Biorą to, co jest. Ukrainki, które uciekły przed wojną, mają problem ze znalezieniem pracy

Lubelski Urząd Pracy miał do tej pory tylko nieco ponad 150 ofert pracy i stażu dla Ukrainek i Ukraińców. Przy zdecydowanej większości wymagana jest znajomość języka polskiego, a z tym jest problem. - Dlatego również my, jako urząd, uruchamiamy kurs polskiego - mówi dyrektor Katarzyna Kępa.
Zobacz wideo

W Lublinie oferty pracy są, ale głównie dla mężczyzn, a tych - jak wiadomo - jest niewielu, bo przed wojną uciekały głównie kobiety z dziećmi. Mężczyźni w wieku poborowym zostali i walczą. Tymczasem dla nich jest sporo propozycji zatrudnienia - choćby w rolnictwie czy budownictwie. 

Jeśli chodzi o kobiety, pojawiają się oferty pracy w usługach, gastronomii, hotelarstwie czy handlu. Tyle, że przy większości z nich jest zastrzeżenie o znajomości języka polskiego. Większość pań go nie zna. Dlatego Urząd Pracy uruchamia kurs językowy właśnie dla osób z Ukrainy. Dodatkowo, przedstawiciele takich zawodów jak lekarz czy pielęgniarka mogą liczyć na opłacenie kosztów związanych z nostryfikacją dyplomu (choćby koszty tłumacza przysięgłego czy potwierdzenia u notariusza). - Mamy na to pieniądze z Funduszu Pracy - mówi dyrektor Katarzyna Kępa.

Są oferty pracy m.in. dla kucharza, elektromontera, programistów i innych specjalistów branży IT, pomocy kuchennej, barbera czy koordynatora szkoleń. Wszystkie są przedstawiane i po polsku, i po ukraińsku. - Są to oferty najczęściej za najniższą krajową 3100 zł, ale te osoby są i z takiej propozycji zadowolone, bo dla uchodźców to też jest grosz, za który można na naszym rynku funkcjonować - mówi dyrektor Kępa.

Nie brakuje chętnych na staże

Część uchodźców decyduje się też na staże, na których wynagrodzenie wynosi tylko nieco ponad 1400 zł. Na stażu zatrudnione są m.in. tłumaczki w Urzędzie Pracy, które pomagają swoim rodakom w odnalezieniu się w urzędniczej rzeczywistości. - Panie pomagają pracownikom w kontakcie z uchodźcami. Myślimy, że część z nich pozostanie u nas na dłużej - tłumaczy Katarzyna Kępa.

Pracownicy Urzędu Pracy w Lublinie podkreślają, że Ukrainki są niezwykle zdeterminowane do podjęcia jakiejkolwiek pracy. - Wiedzą, że z pracą w ich zawodzie, z ich kwalifikacjami, może być u nas trudno, więc decydują się też na inne prace. Na przykład dzisiaj miałam osobę, która ma wyższe wykształcenie prawnicze. Ale zdawała sobie sprawę, że te kwalifikacje, które posiada, musi na razie odłożyć na półkę i szukać pracy w innych zawodach - mówi Elżbieta Chomik, kierownik Referatu Oferowania Pracy i Poradnictwa Zawodowego.

Część obywateli i obywatelek Ukrainy zatrudnia się też poza Urzędem Pracy, bez jego pośrednictwa. W takiej sytuacji, zgodnie ze specustawą, pracodawcy mają obowiązek zgłosić to w urzędzie. Dzięki temu udało się ustalić, że z takich ofert skorzystało już w Lublinie ponad 680 osób. 

Targi Pracy dla uchodźców

17 maja organizowane są w Lublinie Targi Pracy dla uchodźców z Ukrainy. Jednocześnie Miejski Urząd Pracy aplikuje o środki z konkursu "Razem możemy więcej". - W ramach tego projektu chcemy wesprzeć około 300 osób z Ukrainy. Chodzi głównie o kobiety, które mogłyby dostać wsparcie w zakresie finansowania opieki nad dziećmi. Mogłyby podjąć zatrudnienie, nauczyć się polskiego czy też założyć firmę - podkreśla dyrektor Kępa. 

- Ci, którzy szukają pracy, doskonale zdają sobie sprawę z tego, w jakiej sytuacji się znaleźli. Są to osoby niezwykle zdeterminowane i skromne. Mogą pracować jako pokojówki w hotelach, pomoce kuchenne. Jeśli mamy do czynieni z nauczycielkami z Ukrainy, staramy się szukać czegokolwiek związanego z tym zawodem. Na początek proponujemy na przykład staże w przedszkolach, aby takie osoby obyły się z nowym otoczeniem, nową rzeczywistością - mówi Elżbieta Chomik. Jak podkreśla, wiele z tych osób zdaje sobie sprawę z tego, że - by dostać pracę w swoim zawodzie - muszą podszlifować język. Bez tego ani rusz. 

DOSTĘP PREMIUM