''Kajko i Kokosz'' po ukraińsku? Lubelska biblioteka gromadzi książki dla uchodźców

Lubelska biblioteka publiczna zbiera książki dla uchodźców. Ma ich na razie ponad 150 i czeka na kolejne. Bajki, powieści czy kryminały. Po ukraińsku - dla Ukraińców. Na półkach już można znaleźć m.in. serię komiksów "Kajko i Kokosz" czy poezję Szewczenki.
Zobacz wideo

Ofertę dla gości z Ukrainy przygotowała Miejska Biblioteka Publiczna. Książki można wypożyczyć w filii nr 9 przy ul. Krańcowej 106 w Lublinie. Są ogólnodostępne i dla uchodźców, i dla Polaków, którzy goszczą Ukraińców w swoich domach. - Gromadzimy je od przełomu lutego i marca. Mamy literaturę popularno-naukową, albumy - również z miast, które zostały zbombardowane, jest poezja. Największym zainteresowaniem cieszą się książki dla dzieci i młodzieży, a tych mamy niestety najmniej - mówi Dorota Borowiecka, kierowniczka biblioteki.

Książki biblioteka zbiera głównie od darczyńców. Część pozycji trafiła tu za pośrednictwem ambasady, inne zostały przekazane przez osoby indywidualne, m.in. z Lwowa. - Staramy się pozyskiwać książki, skąd tylko się da. Nawet polskie wydawnictwa włączyły się w akcję i zaczynają publikować książki w języku ukraińskim - dodaje nasza rozmówczyni. Na półkach już stoi m.in. "Kajko i Kokosz", a lada dzień mają dotrzeć kryminały, w tym powieść kryminalna "Imię Róży" Umberto Eco.

Kierowniczka biblioteki mówi nam, że część Ukrainek i Ukraińców przyjeżdża bez dokumentów, ale to nie stanowi problemu. - Zapisujemy również takich czytelników. Książki są wypożyczane na dwa tygodnie. Jednocześnie apelujemy do wszystkich państwa o przekazywanie nam książek. Zachęcamy do przynoszenia, do wysłania nam. Możemy też odebrać książki z domów mieszkańców Lublina - dodaje Borowiecka. 

- Mamom szczególnie zależy, by dzieci nie zapomniały języka - czy to czytając samodzielnie, czy słuchając tego, co czytają im mamy. Ale dorośli szukają też książek dla siebie, by choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości - mówi pracownica biblioteki Olga Wójtowicz. 

Co się najchętniej czyta?

Bibliotekarze nie rozmawiają z Ukraińcami o wojnie, chyba, że ktoś czuje taką potrzebę. - Ostatnio jedna z pań była bardzo poruszona, gdy zobaczyła albumy z Charkowem, bo wiemy, że Charkowa w takim wydaniu już nie ma. Ale staramy się raczej rozmawiać  o Lublinie i o tym, jak im się tu podoba, co chcą zobaczyć - opowiada Wójtowicz.

Jak dodaje, największym powodzeniem wśród gości z Ukrainy cieszą się "Legendy Lublina i Łucka", wydane oczywiście po ukraińsku. - Mamy więcej egzemplarzy, więc gdy rodzina wyjeżdża - dostaje od nas te legendy na pamiątkę - informuje nasza rozmówczyni. 

Biblioteka organizuje też warsztaty artystyczne. Były m.in. wspólne polsko-ukraińskie zajęcia z malowania pisanek przed Wielkanocą. W planach są kolejne zajęcia artystyczne. Zapisać może się każdy - młodszy i starszy. Będą różne techniki plastyczne, różne prace i atrakcje. - Zachęcam, bo można przyjść do nas, coś ciekawego zrobić, a przy okazji oderwać się choć na chwilę od trudnych myśli - zachęca Wójtowicz.

Polsko-ukraińskie jaja przygotowane przez uchodźcówPolsko-ukraińskie jaja przygotowane przez uchodźców Olga Wójtowicz

DOSTĘP PREMIUM