Warszawa. Szkoły nie mogą znaleźć Ukraińców do pracy z uczniami. "Za 2 tysiące złotych trudno utrzymać rodzinę"

Dyrektorzy szkół w Warszawie mają coraz większy problem ze znalezieniem Ukraińców do pracy z uchodźcami. Dla wielu chętnych barierą pozostaje brak znajomości języka polskiego. Część rezygnuje, gdy słyszy, ile zarabia się w szkole.
Zobacz wideo

Olena przyjechała z ukraińskiego Umania trzy tygodnie temu. Ma 26 lat i czteroletnie doświadczenie w pracy w szkole. W zaledwie dwa dni znalazła pracę w jednym z warszawskich liceów - od razu na stanowisku nauczycielki. W klasie przygotowawczej uczy angielskiego i ukraińskiego. Cieszy się, że może pracować w zawodzie i pomagać dzieciom z jej kraju. - Te dzieciaki potrzebują psychologicznej i pedagogicznej pomocy - mówi. Podkreśla, że udzielanie takiego wsparcia jest zadaniem ukraińskich nauczycieli. - Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy - dodaje.

Historia Oleny jest raczej wyjątkiem. Trafiła na dyrektora, dla którego formalności i uznanie dyplomu nie były najważniejsze. Szkoły jednak najczęściej - zgodnie zresztą z wytycznymi - zatrudniają ukraińskie nauczycielki jako pomoc nauczyciela. To stanowisko, które nie wymaga uznania zagranicznego dyplomu. Wystarczy choć trochę znać język polski.

W Szkole Podstawowej nr 103 na warszawskim Mokotowie na takim stanowisku pracuje już sześć Ukrainek. Dyrektorka szkoły Danuta Kozakiewicz nie ukrywa jednak, że przydałoby się więcej wsparcia, bo ukraińskich uczniów przybywa. Coraz trudniej jednak o ukraińskich pracowników, którzy znają nasz język. - Chętnych nie brakuje, ale te osoby najczęściej nie mówią po polsku. Nie mogę ich zatrudnić - mówi Kozakiewicz. - Jeśli znają język polski, znajdują inne, bardziej intratne zajęcia - dodaje.

Niskie zarobki w szkole zniechęcają

Pomoc nauczyciela może liczyć na mniej więcej 3 tysiące złotych brutto, a to może zniechęcić. - Za 2 tysiące złotych na rękę trudno im razem z dziećmi utrzymać się w dużym mieście, wynająć mieszkanie - mówi Magdalena Kaszulanis ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. Dlatego rezygnują z pracy w szkole i szukają zajęcia poza oświatą.

Niektóre szkoły, jeśli tylko mają taką możliwość, zatrudniają osoby niemówiące po polsku na innych stanowiskach, ale znacznie poniżej kwalifikacji. Danuta Kozakiewicz przyjęła panią z Ukrainy do sprzątania. - To będzie tak zwana ciocia dla naszych ukraińskich dzieci - mówi. Poza sprzątaniem, będzie wsparciem w komunikacji. Z pracownikami szkoły rozmawia po angielsku. - Jest bardzo dobrze wykształcona - mówi dyrektorka. - Musi pracować na takim stanowisku, dopóki nie nauczy się języka polskiego - dodaje.

- Język to rzeczywiście jedna z głównych barier - potwierdza Walentyna Mundur, która przyjechała z Charkowa i pracuje w punkcie kontaktowym dla ukraińskich nauczycieli w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Właśnie przygotowuje dla nich listę dostępnych kursów języka polskiego. - Szkoda byłoby, żeby nauczyciel, który ma 15 czy 20 lat doświadczenia zawodowego, wykonywał inną pracę - stwierdza.

Język to jednak nie wszystko. Potrzebna jest jeszcze szybka i bezpłatna ścieżka nostryfikacji dyplomów ukraińskich nauczycieli. Wtedy mogliby pracować w zawodzie za nieco większe pieniądze niż w przypadku pomocy nauczyciela. - Pytają o różne możliwości, ale kiedy słyszą, że uznanie dyplomu kosztuje ponad 3 tysiące złotych i trwa, a do tego dowiadują się, ile zarabia się w szkole, to rezygnują - mówi Kaszulanis. Opowiada o wybitnej ukraińskiej muzyczce i nauczycielce, która szybciej znalazła pracę w szpitalu. Jest salową.

Ministerstwo Edukacji i Nauki zapowiada przyspieszenie procesu uznawania takich dyplomów. Na razie jednak na zapowiedziach się kończy.

200 dodatkowych nauczycieli z Ukrainy

W Warszawie jest już ponad 300 tys. ukraińskich uchodźców. Około 15 tys. dzieci trafiło już do stołecznych szkół i przedszkoli. W mieście działa ponad 140 oddziałów przygotowawczych w 87 miejskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Wciąż potrzeba dodatkowych kadr.

Pomóc ma porozumienie, które ratusz podpisał z Polskim Centrum Pomocy Międzynarodowej ws. interwencyjnego zatrudnienia w miejskich placówkach ukraińskich nauczycieli. Koszty pokryją amerykańscy darczyńcy z organizacji CARE. W ten sposób pracę dostanie 200 osób. W czwartek stołeczny ratusz poinformował, że 70 umów już podpisano. Będą pracować jako asystenci, pomagając ukraińskim dzieciom w integracji.

DOSTĘP PREMIUM