Lublin. Pomimo podwyżek, nowalijki w cenach sprzed roku. Drogo ma być później

Inflacja rośnie, ale na targowiskach ceny podobne jak w zeszłym roku. Na razie. Rolnicy ostrzegają, prawdziwa drożyzna zacznie się na jesieni. A wszystko przez przewidywane mniejsze plony a także rosnące koszty - paliw, nawozów i kredytów.

Sprawdziliśmy ceny na jednym z najpopularniejszych targowisk w Lublinie. Ruch przy ulicy Ruskiej jest olbrzymi, a w powietrzu unosi się zapach świeżych warzyw i owoców, w tym oczywiście truskawek, i to tych polskich, które można dostać w cenie 24-25 zł za kilogram. Wcześniej pojawiały się truskawki nieco tańsze, ale sprowadzane, m.in. z Hiszpanii. 

Pomidory w zależności od odmiany kosztują od 8 do 10 zł, sałata jest po 2,50-3 zł, szparagi po 9-10 zł, a rzodkiewka  po 2-2,5 zł. To oznacza, że ceny nie odbiegają za bardzo od tych ubiegłorocznych. Dość drogie są ziemniaki, które kosztują między 5 a 6 zł. Tu widać zmianę w porównaniu z 2021 rokiem, bo wtedy miłośnicy kartofelków z koperkiem płacili mniej.

Co nas czeka? 

Jednak rolnicy na Lubelszczyźnie nie mają wątpliwości - czeka nas drogi rok, a ceny będą tylko szły w górę. Zobaczymy to głównie jesienią. Grzegorz Kapusta, radny sejmiku województwa lubelskiego z PSL, który sam uprawia pszenicę i soję, wieszczy znaczne podwyżki w piekarniach. - Ceny pszenicy na przestrzeni między ostatnimi żniwami podwoiły się, ale wszystkie środki do produkcji są nawet 3-4 razy droższe - za to musi ktoś zapłacić. Kto? Oczywiście klient. Tym bardziej że oprócz wyższych rachunków rolnicy otrzymają niższe dopłaty z Unii Europejskiej - wylicza.

- Najbardziej uderzają nas ceny nawozów, ale na drugim miejscu problemem są paliwa. Sporym kłopotem są też kredyty, których koszty są teraz olbrzymie - dodaje Kapusta. Inwestycje rolników w tym regionie niemal się zatrzymały. Kłopotem jest też dostępność sprzętu - na niektóre maszyny trzeba czekać nawet rok. Pytany o rokowania na przyszłość, odpowiada, że ceny na pewno będą "szalone", a zboża jeszcze podrożeją.

DOSTĘP PREMIUM