Tysiąc miejsc czeka na młodych Ukraińców w zamojskich szkołach. Illia, Dmytro i Vera już dołączyli do rówieśników

Na razie z uwagi na dużą migrację i przeżycia - niewielu młodych Ukraińców dołącza do klas w polskich szkołach. W najbliższych dniach może się to zmienić. Pytań o miejsca jest coraz więcej, a dyrektorzy mówią zgodnie - to żaden problem.
Zobacz wideo

Illia do zamojskiej podstawówki zapisał się kilka dni po tym, jak uciekł z mamą z bombardowanej Ukrainy. Ma 13 lat i dołączył do rówieśników z 6 klasy. - Są lekcje, na których rozumie wszystko, ale są i takie przedmioty, z którymi trudno jest mu językowo sobie poradzić. Jest jednak kolega, z którym się zaprzyjaźnił i ten, jeśli trzeba, tłumaczy mu wszystko na translatorze - tłumaczy Dorota Pintal, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 10 w Zamościu.

Podobnie działają nauczyciele, którzy nie pierwszy raz spotykają się w szkole z obcokrajowcami. W "dziesiątce" od lat uczy się siedmioro dzieci z Ukrainy i Białorusi. Ci jednak nie musieli uciekać przed wojną i zmieniać szkoły z dnia na dzień. Illia razem z mamą nie zdążyli w domu nic spakować ani ze sobą zabrać. Nie wzięli nawet dodatkowych ubrań. Schronili się w jednym z zamojskich ośrodków.

To pierwszy zamojski uczeń z grupy ostatnio przyjeżdżających uchodźców. Mimo trudnych przeżyć, szybko odnalazł się w nowej szkole. Miał już polski, matematykę, geografię czy biologię. - Przerwy spędza razem z dziećmi z klasy. Siedzą na kanapie na korytarzu i widać, że jest im razem dobrze - dodaje dyrektorka podstawówki. Największą trudność, ze względu na słownictwo, sprawia mu na razie geografia i matematyka.

Dla nikogo miejsca nie zabraknie 

W Zamościu od początku było pewne, że miejsca dla dzieci z Ukrainy w tutejszych szkołach się znajdą. W mieście zatrzymało się już kilka tysięcy uchodźców z czego nawet 90 procent mogą stanowić matki z dziećmi. - My możliwości mamy spore w naszych podstawówkach i szkołach ponadpodstawowych. Po konsultacji z dyrektorami wiem, że możemy mówić nawet o 1000 miejsc - mówi prezydent Zamościa Andrzej Wnuk. Trudniej będzie z przedszkolami ze względu na inny sposób finansowania. - Jeśli będzie potrzeba, by znaleźć takie miejsce, to w miarę posiadanych środków na pewno rozważymy ich przygotowanie - dodaje prezydent.

Drugim przygranicznym miastem mocno zaangażowanym w pomoc uchodźcom jest Hrubieszów. Tu, jak potwierdza Radosław Szkudziński, naczelnik Wydziału Oświaty w Hrubieszowie, o miejsca w przedszkolach pytań jeszcze nie było, ale dwóch ukraińskich uczniów chce dołączyć do Szkoły Podstawowej nr 3.

- Kilka telefonów od rodziców już miałam, więc pierwsi zainteresowani są, ale tylko na razie dwoje rodziców chce nas odwiedzić z dziećmi, zobaczyć szkołę i omówić szczegóły - mówi Marzanna Bednarczuk, dyrektor SP nr 3 w Hrubieszowie. Tu również słyszymy, że dołączenie ucznia innej narodowości do polskiej klasy nie jest niczym nowym, bo wielu absolwentów tak właśnie kończyło tę szkołę. Do tej pory uczyło się tu kilkoro dzieci z Ukrainy, a nawet z Włoch. Szkoły w tym wypadku zawsze organizują dodatkowe lekcje z języka polskiego i pomagają dzieciom gestem, rysunkiem albo translatorem precyzyjnie zrozumieć omawiany materiał.

Młodsi uchodźcy od poniedziałku skorzystają ze świetlicy

Ważnym wyzwaniem dla sąsiadów ze Wschodu była ucieczka tam, gdzie nie ma wojny. Teraz jednak kolejnym wyzwaniem staje się to, jak spędzić w Polsce czas. - Łatwiej mają ci Ukraińcy, którzy trafili do domów swoich rówieśników - zauważa dr Bogusław Klimczuk, dyrektor I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Europejskiej w Zamościu. W tej placówce od tygodnia jest już możliwość dołączenia do klas i kilku nowych kolegów z Ukrainy przyprowadzili uczniowie, u których ci zatrzymali się w domach.

- Mamy już ośmioro nowych uczniów. To między innymi Vera, Irina, Jarema i Dmytro. Chcemy, by dołączyli do grup zgodnie z profilem swoich zainteresowań, na przykład do klasy matematycznej, bo do takiej uczeń chodził w Kijowie. Na razie jednak zajęcia nie miały charakteru ściśle edukacyjnego, a bardziej integracyjny - dodaje dr Klimczuk.

Nauczyciele przyznają, że istnieje bariera językowa, choć większość z nich mówi też płynnie po angielsku i to daje szanse na dobre efekty. Od poniedziałku w tej szkole dostępna będzie również świetlica dla młodszych dzieci. Tu już bariery językowej nie będzie, bo zajęcia prowadzone będą w języku ukraińskim. Dzieci mogą być przyprowadzane w godzinach od 15 do 18. Zajęcia będą bezpłatne, a dyrektor szkoły zachęca również do kontaktu telefonicznego (tel. 609 737 411), bo pewne sprawy być może trzeba będzie potraktować indywidualnie.

Wszystko dzieje się za szybko

Naczelnik hrubieszowskiej oświaty, który po godzinach pomaga w punkcie zorganizowanym dla uchodźców, zauważa, że większość z nich po kilku dniach rusza dalej w drogę. Prawdopodobnie z tego też wynika niewielkie zainteresowanie zapisami do polskich szkół. Niektórzy wierzą również, że szybko wrócą do Ukrainy. Bez względu na plany, edukacja zarówno w miejskich szkołach, jak również we wspomnianej społecznej szkole, która jest prywatna - jest bezpłatna dla dzieci, które uciekły do Zamościa przed wojną.

Co więcej, w szkołach miast partnerskich organizowana jest również dodatkowa pomoc dla uchodźców. Z Niemiec do Zamościa przyjechały ostatnio dwa tiry z darami. Były w nich m.in. łóżka polowe z pełnym wyposażeniem, materace, śpiwory, kołdry i poduszki. Część trafi do ośrodków wspierających Ukraińców, które prowadzi zamojskie starosto powiatowe. Leki i odżywki dla małych dzieci już trafiły kolejnym dużym transportem z Zamościa do Ukrainy. 

DOSTĘP PREMIUM