W centrum Lublina powstaje dom dla sierot z Ukrainy. To pierwsze takie miejsce w Polsce

Anna Gmiterek-Zabłocka
W Lublinie powstaje pierwszy w Polsce dom dziecka dla uchodźców z Ukrainy. Tworzy go stowarzyszenie SOS Wioski Dzięcece. Budynek w ścisłym centrum miasta odstąpił stowarzyszeniu prywatny właściciel. Na rok, z możliwością przedłużenia. W pomieszczeniach po banku właśnie trwa remont.
Zobacz wideo

Dom znajduje się w samym centrum miasta, przy ul. 3 Maja, tuż obok skrzyżowania z Krakowskim Przedmieściem. - Wiedzieliśmy, że kolejne dzieci potrzebują pomocy i dlatego pomyślałam, że ważne jest, abyśmy tworzyli domy dla dzieci z opieki zastępczej. Wybór w pierwszej kolejności padł na Lublin, ponieważ zgłosił się darczyńca, który przekazał nam lokal - tłumaczy Anna Bielecka, wieloletni pracownik Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Polsce, dyrektor rozwoju programów.

- My mamy tylko pokrywać bieżące koszty użytkowania lokalu, ale tutaj też mamy darczyńcę, który będzie je finansował. Postanowiliśmy podjąć to wyzwanie i stworzyć miejsce dla dzieci. Mówimy o nim "Dom dla dzieci", ufając, że - otoczone serdecznością - poczują się tu bezpieczne - dodaje nasza rozmówczyni. O konkretnych kwotach nie chce mówić. 

Wielki remont

W budynku, w którym mają zamieszkać ukraińskie dzieci, właśnie trwa remont. Ekipa budowlana postawiła ścianki działowe, bo trzeba było podzielić duże pomieszczenia biurowe na małe dwu-, trzy- i czteroosobowe pokoje. Do tego powstanie sala zabaw, pokój dzienny z komputerami, jadalnia. Na miejscu będzie też pralnia i suszarnia.

Dom dla dzieciDom dla dzieci Anna Gmiterek-Zabłocka

Nie będzie kuchni, bo nie ma na to warunków - obiady będą dostarczane w ramach cateringu. Natomiast śniadania, kolacje czy podwieczorki dzieci będą robić same, wraz z opiekunami. Trwa też przygotowanie łazienek. W niektórych zamontowano małe umywalki, na niskiej wysokości, z myślą o młodszych podopiecznych. 

- Lokal ma olbrzymią powierzchnię, ponad 560 metrów. Gdy rozpoczęliśmy współpracę z architektami i innymi osobami, by zapewnić bezpieczne miejsce dla dzieci i by spełniać przepisy m.in. przeciwpożarowe, okazało się, że możemy przyjąć 41 osób - dzieci wraz z opiekunami. Liczymy, że będzie w tym grupa ponad 30 dzieci z Ukrainy - mówi Anna Bielecka. 

Ściany już nabierają pastelowych barw. Mają się na nich pojawić ścienne naklejki. Do tego kolorowe meble, gry, zabawki. Stowarzyszenie współpracuje przy tym z wojewodą, z wolontariuszami oraz z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie. 

Część okien domu wychodzi wprost na ul. 3 Maja. Teoretycznie wszystko przez nie widać. - Zadbamy o intymność i prywatność dzieci - zapewnia Adam Jaszczuk, dyrektor programu SOS Wioski Dziecięce Lublin.

- Rzeczywiście, część pomieszczeń jest na równi z chodnikiem, ale zabezpieczymy szyby matową folią, będą też rolety. Oczywiście, co ważne, dostęp światła będzie na tyle wystarczający, by można było swobodnie funkcjonować - podkreśla dyrektor. 

Anna Bielecka i Adam JaszczukAnna Bielecka i Adam Jaszczuk Anna Gmiterek-Zabłocka

- Zdajemy sobie sprawę, że tutaj, przy budynku, nie ma placu zabaw czy ogrodu. Ale obok jest plac zabaw na placu Litewskim, niedaleko mamy też Ogród Saski. Do tego - w ramach projektu - przewidzieliśmy zakup busa, by dzieci mogły jeździć na nasze tereny rekreacyjne do Domu Młodzieży SOS przy ulicy Jutrzenki. Tam jest mnóstwo terenów zielonych i duży teren do zabawy czy gry w piłkę - tłumaczy Anna Bielecka. 

Kto zamieszka w Domu dla dzieci?

Na razie nie wiadomo, jakie dzieci i skąd dokładnie trafią do Domu dla dzieci. Gdy obiekt będzie już po remoncie, zapadną decyzje w tej sprawie. - Wysłaliśmy nasze zgłoszenie do sztabu "Miejsca dla dzieci" w Stalowej Woli. To sztab organizowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. Dzieci będziemy mogli przyjąć w połowie czerwca. Czekamy na informacje, jaką grupę dzieci będziemy mogli przyjąć, z jakimi potrzebami, ilu opiekunów będzie z dziećmi - wymienia pracownica SOS Wiosek Dziecięcych. Na razie wiadomo jedynie, że do placówki mają trafić dzieci powyżej trzeciego roku życia.

Remont ma być zakończony do końca maja. Prace już są zaawansowane - byliśmy na miejscu. Może się pojawić zarzut, że to ścisłe centrum miasta i duży hałas. Ale okna są szczelne i niewiele słychać, o czym mogliśmy sami się przekonać. W pomieszczeniach jest klimatyzacja. - Zakładam, że po zakończeniu wszystkich prac, które toczą się zgodnie z projektem, lokal będzie spełniał odpowiednie normy. Będziemy musieli wystąpić o pozwolenia, ale liczymy, że będzie to szybko - mówi Adam Jaszczuk. 

- Mamy informacje, że z niektórych hoteli - w związku z rozpoczęciem sezonu turystycznego - dzieci będą musiały być przekwaterowane. Trzeba tę sytuację zrozumieć i na nią odpowiedzieć. Rynek turystyczny bardzo doświadczył trudnej sytuacji pandemii, dlatego zrozumiałe jest, że chce zarabiać. A to oznacza, że dzieciom trzeba stworzyć nowe, bezpieczne miejsca. My jedno z nich właśnie tworzymy - podsumowuje Anna Bielecka. 

Wcześniej lokal, w którym był bank, był rozważany jako miejsce na miejskie przedszkole. Ostatecznie nic z tego nie wyszło. 

DOSTĘP PREMIUM