Gdynia. Do pracy rowerem, a przy okazji pomoc dla Ukrainy

W Gdyni ruszy niebawem jedenasta edycja akcji "Do pracy jadę rowerem". Potrwa prawie pięć miesięcy. Chętni mogą się zgłaszać od 20 kwietnia. Przy okazji - kręcąc kilometry - pomogą też przebywającym w mieście uchodźcom z Ukrainy.
Zobacz wideo

- Najważniejszym założeniem projektu jest zmiana przyzwyczajeń i zamiana środka transportu z samochodu na rower. To też promocja zrównoważonego transportu i nowych dróg rowerowych w mieście - mówi nam Paweł Brutel, zastępca dyrektora Gdyńskiego Centrum Sportu. Jak dodaje, poprzednie akcje pokazują, że program spełnia swój cel. - Dzięki naszemu projektowi setki aut nie wyjechały na ulice Gdyni, tylko zostały na przydomowych parkingach - przekonuje.

Rok temu, w ramach akcji, do pracy rowerem dojeżdżało ponad 2 tysiące osób z ponad 300 firm. Wspólnie przejechali niemal 1,2 miliona kilometrów, czyli okrążyli kulę ziemską 30 razy, zaliczając ponad 133 tysiące przejazdów.

Zbiórka żywności

W tym roku akcja ma też nowy cel, związany z sytuacją za naszą wschodnią granicą. Jest to zbiórka żywności dla gości z Ukrainy. - Przez pięć miesięcy będziemy kręcili kilometry dla Ukrainy. Już w dniu startu projektu na stronie www.dopracyjaderowerem.pl pojawi się specjalny licznik motywacyjny. Każdy z uczestników będzie widział, ile kilometrów przejechał i ile porcji żywnościowych dla ukraińskich rodzin będzie można za to kupić - wyjaśnia Brutel.

Jak dodaje, ma to wymiar symboliczny. Gdyńskie Centrum Sportu, które koordynuje pomoc dla uchodźców z Ukrainy i tak będzie przekazywać żywność dla gości. Do tej pory uchodźcom wydano w Gdyni około 20 tysięcy posiłków i około 6 tysięcy pakietów żywnościowych.

Jedenasta edycja akcji "Do Pracy Jadę Rowerem" rozpocznie się 9 maja i potrwa do 25 września. - Kto dojeżdża do pracy rowerem, staje się zdrowszy, szczęśliwszy, a przede wszystkim oszczędza pieniądze, które mógłby wydać na paliwo do samochodu - komentuje Przemysław Dalecki, dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu. - Do tego dochodzi oszczędność czasu, bo nie trzeba stać w korkach i świadomość, że się komuś pomogło - dodaje Brutel.

DOSTĘP PREMIUM