Częstochowa. Ponad 100 interwencji związanych z ulatnianiem się czadu. Strażacy podsumowali sezon grzewczy

Ponad 100 interwencji związanych z ulatnianiem się tlenku węgla mają za sobą częstochowscy strażacy w minionym sezonie grzewczym. 12 osób po zatruciu czadem trafiło do szpitala, a dwie zmarły. Straż podkreśla: "To nie są żarty" i apeluje o regularne przeglądy przewodów kominowych.
Zobacz wideo

Koszt zakupu czujki tlenku węgla waha się od 100 do 200 złotych. - Jeśli ktoś zastanawia się czy to dużo, czy mało, niech pomyśli, ile warte jest życie jego dziecka. Czasem kupujemy kamery monitorujące i alarmy, które kosztują grube tysiące, a nie mamy na zakup czujki za 100 czy 150 złotych - mówi mł. bryg. Kamil Dzwonnik, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.

Mimo że mieszkańcy Częstochowy i okolic coraz częściej instalują w swoich domach czujniki tlenku węgla, interwencji z ulatnianiem się tego gazu wcale nie jest mało. Niestety nie brakuje także osób poszkodowanych i ofiar śmiertelnych. Sezon grzewczy 2021/2022 dla częstochowskich strażaków zakończył się ponad setką interwencji związanych z tlenkiem węgla. - 12 osób po zatruciu czadem trafiło do szpitala, a dwie zmarły. Przy czym jedna z powodu zatrucia spalinami samochodowymi - wylicza Kamil Dzwonnik. - To cały czas duża liczba ofiar i zdarzeń związanych z zatruciem czadem - podkreśla.

Zwraca uwagę, by sprawy nie lekceważyć i dbać o regularne przeglądy przewodów kominowych, które są przecież obowiązkowe. - To bardzo ważne, bo chodzi o nasze życie - podkreśla strażak. I dodaje, że kiedy zapiszczy czujnik w naszym domu albo kiedy zaczniemy się źle czuć i podejrzewamy, że ma to związek z czadem, należy otworzyć okna i drzwi, żeby szybko przewietrzyć pomieszczenia. Osoby podtrute czadem trzeba natychmiast wyprowadzić z takiego pomieszczenia i wezwać straż pożarną.

"Nie dla czadu"

Co roku strażacy prowadzą kampanię informacyjną "Nie dla czadu". Patrząc na statystyki krajowe widać, że praca, którą wykonują, przynosi efekty. Podczas gdy w sezonie grzewczym 2010/2011 - w całym kraju - było ponad 100 osób, które zmarły wskutek zatrucia tlenkiem węgla, tak w ostatnich latach takich zgonów było po około 20. Spadek jest więc wyraźny, ale nadal nie jest dobrze, bo - jak podkreśla oficer prasowy częstochowskich strażaków - dobrze będzie wtedy, kiedy liczba ofiar tlenku węgla wynosić będzie zero.

Kamil Dzwonnik przypomina też, że zagrożenie zatrucia tlenkiem węgla istnieje przez cały rok - nie tylko w sezonie grzewczym. - Bo przecież przez cały rok używamy w naszych domach gazu w kuchenkach czy podgrzewaczy wody - mówi. Dlatego poza obowiązkowymi wizytami kominiarza w naszych domach i dobrowolnym zakupem czujników tlenku węgla, rzecznik częstochowskich strażaków zachęca też, by pomyśleć o zaopatrzeniu się w gaśnicę. Mimo że nie ma takiego obowiązku prawnego, warto pamiętać, że właściwie użyta gaśnica pozwoli na skuteczne zatrzymanie pożaru i ugaszenie go w zarodku.

DOSTĘP PREMIUM