Łódzkie drogi jak ser z dziurami. Mieszkańcy dzwonią i skarżą. "Można uszkodzić auto"

Zmiana pogody pokazała, jak wyglądają łódzkie drogi. Nie jest dobrze. - Po zimie są jak ser z dziurami - mówią mieszkańcy i dzwonią do miejskich służb z prośbą o interwencje. Drogowcy łatają dziennie nawet po 50 dziur.
Zobacz wideo

Tylko we wtorek (15 lutego) drogowców można było spotkać na ulicach: Kasprzaka, Zielonej, Srebrzyńskiej, Cmentarnej, Aleksandrowskiej, Zachodniej, Sasanek, Świetlanej, Sowińskiego, Bema, Łaskowice, Chocianowickiej i św. Wojciecha. Załatali około 60 dziur. - Pogoda powoduje, że pokazują się ubytki. To nie leżący śnieg jest najgorszy dla nawierzchni, a duża ilość wody opadowej i przechodzenie przez zero [stopni]. Temperatury lekko dodatnie w ciągu dnia i małe przymrozki w nocy powodują, że woda wpływa w spękania nawierzchni - wyjaśnia Tomasz Andrzejewski, rzecznik Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.

Drogowcy pracują codziennie od 10 stycznia, również w weekendy. W tym czasie pojawili się na około 60 ulicach. Załatali ponad 600 dziur, do czego wykorzystali prawie 1000 ton masy bitumicznej.

Gdzie jest ich najwięcej?

Ulice, które były remontowane niedawno, są w dobrym stanie i nawet po zimie rzadko pojawiają się na nich ubytki. Gorzej jest tam, gdzie remontów nie było od lat. To m.in. ulica Czerwona. Tutaj, po zimie, odkryło się kilkanaście mniejszych lub większych dziur. - Przejechać tą ulicą o tej porze roku i nie uszkodzić sobie auta to sztuka - mówi pani Emilia, która codziennie jedzie fragmentem tej ulicy do pracy.

Mimo, że ubytki są łatane na bieżąco, po kilku dniach tworzą się od nowa. - Niektóre ulice mają bardzo słaby, stary asfalt. My łatamy dziury tylko doraźnie, nie możemy przy takiej pogodzie przeprowadzać jakiś poważniejszych remontów. Są to zabezpieczenia interwencyjne, a nie trwałe. Robimy to po to, aby kierowcy nie uszkodzili sobie auta - tłumaczy rzecznik Zarządu Dróg i Transportu. - Mam też dobre wiadomości, bo ulica Czerwona wraz z ulicą Wróblewskiego będzie wkrótce przebudowana - dodaje.

Dzwonią i skarżą

Dziennie pracownicy Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi odbierają ok. 30 telefonów. Mieszkańcy zgłaszają uwagi. Dzwonią z pretensjami lub po prostu z informacją, gdzie powinni pojawić się drogowcy. - Często zgłaszający wymieniają te ulice, które my mamy już na liście. Zdarza się również, że pojawiają się nowe ubytki, których my jeszcze nie zlokalizowaliśmy. Wtedy pracownik jedzie w teren. Musi każde zgłoszenie sprawdzić i wystawić zlecenie firmie zewnętrznej, aby wykonała takie prace - dodaje Tomasz Andrzejewski. Miasto Łódź przy naprawie ubytków współpracuje z czterema firmami. - Prace nadal będą kontynuowane - zapewnia nasz rozmówca.

Jeśli wpadniemy w wyrwę, która uszkodzi nasze auto, powinniśmy to zgłosić. W ubiegłym roku do łódzkiego Zarządu Dróg i Transportu wpłynęło 2900 wniosków. Nie wszystkie zostały do tej pory rozpatrzone. W tym roku zgłoszono już 300 szkód samochodów, które zostały uszkodzone z powodu stanu łódzkich dróg.

Formularz zgłoszenia szkody pobierzemy ze strony internetowej łódzkiego ZDiT-u. Do tego należy dołączyć zdjęcie zarówno szkody auta, jak i ubytków. - Zdjęcie można zrobić telefonem - mówi rzecznik. - Decyzję podejmie rzeczoznawca - dodaje.

Wniosek ze zdjęciami należy złożyć w Zarządzie Dróg i Transportu przy ul. Piotrkowskiej 173 lub przesłać mailowo na adres zdit@zdit.uml.lodz.pl. Można się kontaktować w tej sprawie - a także w kwestii zgłoszenia ubytków - pod numerami telefonów: 42 638-58-68 w godz. 7.30 - 15.30, a we wtorki w godz. 9 - 17. Szkodę można zgłosić również bezpośrednio do ubezpieczyciela.

DOSTĘP PREMIUM