Lubelskie. Z czterech ośrodków adopcyjnych chcą zrobić jeden. "To absurdalny pomysł". Buntują się nawet posłowie PiS

Marszałek Lubelszczyzny chce, by zamiast czterech ośrodków adopcyjnych w regionie - działał tylko jeden. Przekonuje, że to dla "dobra dzieci". Pomysł krytykują zarówno pracownicy tych ośrodków, jak i politycy - nawet z Prawa i Sprawiedliwości.
Zobacz wideo

Ośrodek Adopcyjny w Lublinie działa w ramach Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej, który podlega samorządowi województwa. Od kilkudziesięciu lat ma on trzy filie: w Białej Podlaskiej, Zamościu i Chełmie, które teraz miałyby zostać zlikwidowane. - Zależy nam, aby planowane zmiany uwzględniały zarówno dobro dzieci jak i rodzin adopcyjnych. Chcemy także, by zagwarantowały prawidłowy przebieg procedur adopcyjnych oraz usprawniły dostęp do specjalistycznego poradnictwa - przekonywał marszałek województwa lubelskiego Jarosław Stawiarski (PiS), inicjator tych zmian.

Sprawą reorganizacji ośrodka adopcyjnego w poniedziałek miał się zająć sejmik województwa lubelskiego. W przygotowanym projekcie uchwały napisano m.in., że chodzi o "dążenie do bardziej efektywnego wykonywania ustawowych zadań województwa, dotyczących postępowania adopcyjnego". Marszałek wskazał w projekcie, że "nadrzędnym celem jest rozszerzenie idei adopcji". Nie wszyscy jednak podzielają tę opinię.

- To absurdalny pomysł. Czym dalej będą miały rodziny adopcyjne do ośrodka i czym więcej będzie z tym "zachodu", tym gorzej dla adopcji. A przecież chodzi nam o to, by było ich jak najwięcej. Nikt mi nie powie, że centralizacja w tym przypadku przyniesie pozytywne efekty - mówi nam jeden z pracowników filii (zastrzegając anonimowość). - Chyba, że chodzi o to, żeby nas z filii zwolnić. Bo przecież większość z nas nie zdecyduje się na dojazdy do Lublina - dodaje. W Ośrodku Adopcyjnym w Lublinie jest 10 etatów, w Białej Podlaskiej - 3 etaty, w Zamościu - 4, a w Chełmie - 3,5.

Przeciwni są także posłowie PiS

Przeciwko zmianom są także posłowie Prawa i Sprawiedliwości z Lubelszczyzny. W przesłanym marszałkowi stanowisku wskazali, że pomysł nie ma racjonalnego uzasadnienia. "Każda z funkcjonujących obecnie filii wpisała się w lokalne środowisko. Przez kilkadziesiąt lat wykonywały zadania na rzecz dziecka, współpracując z sądami, samorządami i ich jednostkami organizacyjnymi" - napisali posłowie Sławomir Zawiślak, Anna Dąbrowska-Banaszek i Dariusz Stefaniuk.

Podkreślili też, że likwidacja filii spowoduje m.in., że kandydaci na rodziców adopcyjnych będą musieli dojeżdżać do Lublina, wielokrotnie pokonując setki kilometrów. "Zgłoszenie się do jednego ośrodka w województwie będzie równoznaczne z dłuższym oczekiwaniem na proces kwalifikacji i szkolenie" - napisali posłowie. 

Przekonywali także, że zmiana "nie wpłynie na większą możliwość udzielania wsparcia osobom, które przysposobiły dziecko, wręcz przeciwnie". "Rodziny adopcyjne nie będą tak dobrze znane pracownikom Ośrodka w Lublinie. Będą to rodziny dla nich całkowicie anonimowe (zamknięte w aktach spraw). Wydłuży się czas oczekiwania na uzyskanie takiego wsparcia, z uwagi na dużą liczbę rodzin, jakie Ośrodek Adopcyjny w Lublinie miałby do obsługi" - wskazali politycy PiS.

Podobne stanowisko wyrazili też posłowie opozycji, skupieni w Lubelskim Zespole Parlamentarnym. "Inicjatywa forsowana przez Urząd Marszałkowski w Lublinie całkowicie zaburza bezpieczeństwo procesu adopcyjnego w województwie. Będzie się to odbywało ze szkodą dla dzieci oraz rodziców" - napisali parlamentarzyści.

Sprawa odłożona 

Ostatecznie sejmik w poniedziałek nie zajął się projektem zmian. Na wniosek radnego Krzysztofa Komorskiego z Koalicji Obywatelskiej marszałek zgodził na zdjęcie punktu z porządku obrad. Radny zaproponował, by sprawę jeszcze raz dokładnie przeanalizować i przedyskutować. - Apelujemy o szerokie konsultacje. Nie kwestionujemy pomysłu co do zasady, tylko uznajemy, że jest to życiowo zbyt ważny temat, by takie decyzje podejmować bez głębokiej analizy - mówił Komorski.

Podobnego zdania była inna radna Zofia Woźnica. - Centralizacja i powstanie jednego ośrodka w Lublinie nie jest dobrym pomysłem. Wiemy, że w tak delikatniej materii, jaką jest adopcja dzieci, musi być zachowana m.in. pewna intymność. A to właśnie funkcjonowanie filii, czyli dywersyfikacja ośrodków adopcyjnych, sprzyja intymności i właściwemu przeprowadzaniu postępowań - przekonywała.

- Jak wynika z uzasadnienia do uchwały, województwo na likwidacji filii miałoby zaoszczędzić 235 tysięcy złotych. Przy budżecie województwa, który wynosi 1,2 miliardów złotych, to są takie pieniądze, że nawet o tym dzisiaj nie dyskutujmy - mówił z kolei radny Marek Kos z PSL. Sprawa ma wrócić na kolejnym posiedzeniu sejmiku.

Z danych Urzędu Marszałkowskiego wynika, że zmniejsza się liczba dzieci, które trafiają do adopcji. O ile w 2012 roku przysposobiono 107 dzieci, o tyle w 2020 - 57. Tak jest jednak nie tylko na Lubelszczyźnie, ale w całej Polsce. "Dlatego też ośrodki adopcyjne powinny zwiększyć nacisk na podnoszenie świadomości rodziców, jak i całego systemu łącznie z wymiarem sprawiedliwości, aby czas pobytu dzieci w pieczy zastępczej był możliwie krótki, aby adopcja była najlepszą formą dawania dziecku stabilnego domu" - dowodzą urzędnicy marszałka Lubelszczyzny.

DOSTĘP PREMIUM