Kosmetyczka, masażystka czy mistrzyni świata w kickboxingu. Ukraińcy ustawiają się już przed urzędem pracy

W Zamościu coraz więcej Ukraińców zaczęło szukać pracy. Jak słyszymy w urzędzie, są to często osoby wykształcone, znające języki obce i gotowe pracować nawet poniżej swoich kwalifikacji. Na stole czeka ponad 160 ofert, a zatrudnieniem uchodźców zainteresowani są też prywatni lokalni przedsiębiorcy.
Zobacz wideo

Pierwsi uchodźcy pytający o pracę w Zamościu to masażystka, kosmetyczka, instruktorzy tańca, fitnessu i aerobiku. Zgłosiła się również mistrzyni świata w kickboxingu. Przyjechali do pośredniaka w Zamościu z gospodarzami, u których znaleźli schronienie. Od kilku dni pracują w zakładzie meblarskim na terenie powiatu zamojskiego. - Oferowaliśmy nawet propozycje pracy w ich zawodach, ale te osoby są w ogromnym szoku, są myślami w Ukrainie. Tam zostawiły swoje rodziny, swoich mężów i tu na razie chcą trzymać się razem. Zdecydowały się pracować poniżej swoich kwalifikacji, bo będą mogły pracować razem i razem dojeżdżać - mówi Marian Hawrylak, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Zamościu. Z każdym dniem pojawia się coraz więcej pytań o zatrudnienie i duża gotowość podjęcia jakiejkolwiek pracy, w każdym zawodzie. Zainteresowani są również pracodawcy.

Oferty pracy. Czy wystarczy dla wszystkich?

Jednym z zadań Powiatowych Urzędów Pracy jest gromadzenie ofert od pracodawców i tworzenie bazy osób szukających zatrudnienia. Mimo, że regulacje prawne, określające zasady zatrudniania uchodźców z Ukrainy jeszcze nie są do końca ustalone, to urzędnicy już zapisują takie osoby, spisując ich kompetencje. Dzięki temu, często z marszu, nawet podczas pierwszej wizyty, udaje się umówić spotkanie z nowym pracodawcą. Jednak coraz częściej w dyskusjach w mediach społecznościowych internauci boją się, że zabraknie pracy dla mieszkańców.

W PUP słyszymy, że na razie nie widać tego typu zagrożenia, a wręcz przeciwnie - przed przedsiębiorcami pojawia się w końcu szansa zrekrutowania pracownika. W samym Zamościu i w okolicy czeka od miesięcy minimum 160 ofert pracy. - Na polskim rynku w dalszym ciągu mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Te oferty były dostępne jeszcze przed wojną w Ukrainie. Mamy w bazie wielu bezrobotnych, ale ze względu na ich kwalifikacje nie skorzystali z tych propozycji. Niektóre firmy nie mogą znaleźć pracowników już od kilkunastu miesięcy. Tę lukę mogą wypełnić obywatele z Ukrainy - wyjaśnia dyrektor Hawrylak.

Podkreśla również, że zamojski rynek nie jest bardzo obfity w oferty w porównaniu z większymi miastami, ale nie jest też najgorszy. Przedsiębiorcy się rozwijają, jedna z firm, która liczy na gotowość uchodźców, kończy właśnie inwestycje i niebawem będzie musiała zatrudnić kolejnych 300 pracowników. Są jednak miejsca w regionie z dużą liczbą Ukraińców, w których ofert pracy nie ma.

Graficy, kasjerzy, kelnerzy potrzebni od zaraz

Nasz rozmówca podkreśla, że graficy komputerowi, instruktorzy nauki jazdy, kasjerzy, kelnerzy i kierowcy mogliby zacząć praktycznie z dnia na dzień. Na liście ofert jest wiele miejsc również dla magazynierów, operatorów maszyn, koparek i monterów konstrukcji. Cukiernicy i fryzjerzy też nie powinni mieć problemów. Wiele firm, jak choćby firma z branży meblarskiej, która już zatrudniła Ukraińców - także mają wolne miejsca. Tu kwalifikacje nie są potrzebne, wystarczy przyuczenie do zawodu w nowym miejscu pracy. O te oferty warto pytać w urzędzie, zapisując się na listę albo od razu prosząc o kontakt z firmą.

Urzędnicy z PUP w Zamościu podkreślają, że język rzadko stanowi barierę, bo wielu Ukraińców mówi dobrze po polsku, a przestrzeń do zrozumienia i tak w przypadku ukraińskiego jest szeroka. Często rozwiązaniem bywa język angielski. Dodatkowo na stronie PUP w Zamościu niektóre informacje od kilku dni publikowane są także po ukraińsku i dostępne są również ulotki i ogłoszenia w tym języku.

W Hrubieszowie będzie problem z zatrudnieniem 

Duży problem ze znalezieniem pracy mogą mieć uchodźcy w Hrubieszowie. - Nie mamy na razie żadnych propozycji i mocno liczę na to, że niebawem pojawią się oferty sezonowe. Mamy kilka dużych plantacji borówki amerykańskiej na naszym terenie i ci pracodawcy często zatrudniali cudzoziemców - mówi Agnieszka Wypych, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Hrubieszowie. Na razie nie trzeba było odmawiać, bo w ostatnich dniach nie było zainteresowania wśród osób z Ukrainy, ale może się to zmienić gdy wejdzie w życie ustawa o pomocy dla uchodźców. Pocieszeniem, jak słyszymy, są pojedyncze pytania przedsiębiorców o pracowników z Ukrainy. Jednak żadne konkretne propozycje jeszcze nie wpłynęły. Bywa też tak, że w powiecie hrubieszowskim brakuje również ofert dla mieszkańców czekających na sygnały od pracodawców.

- Propozycji, z których nie są w stanie skorzystać mieszkańcy powiatu od dłuższego czasu jest niewiele - mówi dyrektor Wypych. Dodaje, że razem z pracownikami pomaga w roli wolontariuszy w punktach kwaterunkowych w okolicy i uchodźcy bardzo często jadą dalej, do większych ośrodków, na przykład do Warszawy, Wrocławia czy Kalisza. Na tamtych rynkach pracy może być im łatwiej.  

Uchodźcy często mają bardzo wysokie kwalifikacje

Od doświadczonych wolontariuszy - takich jak ks. Mieczysław Puzewicz, dyrektor Centrum Wolontariatu w Lublinie - słyszymy, że stajemy wobec sytuacji nieodwracalnej. - Nam się wydaje, że za kilka dni to się skończy, a myślę, że nie mamy do tego podstaw. Pamiętajmy, że jeśli

ktoś pod wpływem takich wydarzeń zmienia miejsce pobytu, to do swojego kraju może już nie wrócić - podkreśla.

Wyjazdy Polaków, chociażby w stanie wojennym, również pokazały, że wielu ułożyło sobie życie na emigracji. Do Polski z Ukrainy w zdecydowanej większości przyjeżdżają matki z dziećmi. Ci, którzy z emocjami radzą sobie nieco lepiej, pytają coraz częściej o szkoły dla swoich dzieci i świetlice. Od wolontariuszy słyszymy, że uchodźcy często powtarzają, że do tej pory pracowali w swoim kraju i nie chcą iść do „pomocy społecznej". Chcą utrzymywać się samodzielnie. - Tylko ktoś, kto zupełnie nie zna Ukrainy, może myśleć inaczej o tych osobach. To są ludzie bardzo pracowici, zaradni. Nowością jest fakt, że są to głównie kobiety z dziećmi, więc należy wskazywać dedykowane im miejsca pracy, a takich jest wiele. Dostaliśmy już 400 ofert od pracodawców - podkreśla ks. Puzewicz.

W zamojskim Urzędzie Pracy również słyszmy, że to często osoby o bardzo dobrych kwalifikacjach - wykształcone, znające języki obce i sumienne. Są też gotowe pracować poniżej swoich kwalifikacji, a wśród Polaków bywają z tym duże problemy. Podpowiedzią dla pracodawców, do czasu wejścia w życie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, są praktykowane od lat formy zatrudnienia. - Działają dwie drogi legalnego zatrudnienia cudzoziemców. Pierwsza to powierzenie pracy na podstawie oświadczenia, druga to zezwolenie na pracę tymczasową, czyli to, co robią Urzędy Pracy w Polsce - mówi dyrektor Hawrylak.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj

DOSTĘP PREMIUM