Koce i łóżka dla uchodźców znalazły się na śmietniku. "Musiały być zutylizowane"

Koce, łóżka, ubrania i żywność - takie rzeczy, przeznaczone na pomoc uchodźcom w punkcie w Nadarzynie, trafiły na śmietnik. Zdjęcia przesłali nam wolontariusze. Przedstawiciele wojewody tłumaczą, że dary były zniszczone albo przeterminowane i musiały być zutylizowane.
Zobacz wideo

Dotarły do nas zdjęcia z punktu dla uchodźców w Nadarzynie, na których widać m.in. koce i łóżka - przeznaczone dla uchodźców - wyrzucone do śmieci. Według relacji wolontariuszy, rzeczy te "były w bardzo dobrym stanie". - Nie wiem, jak długo były używane. Sprawdziłem, sam dotknąłem, nawet brudne nie były. Nie lubię, gdy marnotrawi się pieniądze. Szczególnie, gdy miały one pomagać uchodźcom - przekazał nam wolontariusz z Nadarzyna. 

Jedzenie przeterminowane

Otrzymane od wolontariuszy zdjęcia opublikowaliśmy w mediach społecznościowych, na co szybko zareagował urząd wojewody mazowieckiego, który organizuje punkt w Nadarzynie. Jak poinformowała rzeczniczka wojewody Ewa Filipowicz - żywność, która została wyrzucona, była przeterminowana o rok. - Pochodziła z darów, ale nie nadawała się do spożycia i nie mogła być spożytkowana. Jeśli chodzi o łóżka i koce, one też były zabrudzone i nie mogły być wykorzystywane dalej - poinformowała urzędniczka. - Nie chcemy wnikać dokładnie w tę sytuację. Musiały być zutylizowane. Mamy zabezpieczone łóżka i koce, podejmujemy działania adekwatne do sytuacji, by sprzęt, z którego uchodźcy korzystają, był bezpieczny, ale czasem ten sprzęt trzeba wymienić - dodała dopytywana.

Po publikacji naszego artykułu oświadczenie do redakcji wysłało także biuro prasowe Ptak Warsaw Expo, które powtórzyło argumenty urzędników wojewody. 

"...informujemy, że zostały wyrzucone tylko i wyłącznie te koce, artykuły tekstylne i łóżka, które uległy zniszczeniu, a ich stan nie nadawał się do dalszego użytkowania. Produkty te zostały przekazane do utylizacji zgodnie z obowiązującym prawem, na co posiadamy stosowne dokumenty" - przekonują przedstawiciele centrum w Nadarzynie.

Dalej podają, że punkt przyjmuje wszelkie rzeczy od darczyńców - w tym żywność - ale "niestety nie każdy darczyńca sprawdza stan oraz daty ważności przekazywanych towarów, a także nie zawsze jest świadom, że niektóre produkty nie wytrzymują transportu pod względem jakości".

Do Nadarzyna jedzie 68 ton darów

Jak informowaliśmy kilka dni temu w TOK FM, Ptak Warsaw Expo - na mocy umowy zawartej z wojewodą - dostaje za każdą przyjętą osobę 95 zł brutto dziennie. Polakom, którzy na własną rękę przyjmują uchodźców z Ukrainy, musi wystarczyć kwota o ponad połowę mniejsza (40 zł). Podobnie zresztą jak samorządom. - Samorządowcy dostają o ponad dwa razy mniej - mówił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Umowa z firmą Ptak Warsaw Expo została zawarta na miesiąc z możliwością przedłużenia. 

Tymczasem, jak poinformowała w środę włoska agencja informacyjna ANSA, do centrum w Nadarzynie wyruszyło z Mediolanu siedem tirów z pomocą humanitarną dla ukraińskich uchodźców. - Wysyłamy najpierw 68 ton produktów pierwszej potrzeby, od mleka po pieluszki i inne artykuły dla dzieci, bo to głównie kobiety z dziećmi przebywają na warszawskich terenach targowych - powiedział (cytowany przez agencję) prezes fundacji Fiera Milano Enrico Pazzali.

W Mediolanie zabrano ponad 100 ton żywności i około 44 ton środków higienicznych oraz koców i śpiworów. Reszta tej pomocy zostanie wysłana następnym transportem po powrocie obecnego konwoju z Polski.

Według informacji Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, obecnie w halach targowych Warsaw Ptak Expo przebywa około 4 tysięcy ludzi. Maksymalne możliwości obiektu to przyjęcie 10 tys. uchodźców.

DOSTĘP PREMIUM