Fizjoterapeuta z Częstochowy: Co trzecie dziecko, z którym się spotykam, ma albo będzie miało wady postawy

Osiedlowe podwórka dawniej pełne były dzieciaków skaczących na skakance, bawiących się w berka, chowanego czy gumę. Dziś zabawy te w zasadzie zanikły. I choć pewnie pod niektórymi oknami jest nieco ciszej, to - zdaniem fizjoterapeuty z Częstochowy - nie jest to powód do zadowolenia.
Zobacz wideo

Łukasz Bielecki - częstochowski fizjoterapeuta zajmujący się wadami postawy u dzieci i młodzieży - obawia się, że za jakiś czas będziemy zbierać przykre owoce takiego stanu rzeczy. Coraz więcej dorosłych będzie miało wady kręgosłupa albo problemy ze stawami biodrowymi. Zdaniem fizjoterapeuty już nawet 50-latkowie będą musieli mieć endoprotezy stawu biodrowego, bo te szybciej będą ulegać zwyrodnieniu.

Co trzecia osoba w wieku od 6. do 17. roku życia, z którą spotyka się częstochowski fizjoterapeuta albo ma już wady postawy, albo niebawem będzie je miała. Począwszy od obręczy barkowej - przez kręgosłup - aż po stawy biodrowe. Skala problemu jest zatem naprawdę duża. Czy to znak czasu, czy może lenistwo? - I jedno, i drugie - mówi Łukasz Bielecki. 

I tłumaczy, że codziennością jest, iż dzieci i młodzież w wieku szkolnym są podwożone do szkoły samochodami - rzecz jasna w pozycji siedzącej. W szkole czy podczas nauki zdalnej również siedzą i to wcale nie krótko. Zmiana stylu życia sprawia, że jesteśmy trochę leniwi, bo technologia i rozwój cywilizacyjny pozwalają nam na to, że mamy wybór: pójść pieszo do sklepu lub podjechać samochodem, bez konieczności poruszania się siłą własnych mięśni. Niestety najczęściej wybieramy to drugie rozwiązanie.

Przeładowane tornistry dzieci tam, gdzie nie ma jeszcze dla wszystkich uczniów szafek w szkołach również są problemem. Podobnie jak zwalnianie dzieci z zajęć WF bez ważnego powodu. Zdaniem Łukasza Bieleckiego, zdarza się, że młody człowiek kończący szkołę podstawową nie jest w stanie wykonać przewrotu w przód, przewrotu w tył, nie mówiąc już o dotknięciu czołem wyprostowanych kolan.

Czym skorupka za młodu…

Nasz rozmówca podkreśla, że w wieku niemowlęcym i we wczesnym dzieciństwie bardzo ważne jest w rozwoju psychomotorycznym dziecka, żeby w sposób harmonijny przeszło ono przez wszystkie fazy lokomocji. Począwszy od pełzania, poprzez raczkowanie, aż do chodzenia. Rodzice często cieszą się, że ich dziecko wcześnie zaczęło chodzić. Zdaniem fizjoterapeuty jest to raczej powód do zmartwień, bo jeżeli na przykład faza raczkowania zostanie skrócona z różnych względów - najczęściej neurorozwojowych - to nie wykształcą się pewne wzorce ruchowe i pewne automatyzmy na poziomie nerwowo-mięśniowym, które są przydatne także w postawie spionizowanej.

- Bardzo ważne jest to, żeby małe dzieci spędzały jak najwięcej czasu na dywanie, a najmniej w fotelikach czy siedziskach. I pozwalajmy dzieciom w wieku rozwojowym jak najczęściej chodzić boso, bo zakładanie im bardzo sztywnych butów może doprowadzić do tego, że mięśnie kontrolujące napięcie łuków stopy zaczną słabnąć, rozleniwią się. A stąd już tylko krok do płaskostopia, koślawości stopy czy koślawych kolan - radzi Łukasz Bielecki.

Większość rodziców nie zajmuje się na co dzień rehabilitacją, więc mogą nie zauważyć niepokojących zmian, mimo że codziennie patrzą na ciało swojego dziecka. Jeśli zauważą jakiś problem, powinni natychmiast konsultować się z lekarzem ortopedą lub fizjoterapeutą. Ale nawet jeśli tego problemu nie widzą, w opinii naszego rozmówcy, powinni takiej porady zasięgnąć i co jakiś czas pokazywać się z dzieckiem u specjalisty. - To, co odkryje specjalista w zarodku, jest łatwiejsze do opanowania niż schorzenie w zaawansowanym stadium - przekonuje fizjoterapeuta.

DOSTĘP PREMIUM