Zamość miastem rond? Będzie ich jeszcze więcej. Mają zmusić kierowców do jeżdżenia wolniej

Mniej wypadków, ale znacznie więcej kolizji - zamojska policja podsumowała rok na ulicach miasta. Stłuczek było ponad 800. Drogowcy już myślą, co robić, aby bezpieczeństwo poprawić. Pewne jest, że rond, z których słynie Zamość, będzie jeszcze więcej.
Zobacz wideo

Do zdarzeń drogowych w 2021 roku karetki przyjeżdżały w mieście rzadziej. W 15 wypadkach odnotowanych na terenie miasta nikt nie zginął. Rok wcześniej było ponad dwa razy więcej wypadków, jeden z nich był śmiertelny.

- Z doświadczenia mogę stwierdzić, że kierujący w wielu sytuacjach ignorują obowiązek dostosowania prędkości i techniki jazdy do panujących warunków, nie przewidują konsekwencji swojego zachowania - tłumaczy Tomasz Halinowski, zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Zamościu.

Z mniejszą liczbą wypadków mieliśmy zresztą do czynienia na terenie całego powiatu zamojskiego, ale tu ofiar było więcej. Do szpitali trafiło łącznie 68 rannych, o siedem więcej niż przed rokiem. Śmierć w tych zdarzeniach poniosło 11 osób, o trzy więcej niż w 2020 roku. Spadła natomiast liczba wypadków z udziałem pieszych i rowerzystów.

Rannych mniej, ale rozbitych pojazdów coraz więcej    

Ostatni rok nie był spokojny pod względem kolizji w Zamościu. Zdarzeń, w których ucierpiały na szczęście tylko pojazdy, było aż 806, czyli o 158 więcej niż rok wcześniej. - Porównanie tych dwóch ostatnich lat w statystykach jest wyjątkowo trudne. W 2020 roku ruch, ze względu na obostrzenia, był zdecydowanie mniejszy niż w 2021. Teraz już wraca do normalności i automatycznie wzrosła liczba drobnych zdarzeń - tłumaczy Marcin Nowak, dyrektor Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu.

Policja z kolei zauważa, że kierowcy coraz częściej zgłaszają te zdarzenia. Wcześniej tylko wymieniali się oświadczeniami i bywały kłopoty z uzyskaniem odszkodowań. - Bezpiecznie jest wezwać policję. Policjanci oceniają zdarzenie, rozstrzygają często winę na miejscu i są gwarantem dla osób pokrzywdzonych - zachęca komendant Halinowski.

Z notatek policyjnych wynika jasno, że część kolizji to zdarzenia parkingowe, a więc wynikające z nieuwagi kierowców. Pojawia się też nieustąpienie pierwszeństwa, niezachowanie bezpiecznej odległości i nadmierna prędkość. Policjanci zauważają także wzrost liczby zdarzeń kolizyjnych z udziałem dzikich zwierząt.

Na niektóre wypadki i kolizje wpływ miał również nieprawidłowy stan nawierzchni, a czasem też - paradoksalnie - jej przebudowa. - Kierowcy poruszali się po głównych ulicach w skrajnie ekstremalnych warunkach. Drogi były rozkopane, na przykład ulica Piłsudskiego, całe skrzyżowanie ulic Partyzantów, Orląt Lwowskich i Odrodzenia. To wszystko funkcjonowało jako plac budowy. Podobnie ulica Dzieci Zamojszczyzny czy Szczebrzeska - dodają drogowcy. Kierowcy omijali te miejsca, szukali objazdów i przez nerwowość oraz nieuwagę dochodziło do kolizji.     

Drogowcy budują kolejne ronda

W ostatnich latach powstało w mieście kilka nowych rond. Internauci często krytykują te rozwiązania, nazywając Zamość miastem, a nawet twierdzą rond. Kilka nowych aktualnie jest w budowie i - jak podkreśla Marcin Nowak - te rozwiązania zmuszają kierowców do zmniejszenia prędkości. Ruch na skrzyżowaniach jest płynny, spada liczba wypadków i kolizji, a przy okazji piesi bezpieczniej pokonują przejścia.

Z tym zgadza się również policja, podając przykład regularnych interwencji na skrzyżowaniu ulic Sadowej i Dzieci Zamojszczyzny. Podobnie kilkaset metrów dalej, gdzie ulica Dzieci Zamojszczyzny krzyżuje się z Królowej Jadwigi. - Zwykle widzimy tu dwie przyczyny wypadków - nieustąpienie pierwszeństwa i przekraczanie prędkości. Obecnie trwa tam remont i przewidziane jest skrzyżowanie o ruchu okrężnym. To jest najlepsze rozwiązanie i z pewnością będzie bezpieczniej - słyszymy w zamojskiej policji.

Innym przykładem jest nowe rondo u zbiegu Partyzantów, Orląt Lwowskich i Odrodzenia. Wcześniej skrzyżowanie było nieczytelne z powodu nietypowej geometrii. Kierowcy zajeżdżali sobie drogę, czasem wręcz wjeżdżali w skręcające samochody. - Teraz, za sprawą ronda, wszystko jest czytelne. Prawe pasy służą tylko do skrętu w prawo, pozostałe do jazdy na wprost i w lewo. Ponadto, żeby rondo dobrze funkcjonowało, musieliśmy wyburzyć dwie kamienice zlokalizowane przy ulicy Odrodzenia. Dzięki temu od kilku miesięcy nie ma korków w tym miejscu, w szczycie widzimy jedynie lekkie spowolnienie ruchu i jest w końcu bezpiecznie - opisuje Nowak.

Niektóre ronda sprawiają jednak kierowcom trudności. Tak było przez lata z rondem Honorowych Dawców Krwi. W 2019 roku policja 80 razy pomagała w tym miejscu wskazać sprawcę kolizji. Drogowcy zaczęli od drobnych korekt, aż w końcu zdecydowali się na zmianę organizacji ruchu w tym miejscu. Kierowcom najwyraźniej udało się pomóc, bo liczba kolizji spadła czterokrotnie (do 21) w 2021 roku.     

Ranking niebezpiecznych odcinków

Statystyki bezpieczeństwa w ruchu drogowym na zamojskich ulicach pokazują, że do wypadków i kolizji dochodzi też często poza dużymi skrzyżowaniami. Są to odcinki przy wyjeździe z dużych osiedli, sklepów i z prywatnych posesji. Na pierwszym, niechlubnym miejscu jest ulica Wyszyńskiego, gdzie doszło w minionym roku do 53 zdarzeń (51 kolizji i dwóch wypadków).

- Sytuacja była wyjątkowa, bo w związku z remontami kierowcy szukali objazdu. Taką alternatywą stała się ulica Wyszyńskiego. Wyraźnie zwiększył się ruch i pojawiły się też kolizje - tłumaczy szef zamojskich drogowców. Drugie miejsce pod względem niebezpiecznych odcinków zajmuje remontowana właśnie ulica Dzieci Zamojszczyzny (37 kolizji i 1 wypadek), później ulice Legionów (36 kolizji), Sadowa (35 kolizji) i Szczebrzeska (34 kolizje).

Wciąż niebezpiecznie na przejściach, choć rannych coraz mniej

W 2021 roku na ulicach Zamościa doszło do 25 potrąceń pieszych (rok wcześniej było ich 19). Aż 14 z tych 25 dotyczyło potrąceń na pasach. W dwóch przypadkach ranni trafili do szpitala. W pozostałych piesi nie potrzebowali pomocy medycznej, dlatego zdarzenia zakwalifikowano jako kolizje z udziałem pieszych.

Rok wcześniej medycy musieli na pasach interweniować siedem razy. - Ta poprawa po stronie liczby rannych nas cieszy, bo od kilku lat duży nacisk kładziemy na zwiększenie bezpieczeństwa na przejściach. Montujemy aktywne oznakowanie, wyznaczamy przejścia w technologii grubowarstwowej w kolorze biało-czerwonym, montujemy także wyspy z azylem i w tych miejscach widzimy już wyraźną poprawę. Zauważamy jednak, że są jeszcze rejony, w których musimy pieszym pomóc - mówi Marcin Nowak. 

DOSTĘP PREMIUM