''Beczka dziegciu w łyżce miodu''. Byli ambasadorzy alarmują ws. "dzielenia uchodźców"

Od ponad dwóch miesięcy, czyli od momentu wybuchu wojny w Ukrainie, Polacy na ogromną skalę pomagają uchodźcom - przyjmują ich pod swój dach, wpłacają pieniądze w ramach zbiórek czy przekazują dary. W tym samym czasie na polsko-białoruskiej granicy trwa kryzys humanitarny. O tym piszą ambasadorzy RP.
Zobacz wideo

Byli polscy ambasadorzy, skupieni w Konferencji Ambasadorów RP wydali mocne stanowisko w sprawie różnicowania uchodźców. Jak piszą, nie zgadzają się na to, by w cieniu wojny w Ukrainie jednocześnie rozgrywała się katastrofa humanitarna na polsko-białoruskiej granicy.  Ambasadorowie w swoim stanowisku piszą m.in. o "zacietrzewieniu politycznym" obecnej władzy i nieliczeniu się z podstawowymi wartościami ludzkimi i demokratycznymi. 

Wskazują na nierówne traktowanie uchodźców - z jednej strony otwarcie granic dla Ukraińców, z drugiej - niewpuszczanie uciekinierów wojennych choćby z Syrii czy Iraku. "Beczka dziegciu w łyżce miodu. Przyjęcie przez społeczeństwo polskie setek tysięcy uciekinierów wojennych z Ukrainy wskazuje jednoznacznie na to, że przestrzegania międzynarodowego standardu ochrony w stosunku do kilkunastu tysięcy migrantów i uchodźców, wykorzystywanych politycznie przez reżim Łukaszenki nie byłoby żadnym problemem logistycznym czy finansowym" - pisze Konferencja Ambasadorów RP.

Ambasadorowie nie pozostawiają złudzeń, że polskie władze, zamiast stosować międzynarodowe standardy, "zareagowały okrutnym, nieludzkim i poniżającym traktowaniem uciekinierów - stosując m.in. zakazane wywózki, tzw. push back - którym udało się przedrzeć przez granicę". 

Przypominają, że na Podlasiu trwa bezprawny "stan wyjątkowy" i że ani dziennikarze, ani nikt inny, nie ma wstępu do lasów, w których cały czas są uchodźcy z Syrii, Afganistanu, Jemenu, Konga i wielu innych krajów.  "Ciężar niesienia pomocy w ‘strefie zamkniętej’ spadł niemal wyłącznie na barki lokalnych mieszkańców, aktywistów, aktywistek i wolontariuszy oraz wolontariuszek w ramach większej sieci organizacji i osób prywatnych"- wskazują. 

Byli dyplomaci podkreślają, że "aktywiści organizacji humanitarnych, pomagający uciekinierom, są przedmiotem "bezprawnych aktów przemocy, arbitralnych zatrzymań oraz zastraszania i nękania" ze strony władz polskich". I dodają, że "PiS pozostał na pograniczu białorusko-polskim z bezsensownie budowanym murem oraz kompromitującymi Polskę, zasadnymi zarzutami – stosowania dyskryminacji rasowej". 

Sytuacja w lasach się nie zmieniła 

O tym, że sytuacja na polsko- białoruskiej granicy się nie zmieniła i że nadal - niemal codziennie - są ludzie, którzy potrzebują pomocy, wycieńczeni, chorzy, bez nadziei - pisze regularnie na Facebooku jeden z mieszkańców tzw. strefy zamkniętej. To jedna z jego ostatnich relacji: 

Konferencja Ambasadorów RP to zgromadzenie byłych przedstawicieli dyplomatycznych naszego kraju, którzy uznali, że nie mogą siedzieć cicho. "Łączy nas wspólna praca i doświadczenie w kształtowaniu pozycji Polski jako nowoczesnego państwa Europy" - napisali, tworząc swoją nieformalną organizację. Należą do niej m.in. Jan Barcz, Iwo Byczewski, Grzegorz Dziemidowicz, Piotr Łukasiewicz, Ryszard Schnepf czy Jan Truszczyński.

DOSTĘP PREMIUM