Bydgoszcz. Muzeum Telefonów Komórkowych nie wypaliło. "Miesiąc w miesiąc dokładaliśmy do tego interesu"

Jedyne w Polsce Muzem Telefonów Komórkowych, rok po otwarciu, kończy działalność. - Nie ten czas i nie to miejsce - mówią właściciele. Blisko 3 tysiące komórek, które zgromadzili, wróci do piwnicy.
Zobacz wideo

Paweł Wiśniewski-Hassenpflug i Hubert Fiałkowski od lat kolekcjonują stare telefony. - Zaczęło się od kilku aparatów podarowanych mi przez rodzinę i znajomych. Potem obcy ludzie zaczęli mi je przysyłać. Trzymałem je w domu, w kartonach, ale chciałem pokazać tę kolekcję światu - mówi Wiśniewski-Hassenpflug.

Najpierw stworzyli wirtualną galerię telefonów, ale - jak przyznają - "to było za mało". W 2019 roku zdecydowali się otworzyć muzeum. Wynajęli lokal przy Pomorskiej 15 i przez kilka miesięcy sami remontowali pomieszczenia. - Po pracy, przed pracą. Byliśmy tam na zmianę. Pisaliśmy do siebie karteczki, co już zostało zrobione, żeby dwa razy nie gruntować tej samej ściany. Cieszyliśmy się jak dzieci, że wkrótce zaprosimy bydgoszczan - i nie tylko - do naszego muzeum - wspomina kolekcjoner.

- Otworzyliśmy Muzeum Telefonów Komórkowych rok temu. Liczyliśmy, że nasza kolekcja przyciągnie nie tylko pasjonatów, ale też szkoły. Tyle, że szkoły były najpierw zamknięte, a potem - kiedy dzieci wróciły do nauki stacjonarnej - musiały nadrabiać zaległości. Nikt na wycieczki nie jeździł - opowiada właściciel galerii. - Miesiąc w miesiąc dokładaliśmy do tego interesu. Teraz, dzięki Nocy Muzeów w maju, chyba po raz pierwszy nie będę na minusie, ale to już nie ma znaczenia. Część telefonów już wywiozłem do domu. Resztę spakujemy do końca czerwca - dodaje z żalem Wiśniewski-Hassenpflug. 

Muzeum Telefonow Komorkowych pn. MuzeumKomorek.pl .Muzeum Telefonow Komorkowych pn. MuzeumKomorek.pl . Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Od budki - przez "cegły z antenką" - po cienkie i delikatne smartfony

Kolekcjonerzy uzbierali prawie 3 tysiące telefonów. - Ponad tysiąc to perełki - podkreśla właściciel. - Część z nich to prototypy. Nie mówię, że mamy wszystkie komórki, jakie zostały wyprodukowane przez ostatnie ćwierć wieku, ale gwarantuję, że każdy znajdzie tu nas swój pierwszy telefon - dopowiada.

Muzeum można odwiedzać w weekendy, jeszcze do 12 czerwca. Wycieczkę zaczyna się od budki telefonicznej, która wywołuje czasem niemałe zdziwienie, zwłaszcza wśród najmłodszych. "Tato, ale jak to możliwe, że na ulicy stał telefon, wystarczyło wrzucić monetę i można było rozmawiać godzinami? - pytają często dzieci. - Najmłodsi robią też wielkie oczy, kiedy widzą telefon z obrotową tarczą i słuchawką na kablu - śmieje się właściciel.

Jak podkreśla, wraz ze swoim wspólnikiem chcieli pokazać całą historię telefonów. - Wiele osób nie pamięta aparatów analogowych. Widok biznesmena z walizką, w której miał telefon, nie należał do częstych na bydgoskich ulicach. Większość gości kojarzy natomiast te duże, grube komórki z antenką, tzw. cegły - opowiada.

Muzeum Telefonow Komorkowych pn. MuzeumKomorek.pl .Muzeum Telefonow Komorkowych pn. MuzeumKomorek.pl . Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Ile warta jest kolekcja?

Wizyta w muzeum to jak wizyta w salonie. Opisane datą produkcji telefony leżą ułożone w podświetlonych gablotach. - Udało nam się pozyskać regały, plafony z logo pierwszych i nieistniejących dziś sieci komórkowych. To będzie ciężko gdzieś schować - martwią się nasi rozmówcy.

Gdyby właściciele chcieli dziś szybko sprzedać zebrane komórki, raczej fortuny by na nich nie zarobili. - Może za 20 lat zbijemy na nich majątek - śmieje się Paweł Wiśniewski-Hassenpflug. - Na razie wszystkie telefony spakujemy do kartonów i zabierzemy do domu. Zrobię w piwnicy miniwystawkę. Będę tam schodził wieczorami, licząc, że zdarzy się cud i kolekcja kiedyś ponownie ujrzy światło dzienne - podsumowuje.

DOSTĘP PREMIUM