Szczecin. Prawie 100 osób z Ukrainy pracuje w wojewódzkim szpitalu. Część "na patencie"

W Szpitalu Wojewódzkim w Szczecinie pracuje już blisko stu uchodźców z Ukrainy. W procesie rekrutacji jest kolejnych 40 osób. Zatrudniani są także medycy, którzy na oficjalne pozwolenia na pracę dopiero czekają. Placówka znalazła jednak wyjście z sytuacji, by mogli już zajmować się pacjentami.
Zobacz wideo

Wśród zatrudnionych w Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Szczecinie przeważają salowe, sanitariuszki i opiekunki medyczne. To osoby, które nie wymagają specjalnego pozwolenia na pracę. Część osób jest tu już od marca. Zaczęli zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie. To przeważnie uchodźczynie, które podobne zajęcia wykonywały w swoim kraju.

Lekarze i pielęgniarki jako "pomoc"

W białych fartuchach na szpitalnych korytarzach przy ulicy Arkońskiej spotkamy też sześciu lekarzy z Ukrainy i kilkadziesiąt pielęgniarek. Oni oficjalnie nie pracują jeszcze jako lekarze i pielęgniarki. - Lekarze są asystentami medycznymi, przyglądają się pracy polskich lekarzy i mamy nadzieję, że po uzyskaniu warunkowego prawa wykonywania zawodu będą mogli już oficjalnie pracować jako lekarze - wyjaśnia rzecznik placówki Tomasz Owsik-Kozłowski.

Na podobnej zasadzie zatrudniane są pielęgniarki - bardzo często mają wieloletnie doświadczenie, które zdobyły w Ukrainie. Mają też odpowiednie wykształcenie i wszelkie kwalifikacje. Mimo to w Polsce muszą dopełnić formalności. - Żeby nie czekać z założonymi rękami, zatrudniamy je na stanowiska asystenckie, pomocnicze - mówi rzecznik szpitala.

Praca na chwilę?

W Szpitalu Wojewódzkim w Szczecinie pracuje już 95 osób z Ukrainy, kolejnych 40 jest w procesie rekrutacji. Część z nich deklaruje, że zostanie w szpitalu na stałe, bo nie mają już gdzie wracać. Ich miasta i domy zostały zniszczone. Większość deklaruje, że gdy wojna się skończy, pojadą do Ukrainy. - Do tej pory mieliśmy kilka wypowiedzeń uchodźców, którzy - gdy tylko była taka możliwość - wrócili do swoich domów - przyznaje Tomasz Owsik-Kozłowski.

DOSTĘP PREMIUM