Z ukraińskich makiet drukują książki dla dzieci. Nawet 40 tytułów i 1000 egzemplarzy każdego z nich

W Lublinie trwa druk bajek, baśni i wierszy dla dzieci z Ukrainy. Chodzi o identyczne egzemplarze jak te, które maluchy zostawiły w swoich domach. Wszystko w ramach projektu "Inna bajka" i dzięki pomocy Ukraińskiego Instytutu Książki.
Zobacz wideo

Fundacja "Edukacja dla demokracji" - wspólnie z lubelskim Centrum Współpracy Międzynarodowej i innymi partnerami - uznała, że niezbędny jest druk książek dla dzieci z Ukrainy. By również w Polsce miały szansę po nie sięgnąć. Pomysłodawcom zależało, aby książki wyglądały dokładnie tak jak w Ukrainie - z taką samą grafiką, kolorami czy obrazkami. 

Nawiązano współpracę z Ukraińskim Instytutem Książki i tak powstał projekt "Inna bajka". Chodzi o drukowanie - na dużą skalę - ukraińskich bajek, baśni i wierszyków. Makiety książek zostały przekazane przez wydawnictwa ukraińskie, dlatego książki niczym się nie różnią od tych, z którymi dzieci miały do czynienia w swoich domach. 

- Pamiętajmy, że chodzi o kraj, w którym toczy się wojna. Część wydawnictw straciła swoje dawne serwery. Dlatego w inny sposób wyszukują swoje materiały, bo musiały się ewakuować albo zostały zniszczone. Ale zostały te makiety odtworzone z jakichś dodatkowych kopii i teraz w Polsce są drukowane - mówi Krzysztof Stanowski, dyrektor Centrum Współpracy Międzynarodowej w Lublinie. 

Założenie jest takie, by w ramach projektu "Inna bajka" wydrukować jak najwięcej książek po ukraińsku, dla małych uchodźców, którzy osiedli ze swoimi mamami w Polsce. Jak piszą pomysłodawcy, "większość dzieci nagle znalazła się 'w innej bajce' - w stresującej, nowej i nieznanej sytuacji, w innym kraju, gdzie mówi się w innym języku". Książki mają im pomóc się w tym odnaleźć. 

Wydrukują około 40 tytułów

Druk książek już trwa - chodzi o około 40 tytułów. Organizatorzy chcą wydrukować nawet po 1000 egzemplarzy każdego. By to się udało, potrzebne są pieniądze. Zbiórka jest prowadzona w internecie. Liczy się każda złotówka. 

- Jeśli przeznaczymy na druk książeczek na przykład tyle, ile płacimy za jedną kawę na mieście, to pozwoli nam wydrukować już co najmniej jedną książeczkę dla dzieci z Ukrainy - mówi prezeska Fundacji "Edukacja dla demokracji" Martyna Bogaczyk. Książki trafiają m.in. do świetlic, szkół i bibliotek. - Już mam informację, że również nieco starsze dzieci - do których te książeczki nie są adresowane - również po nie sięgają. Bo jest to grafika, którą one znają, którą zostawiły w domu czy w szkole - mówi Bogaczyk.

- Książki są niezwykle potrzebne m.in. w bibliotekach, bo dzieci chcą czytać. Po książki zgłaszają się ich rodzice, ale też polskie rodziny, które goszczą Ukraińców u siebie. A w bibliotekach są na razie naprawdę pojedyncze egzemplarze. Chcemy to zmienić - przekonuje Krzysztof Stanowski. Wszystkie zaplanowane tytuły maja być wydrukowane do połowy czerwca. 

Książeczki już zostały dostarczone m.in. do jednego ze szpitali. - Tam te dzieci też czytają książeczki i oglądają, kiedy muszą być unieruchomione w łóżkach. To jest dla nich bardzo ważne, by również w ten sposób choć trochę je zabawić i odstresować - mówi pani Martyna. 

Książki w bibliotekach, ale nie tylko

Już wcześniej pisaliśmy o ukraińskich książkach w jednej z filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie. Placówka ma ich na razie ponad 150 i czeka na kolejne - to bajki, powieści czy kryminały. Na półkach już można znaleźć m.in. serię komiksów "Kajko i Kokosz" czy poezję Szewczenki. 

Pisaliśmy również o książce stworzonej przez lubliniankę Milenę Kamińską o trzech króliczkach, które - podobnie jak ukraińskie rodziny - muszą uciekać ze swojej polany przed groźnym niedźwiedziem. Książeczka jest też dostępna w języku ukraińskim. 

Interesują Cię tematy lokalne? Masz już w swoim dorobku publikację tekstów, ale nie jesteś na stałe związany/a z żadną ogólnopolską redakcją? Masz mniej niż 30 lat? Zgłoś się do programu Polska Stories! Weekend.gazeta.pl szuka młodych reportażystów i reportażystek, którzy pod okiem Olgi Gitkiewicz pracować będą nad własnym reportażem. Więcej o projekcie tu.

DOSTĘP PREMIUM