Takiego robota nie ma żaden szpital w regionie. Ma operować i... wpłynąć na zmniejszenie gigantycznego długu placówki

Nowoczesny robot da Vinci - do operacji m.in. z zakresu ginekologii czy chirurgii - trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy alei Kraśnickiej w Lublinie. To szpital, który ma ponad pół miliarda złotych zadłużenia i jest to połowa długu wszystkich placówek w regionie. Dyrektor placówki przekonuje jednak, że m.in. dzięki robotowi dług uda się zmniejszyć.
Zobacz wideo

Robot kosztował 15 milionów złotych i został sfinansowany z budżetu województwa. To koszt całkowity, łącznie ze szkoleniami dla lekarzy i pielęgniarek. By móc na nim pracować, trzeba mieć ukończony specjalny kurs i zdać egzamin. Dopiero wtedy uzyskuje się certyfikat. Na razie żaden z lekarzy z alei Kraśnickiej takiego certyfikatu nie ma.

Szpital zatrudnił jednak dra Jerzego Drausa - chirurga, specjalistę z zakresu robotyki onkologicznej, który pochodzi z Lublina, ale na co dzień mieszka w Szwecji. Ma być w Lublinie przez tydzień, w każdym miesiącu - będzie szkolił personel, ale również przeprowadzał operacje. Dołączy do niego certyfikowany specjalista z zakresu robotyki urologicznej oraz kolejny - z ginekologii. 

- By ta inwestycja była dla szpitala opłacalna, musi wykonywać co najmniej 400 zabiegów przy użyciu robota w skali roku. Wierzę, że tak się stanie - mówi dr Jerzy Draus. Jak tłumaczy, chodzi m.in. o zabiegi związane z chirurgią onkologiczną, choćby przy raku jelita grubego, ale również zabiegi z zakresu urologii, laryngologii czy ginekologii. - Jeśli rocznie wykonamy przy użyciu robota 50 prostych zabiegów, to wtedy społeczeństwo Lubelszczyzny nie zauważy, że tu jest robot. Natomiast jeśli będziemy wykonywać zabiegi takie, których inaczej nie dałoby się wykonać lub też pacjent leżałby wiele miesięcy w szpitalu, to jest to ogromna korzyść dla mieszkańców, dla potencjalnych pacjentów - mówi lekarz. 

Jedyne takie urządzenie w tej części Polski

- Robot to narzędzie, które chirurg wprawia w ruch i korzysta z niego. To nie jest urządzenie samooperujące, ale jest to przedłużenie ręki chirurga. Można operować w miejscach niedostępnych, widzimy obraz w 3D. Dzięki tej metodzie chirurgia dołączyła do czasów współczesnych - mówi dr Draus. I dodaje, że w skali świata tego postępu nie da się już zatrzymać. 

Dr Jerzy Draus w Szpitalu przy Alei Kraśnickiej w LublinieDr Jerzy Draus w Szpitalu przy Alei Kraśnickiej w Lublinie Anna Gmiterek-Zabłocka

Robot da Vinci jest używany w kilkunastu placówkach w Polsce. W tej części kraju nie miał go do tej pory żaden szpital, nawet Uniwersytet Medyczny w Lublinie, choć jego pracownicy też będą mogli operować w Szpitalu Wojewódzkim, jeśli zdobędą odpowiednie certyfikaty do pracy z robotem. 

Jedną z osób, które mają wykonywać zabiegi robotem - z zakresu urologii - jest dr Ewa Niezabitowska. - Operowanie tą metodą to marzenie każdego lekarza. Nowa metoda to nasz rozwój. Nie poprzestajemy na tym, czego uczymy się w trakcie specjalizacji czy zaraz po. A że jest to najnowsza metoda, jak najbardziej chcemy z niej korzystać i móc ją wykorzystywać w jak najszerszym zakresie - mówi lekarka. - Każdy rozwój robotyki czy endoskopii wiąże się z tym, że jest to mniejsza interwencja w uszkodzenie tkanek, uszkodzenie struktur, mniejsza utrata krwi, krótszy czas hospitalizacji, a tym samym mniejsze obciążenie dla pacjenta - dodaje Niezabitowska.

- Zależy nam, aby opieka medyczna w regionie była na jak najwyższym poziomie, ponieważ dobro pacjenta jest zawsze najważniejsze. Wierzę, że pomoże w tym tak nowoczesny sprzęt jak robot da Vinci - mówił marszałek województwa Jarosław Stawiarski. To właśnie z kasy województwa sfinansowano ten zakup. 

- Nasz robot jest robotem czwartej generacji, czyli najnowszym. Pracuje w połączeniu ze stołem operacyjnym, który jest dedykowany do tego typu sprzętu. To daje wymierne korzyści dla osób, które będą nim operowane - mówi zastępca dyrektora szpitala przy alei Kraśnickiej i anestezjolog dr Małgorzata Piasecka. 

Dlaczego właśnie ten szpital?

Szpital przy alei Kraśnickiej, który niedawno połączył się ze Szpitalem Jana Bożego, to placówka z długiem, który wynosi ponad pół miliarda złotych. Dyrektor szpitala Piotr Matej przekonuje, że zakup nowoczesnego sprzętu przyczyni się jednak do zmniejszenia zadłużenia. - To są kierunki, w oparciu o które chcemy nasz szpital rozwijać. Nie zapominamy, że mamy finansowe zobowiązania. Ale to urządzenie czy procedury, które będą nim wykonywane, pozwolą nam inaczej spojrzeć na aspekt ekonomiczny - przekonuje dyrektor. Jak mówi, wszystko zostało policzone, a z rachunku jasno wyszło, że zakup robota to korzystna dla szpitala inwestycja. 

Dyrektor przekonuje też, że jest opracowana koncepcja na zmniejszenie długu i w 2025 roku ma to doprowadzić do zbilansowania przychodów z NFZ. - Już dziś możemy powiedzieć o pewnych pozytywnych trendach, gdzie strata każdego roku - która się zmniejsza - pokazuje właściwą tendencję. Rok 2025 to ma być rok, gdy chcemy wyjść na zero - mówi Piotr Matej. - Przed długiem, który czuję na swoich plecach, trzeba uciekać - uciekać jakością, profesjonalizmem i zaangażowaniem personelu - dodaje dyrektor. 

Robot da Vinci w szpitalu w LublinieRobot da Vinci w szpitalu w Lublinie Anna Gmiterek-Zabłocka

W trakcie uroczystości oddania robota do użytku, wojewoda lubelski Lech Sprawka przekazał na ręce dyrektora specjalną monetę, wybitą przez Narodowy Bank Polski - w podziękowaniu za zaangażowanie szpitala w walkę z pandemią koronawirusa. - Napis na tej monecie jest następujący: "Dziękujemy służbie zdrowia za poświęcenie w okresie pandemii". Przekazuję ją jako symbol podziękowania za waszą pracę - mówił wojewoda. - Ta moneta to dobry znak dla naszego szpitala. Mam nadzieję, że już nie będzie najbardziej zadłużony, bo właśnie stał się o wiele bogatszy - powiedział dyrektor, Piotr Matej. 

Dodajmy, że inwestycja w szpitalu na Kraśnickiej ma jeszcze inny wymiar. To placówka, która podpisała umowę z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, który niebawem ma uruchomić u siebie kierunek medyczny. Studenci mają właśnie tu odbywać staże, praktyki, a przede wszystkim zajęcia kliniczne. Pisaliśmy o tym już wcześniej.

DOSTĘP PREMIUM