Szczeciński Gryf zasłonięty wielką płachtą. Na znak solidarności z Ukrainą. Prezydent nie wiedział, ale pogratulował pomysłu

Szczecińscy artyści zakryli rzeźbę Gryfa na wzór zabezpieczeń stosowanych w Ukrainie przed skutkami wojny. W taki sposób chcą pokazać swoją solidarność ze społecznością Ukrainy. Namawiają do zasłonięcia innych pomników w Polsce i Europie i pozostawienia ich zakrytych do końca wojny.
Zobacz wideo

- Zrobiliśmy to ze szczególną ostrożnością i dbałością o obiekt - przekonuje Łukasz Surowiec, który do projektu zaprosił także Monikę Szpener i Remi Remigiusza Sudę.

"My - jako artystki i artyści mieszkający w bezpiecznej strefie, daleko od działań wojennych, chcemy wyrazić swoją solidarność z mieszkańcami bombardowanych miast w Ukrainie" - czytamy w krótkim manifeście opublikowanym na portalach społecznościowych. "Nasze działanie to symboliczny akt powtórzenia ich heroicznego wysiłku w ratowaniu dziedzictwa kulturowego przed barbarzyńskim, rosyjskim agresorem" - dodają jego twórcy.

Płachta brezentu i worki z piaskiem - jako symbole solidarności

Szczeciński pomnik Gryfa został zabezpieczony podobnie, jak ochrania się m.in. pomniki na ulicach Lwowa i innych ukraińskich miast. Tam cenniejsze dzieła sztuki, które przed wojną przyciągały wzrok turystów, są zabezpieczane już od kilku tygodni. Brezent chroni je przed odłamkami - szkła czy gruzu. Najcenniejsze obiekty dodatkowo są obłożone workami z piaskiem - tak, by w wyniku ewentualnego nalotu ucierpiały jak najmniej.

- Zabezpieczanie pomników, oprócz praktycznego zastosowania przed ewentualną dewastacją w przypadku poszerzenia się działań wojennych, jest gestem uzmysławiającym, że wojna wciąż trwa, że jest blisko - zaznacza Łukasz Surowiec. - Zabezpieczając nasze pomniki, chcemy zabezpieczyć pamięć o aktualnej wojnie. Będziemy namawiać aktywistów, artystów i władze miast w całej Europie o zabezpieczenie własnych pomników na czas wojny z Rosją, w ramach solidarności z Ukrainą oraz pozostawienie ich zakrytych do końca wojny - kwituje artysta.

Partyzantka… ale przeszła

Artyści przyznają, że na pomysł happeningu wpadli w minioną niedzielę. Nie pytali władz o zgodę, bo załatwianie procedur trwałoby zbyt długo. - Dopiero później wysłaliśmy e-mailem list do władz miasta wyjaśniający nasze intencje, a wieczorem przyszła odpowiedź od zastępcy prezydenta Szczecina Krzysztofa Soski [odpowiedzialnego za kulturę w mieście - red.] z gratulacjami - zdradza Monika Szpener. Dodaje, że pomnik Gryfa nie został wybrany przypadkowo. Mieści się blisko Urzędu Miasta, więc władz lokalnych, a jednocześnie jest blisko szlaków spacerowych na Jasnych Błoniach.

Do Szczecina już docierają sygnały ze środowisk artystycznych z Torunia, Warszawy czy Krakowa, że kolejne pomniki mogą być zasłanianie. - Ja będę namawiał do włączenia się do akcji szczególnie miasta na zachodzie Europy, gdzie jednak społeczeństwa mniej niż my odczuwają, że niedaleko jest wojna i giną niewinni cywile - kwituje Łukasz Surowiec.

DOSTĘP PREMIUM