"Potrzebujecie hydraulika? Będzie". Osadzeni z Tarnowa pomagają wyremontować internat dla uchodźców

Szkoła sportowa w Tarnowie niebawem przyjmie 30 dzieci spod Lwowa, których rodzice walczą na wojnie. Żeby jednak mogli ich ugościć, potrzebny był remont internatu. W tym pomagają osadzeni tarnowskiego więzienia. - Bez nich byłoby to niemożliwe - mówi dyrektor placówki.
Zobacz wideo

Pomysł sprowadzenia dzieci z Ukrainy do internatu działającego przy Zespole Szkół Mistrzostwa Sportowego ZKS Unia Tarnów, zrodził się na początku marca. - Wszystko zaczęło się od jednego telefonu z urzędu miasta z pytaniem, czy jesteśmy w stanie przyjąć grupę dzieci ewakuowanych z Ukrainy. Niestety nie było to możliwe, ponieważ tylko jedno piętro budynku nadawało się do użytku - wspomina Tomasz Matyjewicz, dyrektor Zespołu Szkół i Akademii Piłkarskiej ZKS Unia Tarnów.

Placówka chciała pomóc, ale nie miała infrastruktury, środków na remont ani fachowców, którzy mogliby szybko go przeprowadzić. Mimo to postanowiono spróbować i wykonać prace własnymi siłami. Do działań włączyło się szkolne koło wolontariatu "Czarownice", dla którego akcje pomocowe to chleb powszedni.

Ale pierwszą osobą, do której szkoła zwróciła się o pomoc, był Maciej Możdżeń, dyrektor Zakładu Karnego w Tarnowie. Nie wahał się ani minuty. Zresztą nie pierwszy raz. Od kilku lat osadzeni pomagają w przeróżnych inicjatywach pomocowych czy imprezach na terenie miasta i okolic. Mają różne specjalizacje. Są wśród nich hydraulicy, elektrycy czy budowlańcy.

- Wystarczy jeden telefon do dyrektora Możdżenia, aby pojawiła się natychmiastowa pomoc - mówi Beata Janowska-Ptasznik ze szkolnego wolontariatu "Czarownice". Jak dodaje, dyrektor zakładu od razu pyta: "Pani Beato, czego potrzebujecie? Ludzi do pomocy przy festynie? Przyjedzie dziesięć osób. Trzeba coś przewieźć? Ja zaraz to zorganizuję".

Tak samo było przy remoncie internatu. - "Potrzebujecie hydraulika? Będzie hydraulik. Elektryka? Będzie elektryk" - obiecał nam dyrektor tarnowskiego więzienia. Kilka dni później fachowcy pojawili się na miejscu - wspomina Matyjewicz i przyznaje, że pomoc osadzonych jest nieoceniona. - Bez niej to nie byłoby możliwe - przekonuje.

Remont idzie do przodu

Tarnowskie więzienie jest jednym z największych w kraju. Niektórzy skazani odsiadują tu wieloletnie wyroki. Jednak są i tacy, którzy odbywają kary za mniejsze przewinienia. Praca poza murami więzienia to również ważny element ich resocjalizacji. Osadzeni czują się pomocni i potrzebni, a to z kolei budzi w nich nadzieję na lepsze życie w przyszłości.

 - Wspólnie organizowaliśmy już pomoc dla tarnowskich seniorów. Więźniowie i funkcjonariuszki prowadzili wewnętrzne zbiórki na ten cel - mówi Beata Janowska-Ptasznik. Kilka wspólnych inicjatyw jest też w planach, chociażby remont łazienki u jednej z tarnowskich seniorek.

Prace w internacie szkoły sportowej też nabrały tempa. Działania wspierają rodzice uczniów, lokalni przedsiębiorcy i duże firmy, które udało się przekonać np. do przekazania darmowych materiałów budowlanych. Ogłoszona została też zbiórka pieniędzy na remont, a w planach jest zorganizowanie Sportowego Dnia Dziecka. Pieniądze zebrane w czasie imprezy zasilą konto remontowe. Wydarzenie zaplanowano na niedzielę, 5 czerwca.

Mecz Przyjaźni

Tarnowski zakład karny znany jest też z tego, że produkuje pojemniki na nakrętki po plastikowych butelkach. Są one w kształcie serc. - Postanowiliśmy, razem ze szkolnym wolontariatem, postawić takie serce obok naszych boisk - mówi dyrektor Matyjewicz. - Treningi i mecze sprawiają, że dużo tej wody mineralnej sportowcy przynoszą ze sobą. Tym samym sporo nakrętek ląduje w pojemniku - dodaje.

Tarnowska szkoła chcąc się odwdzięczyć za okazaną pomoc i organizuje (10 czerwca) Mecz Przyjaźni - Unia Tarnów i Przyjaciele kontra Służba Więzienna. - Wierzymy, że poza sportowymi emocjami będzie to również okazja do dłuższych rozmów z ludźmi, którzy nam na co dzień tak bardzo pomagają - podsumowuje Matyjewicz.

DOSTĘP PREMIUM