"Pomocą Polaków jestem wzruszona do głębi serca. Nigdy nie zapomnimy tego, jak dużo dla nas zrobiliście"

- Kiedy do mnie dzwoni starsza kobieta ze wsi i mówi, że nie ma dużo rzeczy, ale przygotowała dwa łóżka dla matki z dzieckiem z Ukrainy, to jestem wzruszona do głębi serca - mówi Marianna Yemielianowa, Ukrainka mieszkająca w Częstochowie.
Zobacz wideo

Pani Marianna pochodzi z miasta Humań w centralnej Ukrainie, które jest miastem partnerskim Częstochowy. Do Polski przyjechała w ramach wymiany naukowej - na studia. Ale, jak sama mówi, przyjazna atmosfera i mili ludzie sprawili, że postanowiła zostać tu na dłużej. Obecnie jest doktorantką literaturoznawstwa na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym.

Akurat w czwartek, kiedy zaczęła się wojna w Ukrainie, była chora. Miała zwolnienie lekarskie i spała dłużej niż zwykle. Straszną wieść o inwazji na jej kraj przekazała jej mama. Bardzo to przeżywa. - Dużo mam znajomych i przyjaciół na Ukrainie, którzy chcą jechać do Polski. Chłopaki chcą wszyscy zostać wojować, ale kobiety chcą jechać - mówi. - Moja przyjaciółka urodziła właśnie dziecko, w piwnicy. Dziecko jest zdrowie, kobieta też, ale oni chcą przyjechać tu do Polski, żyć normalnie i spokojnie - opowiada dalej z przejęciem.

Pani Marianna już od kilku miesięcy współtworzyła grupę w mediach społecznościowych, która pomagała Ukraińcom chcącym przyjechać do Polski. Wyjaśniała, co i jak załatwić, gdzie szukać wsparcia. Przybliżała też swoim rodakom naszą kulturę albo polecała warte odwiedzenia miejsca. Teraz chce, by inicjatywa ta przerodziła się w fundację - po to, by móc na szerszą skalę pomagać uchodźcom. Udało się już znaleźć m.in. prawników, którzy będą służyć wsparciem dotyczącym załatwienia formalności, a także grupę pedagogów mającą pomagać ukraińskim dzieciom.  

W Częstochowie pomoc Ukraińcom oferowana jest na różne sposoby. W kilku miejscach, np. w szkołach, trwają zbiórki darów. W budynku urzędu miasta przy ul. Waszyngtona działa punkt informacyjno-pomocowy. Pracuje w nim tłumacz, a także osoby udzielające informacji dotyczących pobytu, możliwości zdobycia zasiłku społecznego, pomocy prawnej czy psychologicznej.

Marianna w rozmowie z nami przyznaje, że pomocą płynąca ze strony Polaków jest wzruszona. - Kiedy do mnie dzwoni starsza kobieta ze wsi i mówi, że nie ma dużo rzeczy, ale przygotowała dwa łóżka dla matki z dzieckiem i jest gotowa na przyjęcie uchodźców, to jestem wzruszona do głębi serca - opowiada Ukrainka. - My nigdy nie zapomnimy tego, jak dużo dla nas zrobiliście - dodaje.

DOSTĘP PREMIUM