Co piąty mieszkaniec Lublina to dziś Ukrainiec. Władze miasta apelują: Potrzeba nam więcej pieniędzy

Anna Gmiterek-Zabłocka
Z danych zebranych przez Centrum Analiz i Badań Unii Metropolii Polskich wynika, że dziś w Lublinie przebywa ponad 50 tysięcy Ukraińców, a licząc łącznie z obszarem metropolitalnym, czyli okolicznymi gminami - ponad 80 tysięcy osób. Jak mówi wiceprezydent Lublina Mariusz Banach, na zaopiekowanie się nimi potrzeba pieniędzy.
Zobacz wideo

Nastia przyjechała do Lublina spod Kijowa, razem z mamą i dwójką dzieci. Zdecydowała się tu zostać, mimo że miała oferty wyjazdu m.in. do Hiszpanii i Francji. Nie wyjechała, bo chciała - tak jak wielu jej rodaków - być blisko granicy. Ma nadzieję, że jak tylko skończy się wojna, wróci do domu. - Dostałam w Lublinie ogromne wsparcie. Polacy otoczyli mnie opieką. Mam dach nad głową, mamy co jeść, dzieci chodzą do szkoły. Jakoś to przetrwamy. Musimy przetrwać - mówi. Martwi się tylko o męża, który został w Ukrainie. Jest w obronie terytorialnej.

Unia Metropolii Polskich przygotowała raport "Miejska gościnność" o wzroście liczby uchodźców w miastach, ale też wyzwaniach i szansach, które się z tym wiążą. To pierwsze takie opracowanie od wybuchu wojny w Ukrainie. Jak pisze Anna Dąbrowska, jedna z głównych koordynatorek Lubelskiego Społecznego Komitetu Pomocy Ukrainie, "ten raport to skarb". 

Dane z raportu są cenne, bo można na ich podstawie próbować określić, jak zmieniać miasto i dostosowywać je do większej liczby mieszkańców. "To wszystko przekłada się na skuteczniejsze zarządzanie miastem. W tym drzemie siła tych danych. Przestajemy być dziećmi we mgle. Chyba mogę powiedzieć, że to jest pierwszy tak całościowy raport o Ukraińcach w Polsce" - pisze w raporcie jeden z jego autorów dr Paweł Cywiński, który specjalizuje się między innymi w tematyce podróży, migracji i uchodźców, a pracuje na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. 

Więcej dzieci w lubelskich szkołach, więcej pasażerów w komunikacji miejskiej

Z raportu wynika, że w Lublinie jest ponad 50 tysięcy Ukraińców, którzy stanowią 17 procent mieszkańców miasta. Biorąc pod uwagę całą metropolię (Lublin i okoliczne gminy) - uchodźców jest około 80 tysięcy. Przyjęcie tak dużej liczby osób wiąże się z określonymi wyzwaniami w wielu dziedzinach życia. Na zwiększone potrzeby musi odpowiedzieć choćby komunikacja miejska, szkolnictwo, rynek pracy czy ochrona zdrowia. Bo więcej osób jeździ po mieście, odwiedza lekarzy, chodzi do szkoły, pracuje. 

Wiceprezydent Lublina Mariusz Banach przyznaje, że na razie nie wiadomo, jakie plany mają goście z Ukrainy. Nikt nie wie, ile potrwa wojna i na jak długi okres uchodźcy w mieście zostaną. - Nam w samorządach na dostosowywanie się do nowych wyzwań potrzeba pieniędzy. Jeśli z tego raportu mają wynikać konkretne plany - średnio i długodystansowe - to oczekujemy, że dostaniemy więcej środków - mówi. 

Wiceprezydent przypomina, że od kilku lat zmniejszają się wpływy do miejskiej kasy z podatku od osób fizycznych. - Trzeba pamiętać, że samorządy z tego powodu są biedniejsze. Pieniędzy mamy coraz mniej, a zadań do wykonania coraz więcej. Dlatego musimy mówić o tym, coraz głośniej, że te wszystkie nowe zadania po prostu kosztują - podkreśla Mariusz Banach. 

Samorządowiec wskazuje też, że jednym z największych wyzwań jest oświata. - Oczywiście, jest subwencja oświatowa, która idzie za dziećmi z Ukrainy. Natomiast takie zadania jak przedszkola czy żłobki są zadaniami własnymi samorządu i musimy sobie z tym radzić sami. A przecież to kosztuje. Kosztuje też komunikacja miejska, odbiór odpadów, służba zdrowia. Dlatego oczekujemy od rządzących opracowania - wspólnie z samorządami - bardzo konkretnego planu przyjęcia naszych gości z Ukrainy, znalezienia im mieszkania i pracy, bo to dzisiaj jest dla nich najważniejsze. I chcemy, by w tym planie na pierwszym miejscu postawić zagadnienie zwiększenia dochodów samorządów. Wydaje nam się to w tej chwili tematem najważniejszym - mówi prezydent Banach. 

Potrzeba pomocy rządu

 "Spontaniczna reakcja samorządów oraz obywateli pozwoliła odpowiedzieć na najpilniejsze potrzeby uchodźców. Teraz czas na systemową aktywność rządu" - piszą autorzy raportu.

O tym, że systemowego wsparcia brakuje mówiła nam Anna Dąbrowska z lubelskiego Stowarzyszenia Homo Faber. W rozmowie z nami ostrzegała m.in. przed bezdomnością uchodźców, jeśli państwo nie zacznie działać całościowo, a nie tylko na zasadzie "gaszenia pożarów". Na razie wiele osób żyje w przygotowanych przez samorządy dużych halach sportowych, w których nie ma mowy o zachowaniu prywatności czy intymności. - W takich miejscach, na dłuższą metę, nie da się wytrzymać - mówiła w rozmowie z TOK FM Anna Dąbrowska.

Dużym wyzwaniem jest też praca. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk podkreśla, że jedną z form pomocy było zatrudnienie w lubelskich szkołach grupy nauczycielek z Ukrainy. Wspierają ukraińskie dzieci, są w stałym kontakcie z ich rodzicami, pomagają polskim nauczycielom. Lublin był pierwszym miastem w Polsce, które zdecydowało się na taki krok. - Angażując wszystkie siły w pomoc uchodźcom trafiającym do Lublina, myślimy jednocześnie o kolejnych miesiącach i latach, które będą naznaczone tragedią wojny. Dlatego wdrażamy programy zatrudnienia interwencyjnego uchodźców - wskazuje Żuk.

Lublin stworzył specjalny system zbierania ofert pracy dla Ukraińców. Na stronie praca-lublin-ukraina.pl zbierane są oferty osób poszukujących zatrudnienia. Jest też specjalny formularz dla pracodawców, którzy poszukują pracowników z Ukrainy.

Lublin podejmuje szereg działań, by wspierać Ukrainki i Ukraińców, ale też goszczących ich Polaków. Jednym z pomysłów jest wsparcie żywnościowe - co tydzień do osób, którym pomaga Lubelski Komitet Pomocy Ukrainie, trafiają skrzynki z żywnością. By ukraińskie rodziny miały z czego przygotowywać posiłki. 

Do tego przygotowywany jest również program asysty rodzin ukraińskich. Chodzi o asystentów, którzy mają wspierać Ukrainki i Ukraińców w zapisywaniu się do lekarza, załatwianiu formalności w urzędach, przedszkolach czy szkołach. W tej chwili trwa poszukiwanie wolontariuszy, którzy mogliby w tym pomóc. "Taka asysta to doskonała forma poznania nowych mieszkańców i mieszkanek Lublina, możliwość kontaktu z inną kulturą, językiem, zwyczajami. A to uczy więcej niż niejedno szkolenie" - piszą pomysłodawcy projektu. Chętni do pomocy mogą się zgłaszać przez specjalny formularz.

Polacy, którzy przyjęli u siebie uchodźców z Ukrainy, mogą liczyć na wsparcie 40 zł na osobę za dzień jej pobytu u nas i wyżywienie. Jak przekazał wojewoda lubelski Lech Sprawka, gminom Lubelszczyzny przekazano już na ten cel ponad 44 miliony zł. - Te środki są na kontach gmin, jest to zadanie gmin. Przekazaliśmy środki zgodnie ze składanymi wnioskami - poinformował Sprawka.

Wojewoda dodał również, że szacunkowa liczba obywateli Ukrainy, którym udzielono pomocy w zakresie zakwaterowania i wyżywienia to prawie 29 tysięcy osób. Gminy mogą - jeżeli jest taka potrzeba - zatrudniać osoby do pomocy psychologicznej dla uchodźców i wtedy Urząd Wojewódzki refunduje koszty tego zatrudnienia.

DOSTĘP PREMIUM