Zamość. Chcieli stawiać wyciąg do wakeboardingu, pojawiła się poważna przeszkoda. "Nie składamy rękawic"

Wyciąg dla nart wodnych i desek miał ruszyć wraz z letnim sezonem nad zamojskim zalewem. Konstrukcja jednak nie powstała, bo w pierwszej fazie przetargu nie było chętnych na jej wykonanie. Teraz większym problemem jest wysokość masztów, potrzebnych do uprawiania tego sportu. Żeby spełniały swoją rolę, muszą być o 2 metry wyższe niż pozwala na to nowy plan zagospodarowania przestrzennego.
Zobacz wideo

Zalew miejski w Zamościu przeszedł w ostatnich latach szeroką modernizację. Powiększono część rekreacyjną zbiornika, na środku powstała wyspa, a przy plaży z palmami nowe zaplecze gastronomiczne. Pojawił się też pomysł budowy dwumasztowego wyciągu do wakeboardingu. Infrastruktura pozwoliłaby plażowiczom ślizgać się na desce po powierzchni wody. W pierwszym przetargu nie było chętnych do budowy tej instalacji, a przed rozpisaniem kolejnego pojawiła się poważna przeszkoda.

- Powstała nowa uchwała w sprawie zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego miasta Zamość, dotycząca rejonu Drogi Męczenników Rotundy, ulic Altanowej i Lipskiej oraz w rejonie zalewu miejskiego i strzelnicy - informuje Mateusz Ferens, dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zamościu. W planie jest kilka zapisów, które mocno utrudniają budowę takiej infrastruktury, bo zgodnie z nimi słupy nie mogą być wyższe niż pięć metrów.

Pechowe dwa metry

Maszty 5-metrowe będą zdecydowanie za niskie do wygodnego i bezpiecznego uprawiania wakeboardingu. Przy wielu zbiornikach są o ponad dwa razy wyższe. - Wstępne rozmowy przeprowadzone przez pracownika naszego wydziału z konserwatorem zabytków zakończyły się wynikiem negatywnym. Przedstawiciel Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków jednoznacznie nie zaopiniuje pozytywnie pomysłu budowy wakeboardingu ze słupami o wysokości dziewięciu metrów - mówi Stanisław Flis, dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich i Zamówień Publicznych.

Rozwiązaniem, do którego OSiR chce przekonać konserwatora będą 7- bądź 7,5-metrowe maszty. - Nie składamy rękawic. Jestem w trakcie rozmów z pracownikami Delegatury Konserwatora Zabytków i dyskutujemy. Staram się przekonać, żeby można było taką budowlę stworzyć, bo w mojej ocenie nie zaburza wizerunku zabytkowej strefy - dodaje dyrektor Ferens. Strony na razie wymieniają się argumentami, więc nadzieja ciągle jest.  

"Nasza interpretacja była inna"

Przyglądając się interpretacjom nowego planu, można odnieść wrażenie, że problem tkwi w szczegółach i różnym ich rozumieniu. - My staliśmy na stanowisku, że słupy to nie są konstrukcje budowlane, tak jak słupy oświetleniowe. Nasza interpretacja była taka, a konserwator przyjął inną - podaje dyrektor Flis. W Ośrodku Sportu i Rekreacji słyszymy, że gdy kwitną wysokie drzewa, to też zasłaniają Rotundę i starówkę z perspektywy zalewu. W sezonie tych obiektów przez liście nie widać - mówi dyrektor ośrodka. I ten argument podsuwa administratorom terenu kolejne rozwiązanie, żeby po sezonie demontować lub obniżać częściowo konstrukcję. To również jest aktualnie tematem dyskusji ze służbami konserwatorskimi. W trakcie uzgadniania nowych rozwiązań ma - mimo wszystko - ruszyć kolejny przetarg na wakeboardinową infrastrukturę. 

Jeśli nie cichy wyciąg, to może motorówki? 

Podobna atrakcja do tej, jaką chciałby mieć u siebie Zamość, dostępna jest już kilkadziesiąt kilometrów dalej - w Biszczy i w Biłgoraju. W Zamościu są nawet instruktorzy wakeboardingu. Jeśli ustalenia z konserwatorem na temat wysokości masztów nie pozwolą na ich budowę, to planem B mogą być motorówki. - Do nich również można podpiąć narty wodne i to mogłoby się udać w Zamościu - mówi TOK FM pracownik Ośrodka Sportu i Rekreacji. Celem jest jednak bardziej ekologiczny sposób zrealizowania tych planów. Silnik elektryczny nie powoduje dużego hałasu, co jest ważne dla plażowiczów i wędkarzy. Teraz może być również ważne dla rowerzystów, bo dookoła zalewu zbudowano nowe, oświetlone ścieżki rowerowe. 

DOSTĘP PREMIUM