Trzęsienie ziemi w warszawskiej straży miejskiej? Szykuje się zmiana na stanowisku komendanta

Ze stanowiskiem komendanta straży miejskiej w Warszawie pożegnać się ma Zbigniew Leszczyński, pełniący tę funkcję od 16 lat. Powód? - Jest to wypadkowa wielu kwestii - mówi nam rzeczniczka urzędu miasta.
Zobacz wideo

Jak zapowiada rzeczniczka prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego, decyzja dotycząca dymisji komendanta straży miejskiej będzie podjęta do końca tygodnia. - Zmiana na tym stanowisku jest przesądzona. W piątek powinny być ostateczne decyzje - mówi nam Monika Beuth-Lutyk.

Pytana o powód dymisji Zbigniewa Leszczyńskiego - podaje, że "jest to wypadkowa wielu kwestii". - Jeśli ktoś pełni bardzo długo swoją funkcję, to nie ma świeżego spojrzenia na funkcjonowanie tej formacji. Straż miejska wymaga reformy, nowego zadaniowania i podejścia, które będzie odzwierciedlało oczekiwania mieszkańców. Jest szereg zadań związanych z parkowaniem, czystością, zanieczyszczeniem powietrza i kopciuchami, ale też reagowaniem na [bieżące] sytuacje. Zadania są, a na dzisiaj wizerunek straży nie jest najlepszy - wyjaśnia dalej rzeczniczka.

Przypomnijmy krótko, Zbigniew Leszczyński jest komendantem warszawskiej straży miejskiej od 2006 roku. Wcześniej pełnił funkcję osobistego kierowcy byłej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. 

O działaniach warszawskiej straży miejskiej rzeczywiście mówi się ostatnio w stolicy dużo i niekoniecznie dobrze. Jedną z głośnych spraw - opisanych przez "Gazetę Stołeczną" - był zakup motorówki. Miała ona służyć patrolowaniu Wisły przez strażników. Jej koszt opiewał na 600 tys. złotych, ale - jak ujawnili dziennikarze "GW" - pojawił się problem z przetargiem, który mógł faworyzować jednego z oferentów. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zapowiedział wyjaśnienie tej sprawy, ale efektów tych ustaleń jeszcze nie przedstawiono.

Jeden patrol na pół miasta

Kolejny głośny temat to ograniczenie nocnych patroli parkingowych do dwóch - po jednym na lewo od Wisły i jednym po prawej stronie. Na początku tygodnia nieoficjalnie o takiej zmianie informowały lokalne media. Potwierdziła nam to też oficjalnie sama straż miejska. - Większość zgłoszeń, które mamy, była niepotwierdzana. Patrole jeździły na miejsce i okazywało się, że samochodów nie było. Dodatkowo okazało się, że więcej patroli potrzeba w ciągu dnia. Stąd właśnie zmiana, by w nocy było ich mniej. Rzeczywiście są dwa patrole na lewą i prawą część Warszawy, które zajmują się kwestiami parkowania - mówi TOK FM Krzysztof Hajdas, rzecznik prasowy stołecznej straży miejskiej.

- My na bieżąco analizujemy liczbę zgłoszeń i jeśli się okaże, że jest zapotrzebowanie na takie patrole, to będziemy zmieniać i wysyłać dodatkowe. Nasze dotychczasowe doświadczenia z ostatnich kilkudziesięciu godzin wskazują, że to jest wystarczająca liczba - dodał.

DOSTĘP PREMIUM