"Jak zostawi lajka, to przynajmniej wiem, że żyje". W Częstochowie czekają na powrót ukraińskich uczniów

20 ukraińskich uczniów z Zespołu Szkół w Częstochowie nie wróciło po feriach do Polski. Ich koledzy i wychowawcy mają z nimi kontakt i namawiają do przedostania się do granicy. - W momencie, gdy któryś z tych uczniów trafia na profil naszej szkoły i zostawia jakiegoś lajka, to przynajmniej wiem, że żyje - mówi dyrektorka.
Zobacz wideo

Chodzi o uczniów z Zespołu Szkół im. gen Andersa, których historię opisywaliśmy już na Tokfm.pl. Pojechali do Ukrainy odwiedzić rodzinę. Kilka dni przed powrotem do szkoły napisali dyrektorce - Iwonie Brzezowskiej - że prawdopodobnie nie uda im się wyjechać.

Historią ukraińskich uczniów żyje teraz cała szkoła. Koledzy z klasy oraz wychowawcy starają się być z nimi w kontakcie poprzez e-maile czy różne portale społecznościowe. Tak najszybciej można się skontaktować. - W momencie, gdy któryś z tych uczniów trafia na profil naszej szkoły i zostawia jakiegoś lajka, to przynajmniej wiem, że żyje - mówi dyrektorka. Czasami kontakt na parę godzin się urywa.

Dyrektor Brzezowska na stronie szkoły opublikowała apel do swoich ukraińskich uczniów oraz ich rodziców, by - mimo trudności - próbowali się przedostać do Częstochowy. "Czekamy na Was. Przedostawajcie się wszelkimi możliwymi sposobami w kierunku granicy z Polską. Wasza ojczyzna, jak zwyciężycie, będzie potrzebowała wykształconych ludzi. Pomożemy wam w Częstochowie, w szkole!" - czytamy w apelu. 

Część uczniów, jak mówi Brzezowska, próbuje wrócić do Polski. - Sygnalizowali mi, że poruszanie się po kraju jest bardzo trudne. Jeśli ktoś mieszka koło Charkowa - a wiemy co się teraz stało w Charkowie - albo jest blisko miast bombardowanych, to w zasadzie musi się przedostawać tak, jak nasi partyzanci w czasie wojny. Nie mogą iść drogami powszechnie znanymi, bo w każdej chwili mogą stracić życie - opowiada. Na razie żadnemu z uczniów nie udało się przemieścić.

Śląscy uczniowie w poniedziałek wrócili na lekcje po feriach w zupełnie inną rzeczywistość. - Miałam lekcje w klasie trzeciej. Powiedziałam, że musimy odejść od tematu [zaplanowanego zgodnie z programem - red.]. Podjęłam z nimi rozmowę o Ukrainie. Mówiliśmy o tym, że świat się już zmienił. Pytałam, co czują. Starali się nazwać swoje emocje - opowiada Brzezowska, która uczy w szkole języka polskiego. I podkreśla, że na różnych przedmiotach nauczyciele są otwarci na rozmowy o sytuacji w Ukrainie. W gotowości są też pedagodzy i psychologowie, by pomoc uczniom uporać się z ich emocjami.

Zbiórki i pomoc dla Ukrainy

Wszystkie częstochowskie szkoły i przedszkola angażują się też w zbiórki darów dla uchodźców. Dary można dostarczać w godzinach pracy placówek oświatowych. Trafią one do czterech wyznaczonych placówek, a później pojadą do magazynu agencji rezerw materiałowych do Lublińca, skąd będą skierowane do Ukrainy.  

Informacji na temat różnych form pomocy dla Ukraińców można szukać na portalu urzędu miasta w Częstochowie. Najważniejsze komunikaty są też zamieszczane w języku ukraińskim.    

W budynku urzędu miasta przy ulicy Waszyngtona działa punkt informacyjny dla Ukraińców, z którego do tej pory skorzystało już około stu osób. Oprócz tego, od poniedziałku działa też punkt uruchomiony przez Caritas (przy Ogrodowej 24/44), gdzie uchodźcy mogą liczyć m.in. na ciepły posiłek. Miejsca noclegowe są z kolei zorganizowane w ośrodkach Caritas i Domu Pielgrzyma.

Nie brakuje też osób prywatnych, które chcą pomagać. Lokale i mieszkania do wykorzystania przez uchodźców można zgładzać przedstawicielom tworzonej w Częstochowie fundacji Nasz Dom, zrzeszającej osoby pochodzenia ukraińskiego. Kontakt z organizacją jest możliwy m.in. poprzez Marianę Yemelianovą.

DOSTĘP PREMIUM