Koniec sprawy z atakiem pseudokibiców na piłkarzy Legii. Zaskakujące oświadczenie

Był szumne zapowiedzi wyjaśnienia incydentu i zapewnienia ochrony. A od ponad dwóch miesięcy sprawa stoi w miejscu. Wciąż nie ujęto sprawców i nie postawiono zarzutów grupie osób, która zaatakowała piłkarzy Legii Warszawa. Chodzi o wtargnięcie do autokaru z zawodnikami. Mamy oświadczenie policji w tej sprawie.
Zobacz wideo

Chodzi o wydarzenia z grudnia ubiegłego roku. Po przegranym meczu PKO Ekstraklasy z Wisłą Płock pseudokibice Legii Warszawa napadli na autokar, w którym znajdowali się piłkarze stołecznej drużyny. Podczas ataku chuliganów miało ucierpieć kilku z piłkarzy. Sprawa wywołała ogromne emocje w całym sportowym środowisku. 

Emocji nie uspokajały sprzeczne informacje, jakie pojawiały się w tej sprawie w mediach. Nieoficjalnie pisano, że w autokarze doszło do rękoczynów, a pseudokibice chcieli wymierzyć sprawiedliwość za kolejne przegrane mecze i najsłabsze wyniki klubu od lat. Sama Legia początkowo nie odnosiła do sprawy. Dopiero kilkanaście godzin po zdarzeniu potwierdziła, że atak rzeczywiście miał miejsce. 

Policja na początku utrzymywała, że nie ma informacji, by doszło do "jakiejkolwiek sytuacji, w której naruszona została nietykalność kogokolwiek w autokarze". Ostatecznie jednak w mediach społecznościowych podała, że sprawę wyjaśni i zaangażuje w to funkcjonariuszy z wydziału do spraw zwalczania przestępczości pseudokibiców.

Policja zakończyła postępowanie

Zapytaliśmy w KSP o postępy w sprawie i m.in. o to, czy komuś zostały postawione jakieś zarzuty. Okazuje się, że postępowanie jest już zakończone, ale konsekwencji nie poniesie nikt.

"W odpowiedzi na maila uprzejmie informuję, że w przedmiotowej sprawie przesłuchano świadków. Wśród tych osób wszyscy wskazali, że nie czują się pokrzywdzonymi. Na tym czynności zakończono" - odpowiedziało biuro prasowe Komendy Stołecznej Policji.

Legia uspokoiła nastroje, ale sprawy nie rozwiązała

W grudniu Legia zapewniała, że w klubie podjęto decyzje "mające na celu dodatkowe zwiększenie środków bezpieczeństwa w ramach i wokół klubowych obiektów. Naszym priorytetem jest pełne wyjaśnienie sprawy".

Zapytaliśmy zatem o te działania, a także o to, czy ośrodek treningowy w Książenicach został objęty jakąkolwiek dodatkową ochroną. Chcieliśmy też wiedzieć, czy wprowadzono tam działania mające minimalizować ryzyko kolejnych, podobnych incydentów. Oto odpowiedź jaką uzyskaliśmy od biura prasowego Legii Warszawa.

"Legia Warszawa przykłada priorytetowe znaczenie dla bezpieczeństwa zawodników. Odpowiednie procedury obowiązują podczas przebywania drużyny w Legia Training Center oraz podczas meczów. Klub udziela pełnego wsparcia zawodnikom i jest z nimi w stałym kontakcie. Klub współpracuje również z policją oraz w maksymalnym stopniu dba o bezpieczeństwo piłkarzy i kibiców na stadionie" - podał Bartosz Zasławski, specjalista ds. PR w Legii Warszawa.

Klub nie odpowiedział na pytania dotyczące tego, czy i kto został pociągnięty do odpowiedzialności oraz czy zidentyfikowano sprawców ataku z grudnia. A przypomnijmy, że w oświadczeniu klubu - opublikowanym po tamtych wydarzeniach - pojawiła się informacja o tym, że "klub traktuje incydent z najwyższą powagą i dąży do jego pełnego wyjaśnienia. Jednocześnie z całą mocą potępiamy wszelkie formy agresji, na którą nie może być miejsca w sporcie niezależnie od poziomu emocji".

DOSTĘP PREMIUM