Łódź. Będą protestować przeciwko ograniczaniu rodzicom kontaktu z dzieckiem

Zdarza się, że jeden z rodziców nie widuje dziecka latami, choć - zgodnie z decyzją sądu - ma do tego pełne prawo. Przeciwko m.in. takim sytuacjom protestować będą w sobotę Łodzi i w innych miastach Polski.

Nierzadko, kiedy rodzice dziecka się rozstają, jeden z rodziców ogranicza drugiemu kontakty z dzieckiem. Niektórzy nazywają to „alienacją rodzicielską". Inni protestują przeciwko takiemu określeniu (o czym później) i mówią po prostu o separowaniu rodzica drugoplanowego.

- Prawo w zakresie alienacji rodzicielskiej jest rodem z PRL-u - mówi Marek Makara ze Stowarzyszenia Pro Liberorum. - Jeśli jeden z rodziców, ten tak zwany pierwszoplanowy, nie chce, żeby dziecko miało kontakt z drugim rodzicem, to potrafi go utrudniać nawet mimo wyroku sądowego - dodaje. Jego organizacja stara się pomagać rodzicom i innym członkom rodziny w odzyskiwaniu praw do dzieci. Reprezentuje ich w sądzie. - Są to najczęściej ojcowie. Obecnie z Łodzi pomagam dwóm ojcom. Zdarzają się również matki, babcie czy dziadkowie. Rzadziej dalsza rodzina, czyli na przykład bliska ciocia - wyjaśnia Makara.

Jak podaje nasz rozmówca, zdarza się, że oprócz uniemożliwiania kontaktu, niektórzy posuwają się też do innych kroków. - Dochodzi budowanie czegoś takiego jak niechęć do swojego drugiego rodzica. To też jest alienacja. Jest to świadome wpajanie dziecku, że na przykład tata jest zły, czy mama jest zła. Można w ten sposób doprowadzić do sytuacji, w której dziecko samo nie będzie chciało spotykać się z drugim rodzicem - mówi Robert Poczta, działacz społeczny.

Chcą nagłośnić problem

Aby nagłośnić problem, Robert Poczta organizuje w Łodzi marsz - pod hasłem - "Kocham mamę i tatę". Odbędzie się on w sobotę (23 kwietnia). Zbiórka o godzinie 11 na placu Wolności, potem uczestnicy przejdą deptakiem na ul. Piotrkowskiej. 

Organizatorzy spodziewają się kilkudziesięciu osób. Tyle brało udział w wiecach w latach ubiegłych, aczkolwiek podobne wydarzenia miały miejsce też w innych miastach. - W marszu biorą udział przeważnie ojcowie, ale też mamy, babcie, czy dalsza rodzina, która czuje się alienowana. Idą też osoby, które wspierają ideę, starają się zrozumieć ten temat - mówi Robert Poczta. - Idziemy, rozdajemy ulotki i tłumaczymy ludziom, czym jest alienacja rodzicielska. Niektórzy dołączają do nas - dodaje. Podobne marsze odbędą się w różnych innych miastach w Polsce. 

Część prawników i organizacji pozarządowych od dawna apeluje o doprecyzowanie przepisów dotyczących relacji dziecka z obojgiem rodziców. Tworzone były w tej sprawie petycje, chociażby do Rzecznika Praw Dziecka. Z drugiej strony pojęcie tzw. alienacji rodzicielskiej budzi też kontrowersje, a o jego niestosowanie apelował w grudniu Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. Przekonywał, że może to prowadzić do sytuacji, w której matki wskazujące na przemoc ze strony ojca dziecka są uznawane za "niewspółpracujące" lub "winne" złych relacji ojca z dzieckiem. RPO powoływał się w tym zakresie na raport Grupy Ekspertów Rady Europy ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej. 

DOSTĘP PREMIUM