Nowy Sącz. Harcerze zbierają walizki dla uchodźców. Pomagają im też ukraińscy skauci

Harcerze z Nowego Sącza zbierają dary, a potem - w akcji Mobilna Szafa - objeżdżają miejsca przebywania Ukraińców w regionie. Teraz bardzo potrzebne są walizki czy torby. Wśród harcerzy na Sądecczyźnie pojawiają się też już skauci z Ukrainy, którzy uciekli przed wojną.
Zobacz wideo

Od początku wojny w Ukrainie uchodźcom pomagają w Nowym Sączu harcerze. Zaczęło się jak wszędzie - od zbiórek prowadzonych w wielu punktach regionu. Teraz też są prowadzone. Jedzenie, kosmetyki czy odzież cały czas można przynosić do siedziby komendy hufca w Nowym Sączu przy ul. Wąsowiczów 8. Ale punkty zbiórek są też rozsiane po całym regionie. Możemy ich lokalizację sprawdzić na specjalnej mapie. Zebrane dary trafiają do ośrodków, w których mieszkają uchodźcy z Ukrainy, między innymi w Rytrze, Muszynie, Krynicy Zdroju, Gródku nad Dunajcem czy w Ptaszkowej. Ale także poza region.

- Organizowaliśmy wysyłkę laurek i takich paczuszek z kredkami czy kolorowankami przygotowanych przez nasze zuchy do Łodzi, gdzie trafiły do dzieci, które były ewakuowane z domu dziecka z Charkowa - mówi nam komendantka hufca ZHP Nowy Sącz harcmistrz Justyna Blukacz. Leki i żywność są też cały czas wysyłane na granice ukraińską oraz bezpośrednio do Lwowa czy Kijowa.

Mobilna szafa i zbiórka walizek

Cały czas harcerze są w kontakcie z uchodźcami i dostosowują formy pomocy do potrzeb. Mobilna Szafa to pierwszy taki pomysł w Polsce. Harcerze objeżdżają ośrodki z darami. - Pomysł powstał w wyniku obserwacji ludzi, którzy przychodzili do nas, do punktów wydawania darów. Było widać, że nieco się wstydzili. Byli też tacy, którzy z ośrodków spoza miasta mieli trudno dostać się do punktów po potrzebne rzeczy - wyjaśnia Blukacz. Teraz harcerze stałymi trasami objeżdżają ośrodki dla uchodźców z darami. Przywożą im ubrania, żywność czy środki higieniczne.

Najnowszą akcją jest zbiórka walizek i dużych toreb. Uchodźcy uciekali często tylko z reklamówkami czy plecakami jako całym dobytkiem. Teraz, dzięki dobroci Sądeczan, są wyposażeni w garderobę, środki czystości czy obuwie, a dzieci w zabawki. Jeśli chcą się przenieść gdzieś dalej i zacząć nowe życie, potrzebują walizek czy toreb, by to wszystko spakować.

- W pierwszym tygodniu udało nam się zebrać ponad 30 walizek, które natychmiast zostały z radością przyjęte przez uchodźców. I dalej pojawiają się o nie pytania, więc zbiórka trwa - mówi Blukacz.

Harcerstwo przygotowuje do niesienia pomocy

Harcerze przyznają, że kontakt z ludźmi uciekającymi przed wojną jest pełen emocji. W pomoc zaangażowani są i starsi, ale też młodsi na Sądecczyźnie. - W pierwszej fazie pomocy brali udział pełnoletni instruktorzy, bo widzieliśmy, że to nie jest tak łatwo rzucić młodego człowieka w takie działania - opisuje Blukacz. Natomiast młodsi stopniowo zostali wprowadzani także w kontakt z uchodźcami. Po każdym spotkaniu mieli możliwość rozmowy ze starszymi harcerzami, przegadania emocji.

- Każde takie spotkanie robi na nich ogromne wrażenie, ale oni są wychowani w harcerskim systemie i ten punkt "harcerz w każdym widzi bliźniego" daje im poczucie służby - podkreśla Blukacz.

Wśród sądeckich harcerzy są już skauci z Ukrainy

Hufiec Nowy Sącz to około 400 osób - zarówno harcerzy, zuchów, jak i instruktorów. Teraz już dołączyło do nich kilkanaście osób z Ukrainy. Jako pierwsza pojawiała się Anastazja z Kijowa. Jest przedszkolanką i skautką Płastu - to podobna do ZHP ukraińska organizacja skautowa. Anastazja do Nowego Sącza trafiła prosto ze schronu, w którym spędziła kilka dni z mamą. Gdy zgłosiła się do harcerzy, zaczęła od nagrywania pierwszych zwrotów po ukraińsku, żeby pomóc w komunikacji.

Do hufca zgłaszają się kolejne osoby i są przyjmowane. Takie też były wytyczne z głównej kwatery ZHP, by przyjmować uchodźców do drużyn, nie tylko tych, którzy w Ukrainie należeli do skautów. Chociaż oczywiście obeznanie ze skautingiem tylko pomaga. - Harcerz pozna harcerza i to jest taki fenomen skautingu, że ci ludzie znajdują szybko wspólną nić porozumienia. Służba Bogu i służba bliźniemu jest zapisana rdzennie w harcerstwie, bez względu na kraj - opisuje Blukacz. - Skauting to uważanie drugiej osoby za bliźniego, któremu należy pomóc, ale też z którym można się pośmiać czy pograć na gitarze i posiedzieć przy ognisku - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM