"Co powiecie ukraińskim kobietom?". Przepychanki na radzieckim cmentarzu w Gdańsku

Awanturą skończyło się składanie kwiatów na radzieckim cmentarzu w Gdańsku. Grupę Polaków i Rosjan, którzy chcieli upamiętnić rosyjski Dzień Zwycięstwa próbowali powstrzymać przeciwnicy napaści na Ukrainę.
Zobacz wideo

Kwiaty i wieńce przyniosło ze sobą kilka osób. Przekonywali, że każdego roku przychodzą uczcić żołnierzy poległych w czasie II wojny światowej. Na pytanie, czy nie wstydzą się robić tego po wywołaniu przez Rosję krwawego konfliktu w Ukrainie, mówili twardo, że nie.

Obok Rosjan byli tam Polacy. Jedna z kobiet wykrzyczała, że nie życzy sobie Ukraińców w Polsce, druga z nich powtarzała, że faszystami są członkowie Pułku Azow. Atmosfera była niezwykle napięta.

Przeciwnicy wojny - z ukraińskimi flagami i antyrosyjskimi hasłami - próbowali nie dopuścić do złożenia kwiatów. Najpierw stanęli w bramie cmentarza, później w jego centralnym punkcie. Padały okrzyki "mordercy" i pytania między innymi o to, co zwolennicy Rosji mają do powiedzenia ukraińskim kobietom. Osoby, które chciały upamiętnić radzieckich żołnierzy, były też zachęcane do pojechania do ukraińskiej Buczy.

Przepychanki bez reakcji policji

Nad rosyjskim grobami doszło do przepychanek. Składający kwiaty wyrwali protestującym i zniszczyli kilka tablic z antyrosyjskimi hasłami. Karton ze swastyką - zrównaną z rosyjską flagą - wylądował na ziemi rozerwany na kilka części.

Wokół cmentarza była policja, jednak w czasie głośnego zajścia nie interweniowała. Przy wyjściu z cmentarza zgłoszenie o naruszeniu nietykalności złożyła posłanka Beata Maciejewska. Dwie wskazane przez nią kobiety zostały przez policję wylegitymowane.

Do incydentu doszło także na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie, gdzie Ambasador Rosji Siergiej Andriejew został oblany czerwoną substancją.

DOSTĘP PREMIUM