Uczniowie wracają do szkół, dyrektorzy pełni obaw. "Boję się, że nie będę miała kim zastępować chorych nauczycieli"

W poniedziałek uczniowie starszych klas podstawówek oraz szkół średnich wracają do nauki stacjonarnej. Dyrektorzy placówek obawiają się wzrostu liczby zakażeń, bo nie ma już obowiązku tzw. kwarantanny z kontaktu i odsyłania całych klas na zajęcia zdalne. - Boję się, że nie będę miała kim zastępować chorych nauczycieli - słyszymy.
Zobacz wideo

Uczniowie klas 5-8 szkół podstawowych oraz szkół ponadpodstawowych uczą się zdalnie od końca stycznia. Decyzją ministra edukacji Przemysława Czarnka, w poniedziałek (21 lutego) wszyscy wracają na zajęcia stacjonarne, oprócz uczniów z województw, w których trwają zimowe ferie (lubelskie, łódzkie, podkarpackie, pomorskie i śląskie). - Do końca roku szkolnego będziemy mogli spokojnie się uczyć - zapewniał niedawno szef resortu edukacji.

Szkoły boją się wzrostu liczby zakażeń

Spokoju w szkołach - przynajmniej tych w Bydgoszczy - trudno jednak szukać. Dyrektorzy przyznają, że obawiają się powrotu uczniów do nauki stacjonarnej. Kujawsko-pomorskie cały czas notuje wysoki wskaźnik zakażeń koronawirusem. W piątek wykryto 2643 nowe przypadki i był to trzeci wynik w kraju.

W Szkole Podstawowej nr 32 z Oddziałami Sportowymi i Dwujęzycznymi na izolacji jest ośmioro nauczycieli z klas 1-4, które mają mieć zajęcia stacjonarne. To 10 procent całej kadry. Dyrektorka placówki Arletta Popławska z niepokojem zastanawia się, co będzie, kiedy wszyscy wrócą do szkół. Zwłaszcza, że nie ma już obowiązku tzw. kwarantanny z kontaktu po wykryciu w klasie przypadku koronawirusa.

- Z jednej strony bardzo się cieszymy, bo to już czas najwyższy, żeby dzieci wróciły do nas. Tęsknimy za nimi. Natomiast mamy też szereg obaw. Dzieci będą chorować, a skoro one, to też nauczyciele. Boję się, że nie będę miała kim zastępować nieobecnych pedagogów - wyjaśnia dyrektorka. - Póki co jeszcze sobie radzimy, bo mamy na miejscu psychologa, pedagoga i to oni mogą wejść na zastępstwa do klas - dodaje. 

Maturzyści wolą naukę stacjonarną

W szkołach średnich obaw jest nieco mniej, bo więcej uczniów jest zaszczepionych. Powrót do nauki stacjonarnej jest szczególnie ważny dla maturzystów, którzy już na początku maja będą pisać egzamin dojrzałości.

Paweł Marcinkiewicz z I Liceum Ogólnokształcącego w Bydgoszczy cieszy się z powrotu do normalnych zajęć. - Nauczanie stacjonarne bardziej motywuje i wiedza wykładana przez nauczycieli jest bardziej przystępna. Jest to na zupełnie innym poziomie niż nauczanie zdalne. Chociaż oczywiście nauka przed komputerem też ma swoje plusy, bo jest więcej czasu na naukę typowo pod maturę - mówi.

Dyrektorzy szkół apelują do rodziców, by na zajęcia nie posyłać przeziębionych dzieci i by przypominać im zasady reżimu sanitarnego DDM, czyli dystans, dezynfekcja i maseczka. Przemysław Czarnek przypomina też, że o przechodzeniu na tryb zdalny wciąż mogą decydować dyrektorzy.

Według danych Ministerstwa Edukacji i Nauki, jeszcze w piątek ponad 99 procent szkół podstawowych oraz przedszkoli pracowało stacjonarnie.

DOSTĘP PREMIUM