzestna legendarnego emisariusza Państwa Podziemnego.

DOSTĘP PREMIUM