Częstochowa. Uwaga na kleszcze. Rośnie liczba zachorowań na boreliozę

W Częstochowie i okolicach w tym sezonie zgłoszono już 41 przypadków boreliozy. Jak mówi rzeczniczka sanepidu, to dużo - zwłaszcza że nie upłynęła jeszcze połowa roku. Lekarze ostrzegają: kleszcza możemy złapać nawet na własnym podwórku, należy więc dokładnie sprawdzać swoje ciało.
Zobacz wideo

Wraz z nadejściem cieplejszych dni wrócił temat kleszczy. Powoli wchodzimy w szczyt sezonu. Kleszczy w ostatnich latach jest bardzo dużo, także ze względu na łagodne zimy, które pozwalają pajęczakom na przeżycie. 

W Częstochowie nie brakuje miejsc, w których możemy złapać kleszcza. Wbrew pozorom nie są to tylko lasy, ale też parki, skwery, łąki, a nawet przydomowe ogródki. Po każdym spacerze należy więc dokładnie obejrzeć swoje ciało. - Kleszcze lubią ciepłe miejsca, a więc będą się starać dotrzeć do okolic zgięć łokci i pachwiny, okolicy podkolanowej czy genitaliów - mówi Piotr Stryjewski, szef oddziału Chirurgii Ogólnej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. 

Borelioza w Częstochowie

Jedną z popularniejszych chorób odkleszczowych jest borelioza, która w tym sezonie zgłaszana jest do inspekcji sanitarnej wyjątkowo często. - Z terenu Częstochowy i powiatu częstochowskiego w 2019 roku wpłynęło 79 zgłoszeń o zachorowaniach na boreliozę, w 2020 roku - 26 zgłoszeń, w ubiegłym roku - 74 zgłoszenia. Natomiast w tym roku jest już 41 zgłoszeń, a nie upłynęła jeszcze połowa roku - podaje Edyta Kapelka, rzeczniczka Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Częstochowie.

Przypadki zachorowań na boreliozę należy zgłaszać - nakazuje to Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Jak informuje rzeczniczka, są one rejestrowane przez lekarzy pierwszego kontaktu i przesyłane do inspekcji sanitarnej w celach statystycznych. 

Mam kleszcza. Co robić?

Co, jeżeli znajdziemy na swoim ciele kleszcza? Czy powinniśmy od razu skorzystać z pomocy lekarza? Jak mówi nam dr Piotr Stryjewski, najlepszym działaniem jest jak najszybsze pozbycie się pajęczaka i usunięcie go z naszego ciała w warunkach domowych. Można wykonać to na różne sposoby: za pomocą pęsety albo specjalnych "kleszczołapek", które można kupić w aptece. - Odwlekanie tego i szukanie pomocy u lekarza czy w szpitalu jest stratą czasu - mówi chirurg. Apeluje też, by nie stosować takich metod jak przypalanie kleszcza zapałką czy smarowanie go tłuszczem - to zwiększa ryzyko przeniesienia drobnoustrojów. 

Zwykle kilka dni po usunięciu kleszcza, w miejscu wkłucia, może pojawić się zaczerwienienie, obrzęk i to może być sygnał, że rozpoczyna się infekcja bakteryjna. - W takich przypadkach należy zgłosić się do lekarza, który zdecyduje, czy włączyć antybiotykoterapię i wykonać badania w kierunku infekcji bakteryjnej - mówi Stryjewski.

Najlepiej jednak być uważnym i robić wszystko, bo kleszczy do domu nie przynosić. Zalecenia specjalistów są jasne: gdy wybieramy się na spacer, unikajmy zarośli, wysokich traw i zakładajmy ubrania z długimi nogawkami i rękawami - najlepiej w jasnych kolorach, ponieważ łatwiej będzie zlokalizować kleszcza. - Najlepszym zabezpieczeniem się przed kłopotami związanymi z kleszczowym zapaleniem mózgu jest szczepienie - mówi dr Stryjewski. 

DOSTĘP PREMIUM