Szczecin. Niepokojąco spada liczba osób testujących się na HIV. "Często wolimy nie wiedzieć o swoim zakażeniu"

W szczecińskim punkcie diagnostycznym liczba osób dobrowolnie testujących się na HIV spadła o połowę. Powodem mniejszego zainteresowania jest pandemia, ale nie tylko. - HIV to temat tabu. Często wolimy nie wiedzieć o swoim zakażeniu niż pokonać zakłopotanie, żeby zgłosić się i to po prostu sprawdzić - mówi psychoterapeutka.

Szczeciński Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny HIV/AIDS działa w Szpitalu Wojewódzkim przy ul. Arkońskiej. W każdy poniedziałek, wtorek i czwartek - między 15 a 18 - ci, którzy podejrzewają u siebie zakażenie, mogą bezpłatnie i anonimowo to sprawdzić. Oprócz możliwości wykonania testu, na miejscu są doradca i psycholog.

Przed pandemią na zrobienie testu decydowało się około 1500 osób rocznie. W marcu 2020 roku, ze względu na obostrzenia, punkt został zamknięty, a ministerialne środki na jego działanie wstrzymane. - Wróciliśmy do pracy w 2021 roku, ale liczba testujących znacznie nam spadła. Pacjenci obawiali się w pandemii przychodzić do szpitala i zgłosiło się zaledwie 788 osób, u 14 z nich potwierdzono zakażenie HIV - opowiada Justyna Bągorska, psychoterapeutka i przewodnicząca Stowarzyszenia Da-Du, które wspiera osoby zakażone.

HIV to w Polsce wciąż temat tabu

Terapeutka zauważa pewną niepokojącą rzecz. - W XXI wieku pokonaliśmy barierę wstydu jeżeli chodzi o depresję, alkoholizm czy chorobę dwubiegunową. Do tych schorzeń coraz częściej publicznie przyznają się znani aktorzy czy celebryci, ale też i zwykli ludzie. Mówią o chorobie, szukają wsparcia i pozwalają sobie pomóc. Jeżeli chodzi o HIV, to kontekst społeczny wciąż jest inny: "masz HIV, czyli źle się prowadziłeś" - mówi Bągorska.

I podkreśla, że zakazić się można przecież nie tylko podczas przygodnego seksu. - Nie znam jednak nikogo, kto odważnie i publicznie mówi o swoim zakażeniu - nadmienia.

Ekspertka podkreśla, że posiadanie jednego partnera nie gwarantuje, że jesteśmy bezpieczni, bo nie wiemy, jak zachowuje się partner i czy nie miał ryzykownego kontaktu, który przemilczał. W Szczecinie sporo zakażeń ujawnia się wśród ludzi powyżej 50. roku życia. Jest to pokolenie, które nie miało w zasadzie żadnej edukacji seksualnej. Osoby te często wychodzą z założenia, że niechciana ciąża im nie grozi, więc nie muszą używać prezerwatyw, a do przygodnych kontaktów seksualnych dochodzi m.in. w sanatoriach.

W różnych grupach wiekowych Polki i Polacy często wchodzą w związki z partnerami z krajów, w których profilaktyka HIV kuleje. A to przekłada się potem na wzrost zakażeń. Oficjalnie w naszym kraju jest ponad 26 tys. osób zakażonych. A ile jest ich naprawdę? Tego nie wiadomo. HIV to u nas nadal temat tabu, co - jak przekonuje nasza rozmówczyni - nie ułatwia sprawy dobrowolnego zgłaszania się na testowanie. - Często wolimy nie wiedzieć o swoim zakażeniu niż pokonać zakłopotanie i wstyd, żeby zgłosić się i to po prostu sprawdzić - podsumowuje.                    

Wirusa potrafimy dziś opanować

Zakażenie wirusem HIV przez wiele lat rozwija się bezobjawowo. A zatem odpowiedź na pytanie czy jesteśmy zakażeni, czy nie, daje tylko test. Ten zrobiony w punkcie diagnostycznym poprzedzony jest zawsze rozmową z doradcą. Dotyczy ona m.in. kontaktów seksualnych, ale też tego, co w razie zakażenia należy zrobić.

Pacjent nie podaje swoich danych - nazwiska czy numeru PESEL. W punkcie staje się "numerem". Wynik odbiera kilka dni później na podstawie ustalonego wcześniej z doradcą hasła. W przypadku pozytywnego wyniku - test jest jeszcze raz potwierdzany w innym laboratorium. Pacjent od razu trafia też pod opiekę terapeuty, a potem lekarzy zakaźników. Co prawda nie ma dziś leku, który zniszczy wirusa, ale są nowoczesne leki antyretrowirusowe, które potrafią go opanować i nie pozwolić mu się namnażać. Pacjenci żyją normalnie przez wiele lat, bo wirus jest pod kontrolą. Leki chronią przed niebezpiecznym spadkiem odporności, który z kolei prowadzi do zachorowania na AIDS. Co ważne - w Polsce leki i leczenie są bezpłatne.

DOSTĘP PREMIUM