Zamość. Zapełniły się wszystkie przygotowane dla Ukraińców miejsca. Wolontariusze proszą o pilne wsparcie

Ponad 1000 Ukraińców uciekających przed wojną już znalazło schronienie w Zamościu. Wiadomo jednak, że najbliższej nocy do miasta przybędzie znacznie więcej uchodźców. Mimo długich przygotowań, w punktach szybkiej pomocy wszystko schodzi natychmiastowo. Wolontariusze proszą o pilne wsparcie.
Zobacz wideo

Od wczoraj linia telefoniczna w zamojskim ratuszu chwilami zaczyna się blokować. Uruchomiono dodatkowe możliwości zgłaszania pokoi, kwater czy przybudówek - wszystkich miejsc do bezpiecznego zakwaterowania uchodźców. Jeszcze w piątek ci, którzy uciekali z Ukrainy, przez Zamość w zasadzie jedynie przejeżdżali. Ale już w nocy z piątku na sobotę i w sobotnie przedpołudnie zapełniły się wszystkie przygotowane miejsca do dłuższego pobytu. Powoli zaczyna brakować także pokoi prywatnych.

Miasto, w trybie pilnym, przygotowuje kolejnych 80 łóżek w swoich budynkach. Potrzebne są wolne pokoje i mieszkania, ale również inne dary - pampersy, pościel, koce, sztućce czy czajniki. - Ludzie mieli pięć minut na decyzję o ewakuacji. Dorośli chwycili za klucze od samochodów, dzieci zabrały do ręki zabawki i w drogę - słyszymy od wolontariuszy.

Każda godzina jest ważna, by system wsparcia się nie załamał

Gdy tylko dotarła do Polski wiadomość o bombardowaniu ukraińskich miast, w Zamościu nastąpiła szybka mobilizacja do wdrażania opracowanych wcześniej strategii niesienia pomocy. Przy obwodnicy pojawiły się trzy drewniane domki, a w nich miejscy urzędnicy, którzy jeszcze chwilę wcześniej obsługiwali mieszkańców w wydziałach ratusza. Przygotowali ciepłe napoje, szybkie przekąski, mieli koce i paliwo. Tego ostatniego - po błyskawicznej decyzji na ucieczkę z ostrzeliwanych miast - w niezatankowanych samochodach brakowało.

- Początkowo ten nasz przystanek był wystarczającym wsparciem. Na niektórych uchodźców ktoś już na parkingu czekał, pozostali jechali do innych polskich miast. Były też osoby bardziej zamożne, które mówiły wprost, że na razie mogą pozwolić sobie na wynajęcie czegoś w mieście - mówi Barbara Godziszewska, dyrektor Wydziału Turystyki i Promocji Urzędu Miasta Zamość, która przez całą piątkową noc pomagała w punkcie przy obwodnicy.

W hotelach i w prywatnych kwaterach miejsca płatne praktycznie się wyczerpały. Od północy ruszyła dodatkowa mobilizacja, bo do miasta zaczęli docierać uciekinierzy, na których nikt z bliskich i znajomych nie czeka i nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie w Polsce. Wielu z nich przekracza granicę pieszo, a wyjeżdżają po nich mieszkańcy przygranicznych gmin. "Jeśli będzie trzeba, udostępnię wszystkie swoje busy i kierowców, by pomóc w transporcie Ukraińców" - proponuje na Facebooku jedna z lokalnych firm przewozowych.

Pomoc od zwykłych ludzi

Telefon od mieszkańców Zamościa i okolic dzwoni bez przerwy. Jedni mówią, że jadą z torbami pełnymi produktów do szybkiego wsparcia, inni podają adres i liczbę osób możliwych do przyjęcia. W prywatnych mieszkaniach mobilizacja też jest ogromna. Ludzie przygotowują pościel, znoszą od sąsiadów łóżka, zbierają zabawki i dziecięce ubranka. Wiedzą, że za chwilę pojadą po Ukraińców.

- Zadzwonił pan z okolic Krasnegostawu, że może przyjąć pięcioosobową rodzinę. Zapisaliśmy numer, a dosłownie za moment podjechał do nas samochód z sześcioosobową rodziną, w tym z małymi dziećmi. I ten pan przyjął wszystkich - mówią wolontariusze.

Z kolei pan Łukasz z Chełma - wraz z rodzicami - ma dwa mieszkania w centrum miasta. Od kwietnia miał je wynająć lokatorom w celach zarobkowych. Zdecydował jednak, że przekażą je ukraińskim rodzinom. Oprócz tego jeździ po znajomych i zbiera potrzebne dodatkowe wyposażenie. Nie zapomina także o zabawkach czy kąciku dla dzieci - żeby było jak w domu. Takich przykładów jest więcej.

Ponad 1000 Ukraińców już w Zamościu

W samym Zamościu - od późnych godzin nocnych - do prywatnych mieszkań i budynków przygotowanych przez miasto trafiło już ponad tysiąc osób uciekających przed wojną. Z miejsc szybkiej pomocy, w których rozpoznaje się te potrzeby - Ukraińcy eskortowani są przez Straż Miejską i ciągle zgłaszających się wolontariuszy.

Wielu uchodźców lepiej radzących sobie z przeżyciami także od razu angażuje się w pomoc innym. Centrum Integracji Społecznej w Zamościu przygotowuje ciepłe posiłki, a miasto ciągle prosi o zgłaszanie się kolejnych wolontariuszy i śledzenie profilu na Facebooku "Zamość - twierdza otwarta". Tu na bieżąco pojawiają się informacje o potrzebnej pomocy.

- To była najcięższa noc. Jestem bardzo zbudowany tym, jak wiele osób przywozi dary pod krytą pływalnię. Magazyny powoli się zapełniają i bardzo prosimy o przywożenie kolejnych pod Zakłady Zbożowe na ulicy Kilińskiego, gdzie mamy większy magazyn - mówi Andrzej Wnuk, prezydent Zamościa, przewożąc dary między magazynami. 

"Największej fali osób spodziewamy się w nocy"

W wielu punktach pomocowych można znaleźć wsparcie psychologiczne. - Nalewając ciepłą herbatę, okazało się, że panie z Ukrainy, które się do nas zgłosiły, są terapeutkami. Zostały z nami i pomagają zrozpaczonym rodzinom - mówi Barbara Godziszewska z urzędu miasta.

Słyszymy, że niektóre rodziny są w bardzo złym stanie psychicznym. Zwłaszcza małe dzieci i kobiety. Uciekają przed wojną, widziały bombardowanie. Trzęsą się ze strachu i płaczą. Wiele z nich na przejściu granicznym musiało pożegnać się z mężczyznami, bo ci mają zostać na froncie.

Wolontariusze także są mocno przemęczeni i potrzebne jest pilne wsparcie. - Największej fali osób uciekających przed wojną spodziewamy się w nocy z soboty na nadzielę. Oni teraz pieszo przekraczają granicę albo stoją w długiej kolejce i w nocy będą u nas. Zapełniamy nasze magazyny produktami i sprzętem od mieszkańców. Zapisujemy wszystkie adresy, pod którymi można zaproponować schronienie i mobilizujemy się, by nasz system ciągle był wydolny - mówi Anna Maria Antos, zastępca prezydenta Zamościa.

Wśród tych, którzy przekraczają i przekroczą granice są i będą osoby z niepełnosprawnością. W pomoc szczególnie takim ludziom zaangażowało się zamojskie stowarzyszenie "Krok za krokiem". - W chwili obecnej stowarzyszenie udostępnia dwie swoje placówki dla uchodźców i przygotowuje kolejne - informuje Maria Król, przewodnicząca organizacji. Utrzymuje stały kontakt ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami z Krzemieńca na Ukrainie i opowiada nam, że sytuacja jest dramatyczna. Ludzie płaczą do słuchawki, a inni - także kobiety - podkreślają, że chwycą za broń i będą walczyć na miejscu do końca.

Osoby leżące i na wózkach inwalidzkich nie mogą samodzielnie uciekać przed wojną, a razem z nimi zostają solidarnie ci, którzy się nimi opiekują. Niektórym jednak udaje się wyjechać z kraju i mogą trafić do zamojskich ośrodków. - Tym, którzy nie będą w stanie być do nas przywiezieni i pozostaną na Ukrainie pomożemy zdalnie - zaznacza Michał Król ze stowarzyszenia. - Potrzebujemy pampersów w każdym rozmiarze, sudocremów, witamin musujących w tabletkach - dodaje. Zorganizowana jest również zbiórka pieniędzy na ten cel. Później wszystko trafi do Krzemieńca transportem z pomocą humanitarna.

DOSTĘP PREMIUM