Zaczęli od małego wozu, a obecnie wysyłają całe tiry. Łódzkie zoo prowadzi zbiórki dla ogrodów w Ukrainie

Pracownicy łódzkiego zoo prowadzą zbiórki dla ogrodów zoologicznych w Ukrainie. Potrzebują m.in. karmy, opatrunków czy dobrej jakości kocyków. Jest też osobna zbiórka dla orangutanów. Zoo organizuje ją w imieniu małpy Yoko, która przyjechała tu właśnie z Charkowa.
Zobacz wideo

W pomoc zaangażowała się większość pracowników łódzkiego zoo. Wśród nich jest Rosjanka - Uljana Kałążny, kierownik sekcji hodowlanej. Jej pomoc jest bezcenna, bo zna język i ma kontakty z dyrektorami i pracownikami z ukraińskich ogrodów zoologicznych. Dzięki temu Łódź stała się koordynatorem ogólnopolskich działań. Centrum logistyczne z kolei znajduje się w warszawskim zoo.

Tak się zaczęło

Zaraz po wybuchu wojny pracownicy łódzkiego zoo włączyli się w miejską zbiórkę dla pogrążonej w wojnie Ukrainy. Wtedy jeszcze nie zbierali rzeczy i pożywienia wyłącznie dla zoo. Po kilku dniach stało się jasne, że tamtejszym ogrodom taka pomoc również będzie potrzebna. - Wielu z tych ludzi poznałam na konferencjach. Jesteśmy w kontakcie - mówi Uljana Kałążny. - Dla mnie są to straszne przeżycia, a ci ludzie są bohaterami. Oni mimo wszystko zostali przy tych zwierzętach, niektórzy nawet z nimi zamieszkali - dodaje.

- Z uwagi na to, że dostawaliśmy dużo sygnałów z ukraińskich ogrodów zoologicznych, zdecydowaliśmy się taką pomoc zorganizować. Zgłosili nam, co jest najbardziej palącą potrzebą. Dzięki temu mieliśmy listę tego, co musimy zebrać i co trzeba załatwić - mówi Michał Gołędowski z działu edukacji w łódzkim zoo. - Od tego momentu działamy codziennie i organizujemy kolejne transporty - dodaje.

Wyjechało ich już sześć. Kolejny jest planowany jeszcze w tym tygodniu. Zaczęli od małego wozu dostawczego, a obecnie wysyłają już całe tiry.

Pomagają 14 ogrodom zoologicznym znajdującym się w różnych częściach Ukrainy. W tym zebrane artykuły dotarły już do zoo w Charkowie, Kijowie i Mikołajewie, które są w najbardziej dramatycznej sytuacji. Transporty idą też do mniejszych ogrodów.

W akcję od razu włączyło się również zoo w Warszawie i fundacja Panda. Później, po kolei, dołączały pozostałe ogrody zoologiczne w kraju. W kolejnych dniach akcja swoim zasięgiem objęła ogrody zoologiczne z Czech, Słowacji, Niemczech, Francji i Szwajcarii. Robili zbiórki i wysyłali transporty do Polski, aby stąd trafiły do potrzebujących zwierząt. Teraz w pomoc ogrodom zoologicznym w Ukrainie włączony jest cały świat, bo dary spływają również ze Stanów Zjednoczonych.

- Akcja, która miała być takim małym symbolem pomocy dla naszych braci i sióstr zza wschodniej granicy, teraz stała się gigantycznym przedsięwzięciem, w którym my pełnimy rolę koordynatorów, którzy przekierowują pomoc do konkretnych ogrodów. To niesamowite - cieszy się Michał Gołędowski.

Dary do zoo w UkrainieDary do zoo w Ukrainie Zoo w Łodzi, materiały prasowe

Czego potrzeba?

Zwierzęta egzotyczne potrzebują specjalnego pożywienia. Są to np. granulaty dla żyraf, słoni, małp człekokształtnych czy dla ptaków. Ze względu na brak dostępności do pożywienia będą miały zmienioną dietę. Pracownicy łódzkiego zoo chcą choć w części zrealizować ich potrzeby. Kilka dni temu dostali od darczyńców 15 kartonów rzeczy weterynaryjnych. Były tam strzykawki i opatrunki. Również jedna z łódzkich szkół zrobiła zbiórkę i przekazała 12 kartonów różnych potrzebnych rzeczy.

- Działamy wielotorowo, bo sytuacja wojny nie pozwala działać inaczej - mówią pracownicy. - Przyjmujemy zarówno dary od łodzian, jak i fundusze na zrzutce. Jest tam już ponad 150 tysięcy złotych. Z własnych środków również robimy zakupy. Nasi pracownicy przekazali swoje posiłki regeneracyjne dla ukraińskich kolegów i koleżanek.

Przynosić do zoo można: karmę dla zwierząt domowych m.in. psów, kotów i papug, środki opatrunkowe, podkłady higieniczne, jedzenie dla ludzi, materace, nowe koce i gaśnice proszkowe. - Tak naprawdę można przynosić wszystkie rzeczy, które w sytuacji zagrożenia mogą być potrzebne. Karma dla psa i kota też jest dobrym zamiennikiem i wypełniaczem. Żywność potrzebna jest również dla pracowników, którzy prawdopodobnie nie dostaną wypłaty - wyjaśnia nasz rozmówca.

Dary można zostawiać na portierni

Jest też osobna zbiórka. Dla orangutanów. Pracownicy zoo organizują ją w imieniu łódzkich małp dla ich przyjaciół w ukraińskich zoo. Wśród nich jest Yoko, który ma swoich krewnych w Ukrainie. Przyjechał bowiem do Łodzi z Charkowa. W tym zoo mieszka obecnie jego starszy brat i ciocia. - Dla orangutanów można przynosić suszone owoce i koce. To są bardzo silne zwierzęta, więc szybko je niszczą. Koce muszą być nowe i w opakowaniu, bo orangutany są podatne na infekcje i alergie. Mogą to też być piłki i liny, którymi te zwierzęta lubią się bawić - mówią pracownicy łódzkiego zoo. Sami dla orangutanów zrobili za to hamaki. - Robiliśmy je w nasz wolny dzień. W ten sposób będą mogły rozładować swoją energię - opowiada Uljana.

Jeśli chce się wspomóc zbiórkę, można też wpłacać pieniądze na zrzutka.pl. Akcja nazywa się "Razem dla Ukraińskich Ogrodów Zoologicznych". Prowadzi ją Fundacja Rozwoju Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego Panda. Hojny darczyńca zza oceanu przelał 50 tys. złotych. To najwyższa kwota, jaka wpłynęła jednorazowo.

- W czasach gdy był mały, mieszkał w Charkowie i chodził do tamtejszego zoo. Ma z nim dobre wspomnienia. Jak się dowiedział, że nasza pomoc jest m.in. dla tego ogrodu, zdecydował się przekazać taką znaczną kwotę pieniężną – poinformował Michał Gołędowski. - My jesteśmy wdzięczni za każdy datek.

DOSTĘP PREMIUM