Fundacja "Ocalenie" interweniowała w ośrodku w Młynach. Zabrali blisko 60 uchodźców

Aktywiści Fundacji "Ocalenie" zabrali grupę uchodźców z ośrodka w Młynach na Podkarpaciu. Były to osoby uciekające przed wojną, ale mające inną niż ukraińska narodowość. Przez kilka dni, jak mówią, nikt się nimi nie interesował.
Zobacz wideo

Mowa o rodzinach, które uciekły przed wojną, ale nie są narodowości ukraińskiej. Mieszkały w Ukrainie, ale pochodzą m.in. z Syrii, Pakistanu, Tadżykistanu, Indii czy Uzbekistanu. Pisaliśmy o nich kilka dni temu na Tokfm.pl. Przebywali w Młynach (Podkarpacie) koło przejścia w Korczowej, gdzie znajduje się ośrodek recepcyjny, a w nim ponad 2 tys. osób z różnych krajów. W weekend miejsce to odwiedziły trzy terapeutki. Po wizycie opowiedziały nam o swoich niepokojących wrażeniach. - To coś absolutnie wstrząsającego - mówiła dr Joanna Ławicka. - Tego, co tam widziałyśmy, nie da się opisać. To jest coś więcej niż dyskryminacja - podała psychoterapeutka Małgorzata Magusiak. 

Pomoc z Fundacji "Ocalenie"

Na miejsce pojechała Fundacja "Ocalenie". Jak mówi nam jej działaczka Kalina Czwarnóg, sytuacja opisywana nam przez terapeutki potwierdziła się. Aktywiści byli tam w nocy z poniedziałku na wtorek. Zabrali z hal w Młynach jeden autokar, blisko 60 osób, głównie z Uzbekistanu i Tadżykistanu. Były to przede wszystkim matki z dziećmi. - Rozmawialiśmy z tymi osobami. Robiliśmy wszystko, by nam zaufały i chciały z nami pojechać. Niektóre panie mówiły, że były tam od sześciu dni - mówi Kalina Czwarnóg. Jak dodaje, grupa została zabrana do stolicy, do Biennale Warszawa.

- Ci ludzie opowiadali nam, że przez kilka dni nie mieli nawet jak się umyć. Byli trochę nieufni, bo w tych halach ludzie wchodzą i wychodzą, nikt tego nie kontroluje. Ale kiedy przedstawiliśmy się, że jesteśmy z fundacji, pokazaliśmy im naszą stronę, to rzeczywiście nam zaufano - mówi Kalina Czwarnóg. I dodaje, że w Biennale wszystkie te osoby mają teraz miejsce do odpoczynku. - Nikt nie chodzi między nimi, kiedy śpią. Są stoły, można przy nich usiąść, coś zjeść. Dzieci mają kącik zabaw, są w bezpiecznym środowisku. Maluchy, jak tylko dojechaliśmy do Biennale, pobiegły się bawić - opowiada dalej aktywistka.

Podkreśla, że jeszcze do niedzieli była przekonana, że w Biennale będą przebywać głównie osoby dowiezione z warszawskich dworców. Po telefonie z TOK FM o niepokojącej sytuacji w Młynach okazało się, że plan trzeba zmienić. Kalina Czwarnóg przyznaje, że do Fundacji "Ocalenie" docierały już wcześniej sygnały o uchodźcach, którzy są gorzej traktowani. Były to osoby o ciemnym kolorze skóry i innym pochodzeniu niż ukraińskie. - Ale te sygnały dotyczyły głównie Medyki, a nie Korczowej i Młynów. Tyle, że w Medyce - jak wiemy - sytuacja się poprawiła - mówi aktywistka "Ocalenia".

Nierówne traktowanie w specustawie?

O tym, że państwo polskie nie traktuje równo wszystkich uchodźców świadczy też - zdaniem przedstawicieli organizacji pozarządowych - specustawa, nad którą pracuje Sejm. Jest w niej mowa o pomocy Ukraińcom i Ukrainkom, a nie wszystkim osobom, które uciekły przed wojną.

Aktywiści, w swoich uwagach do projektu ustawy, postulują m.in. uregulowanie pobytu obywateli państw trzecich - np. Afganistanu, Nepalu, Indii czy Pakistanu - w taki sam sposób jak obywateli Ukrainy. "Nie dokładajmy stresu tym rodzinom. Niech status wszystkich będzie jednakowy" - alarmują Stowarzyszenie Interwencji Prawnej razem z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

Wnoszą również o przedłużenie pobytu na podstawie 15-dniowej zgody Komendanta Placówki Straży Granicznej dla wszystkich, którzy przekroczyli granice po 24 lutego, a nie tylko dla obywateli Ukrainy. "To pozwoli zalegalizować pobyt w Polsce tym, którzy tego chcą lub nie mogą wrócić do swojego kraju oraz zorganizować podróż pozostałym" - napisali aktywiści.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj 

DOSTĘP PREMIUM