Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie w Ukrainie? Historia króliczka ma w tym pomóc. "Wiedziałam, że brakuje takiej bajki"

W Lublinie powstała bajka, która ma pomóc rodzicom w rozmowach z dziećmi o wojnie. To historia rodziny królików, którzy muszą uciekać ze swojej polany przed groźnym niedźwiedziem. Autorką bajki jest Milena Kamińska, od początku wojny działająca w Lubelskim Społecznym Komitecie Pomocy Ukrainie.
Zobacz wideo

Książka jest odpowiedzią na dziecięce pytania i wątpliwości, które pojawiają się od początku wojny - dotyczące m.in. tego, dlaczego trzeba było uciekać z kraju albo kiedy będzie można do niego wrócić. Bajkę napisano w języku polskim, ale przetłumaczono już na ukraiński i angielski, aby dotarła do jak najszerszej grupy czytelników. 

To opowieść o rodzinie królików, która mieszka na jednej z leśnych polan. Wiedzie tam beztroskie życie i regularnie sadzi na niej słoneczniki. Nadchodzi jednak dzień, w którym mama z małym królikiem muszą uciekać. Z obawy przed groźnym niedźwiedziem. Na polanie zostaje tylko tata - dokładnie tak, jak dzieje się obecnie w Ukrainie.

- Widziałam na wielu grupach na Facebooku, że rodzice prosili innych rodziców o polecenie książki, jak rozmawiać z dziećmi o tym, co się obecnie dzieje. Stąd wiedziałam, że brakuje takiej bajki. Uznałam, że jest bardzo duża potrzeba, by coś takiego stworzyć - mówi Milena Kamińska, autorka opowieści.

Jak dodaje, praca nad książką trwała ponad miesiąc. - Zależało mi na pokazaniu określonych symboli i wartości. Jest to więc na pewno bajka o miłości - miłości rodziców do dziecka i dziecka do rodziców. Ale jest też o nadziei, przyjaźni, otwartości - to nawiązanie do tego, jak Polska i inne kraje otworzyły się na uchodźców - przekonuje autorka. 

Kamińska przyznaje też, że sama poznała kilka uchodźczyń, które razem z dziećmi musiały uciekać przed wojną, zostawiając w Ukrainie resztę rodziny. Jechały w ciemno. Nie wiedziały, co będzie, co je w Polsce spotka - mówi Kamińska. - To mnie bardzo motywowało do tego, by książka jak najszybciej powstała, abym mogła im ją przekazać. Dziś się do mnie odzywają, dziękują, płaczą, a ja płaczę razem z nimi - dodaje autorka. 

Gdy pytamy o konkretną historię, którą poznała w trakcie wolontariackiej pracy w Lublinie, pani Milena mówi, że było ich wiele. Jedna z nich dotyczyła małej dziewczynki, która ostatecznie wyjechała do Niemiec. - Widzi pani te malutkie buciki, które leżą na parapecie? Ona tutaj biegała w tych bucikach. Nie pamiętam jej imienia, ale pamiętam, że była wesoła, bawiła się. Ale były też inne historie, na przykład dzieci chorych, z niepełnosprawnościami - opowiada.

Praca z psychologiem

Treść bajki i ilustracje, które stworzyła Magdalena Pochrząszcz, były konsultowane z psychologiem. By nie przedstawić sytuacji zbyt mocno i nie wywoływać w dzieciach niepotrzebnego strachu. Po konsultacjach zmieniono nieco postać groźnego niedźwiedzia, by dzieci się go nie przestraszyły. - Dostałam mnóstwo wiadomości, że książka bardzo się dzieciom podoba - maluchom i z Polski, i z Ukrainy. Mamy piszą mi, że jak czytają, to płaczą. To są ogromne emocje, również dla mnie - przekonuje Kamińska.

Jak dodaje, książka jest dla dzieci od 3. roku życia, ale nie tylko. - Bo piszą do mnie dorośli, którzy sami postanowili przeczytać i też dziękują za tę opowieść - mówi. 

Książkę "Mały dzielny króliczek" można pobrać z internetu - na razie po polsku, angielsku i ukraińsku (niebawem pojawi się też wersja rosyjskojęzyczna). Jest dostępna m.in. na profilu autorki w mediach społecznościowych.

DOSTĘP PREMIUM