W Lublinie "koszą rzadziej". Kilkadziesiąt łąk kwietnych, w tym w samym centrum, wyrośnie w mieście tego lata

Łąki kwietne, a wśród nich takie, na których zakwitną słoneczniki, pojawią się tego lata w kilkudziesięciu miejscach Lublina i zajmą w sumie około 40 hektarów. Wszędzie towarzyszyć im będą tabliczki "Tu kosimy rzadziej". Ale to nie wszystko - miejski krajobraz wzbogaci się również o kompozycje kwiatowe.

Łąki kwietne wrócą w wypróbowane już miejsca i pojawią się w zupełnie nowych lokalizacjach. Zobaczymy je więc m.in. przy ulicach Smoluchowskiego, Wrotkowskiej, Kompozytorów Polskich, Smorawińskiego, Doświadczalnej, Grenadierów, Mełgiewskiej czy na Alei Witosa. - Mamy zachowane m.in. z poprzednich lat celowo wyprowadzone łąki o bardzo naturalistycznym charakterze, np. na ul. Nałęczowskiej, gdzie rośliny już się pojawiają, ale też na rondzie przy Filaretów i Zana, gdzie powstała przepiękna polna łąka - mówi Blanka Rdest-Dudak, dyrektor Wydziału Zieleni i Gospodarki Komunalnej. 

Urzędniczka dodaje, że miasto zdecydowało się też na kontynuowanie projektu "Tu kosimy rzadziej". - Po pierwszym koszeniu, które było bardzo duże, teraz będziemy się starali zachowywać jak najwięcej terenów, które nie wymagają trzy- czy czterokrotnego koszenia w sezonie - dodaje pani dyrektor. Podkreśla jednocześnie, że chodzi wyłącznie o miejsca, w których wysokie trawy nie będą zagrażać bezpieczeństwu w ruchu drogowym. 

Tabliczki "Tu kosimy rzadziej", które informują mieszkańców, że brak koszenia to celowy zabieg - są w Lublinie bardzo popularne. Pomysł spodobał się też w innych miastach. - Cieszymy się, że inne miasta zaczynają ten pomysł od nas kopiować, również takie samorządy, gdzie do tej pory koszenie było "pod linijkę" - mówi Rdest-Dudak.

Pani dyrektor wyjaśnia, że zostawianie nieskoszonych trawników to bardzo pożyteczny trend. - Zarówno dla samej gleby, poprzez zapobieganie nadmiernemu odparowywaniu wody z terenów zieleni miejskiej, ale również dla zwierząt - musimy mieć przestrzeń dla zapylaczy, dla owadów, dla małych zwierząt - tłumaczy dyrektorka Wydziału Zieleni. 

Miejska letnia zieleń to nie tylko łąki kwietne

To również cała masa kwiatów w skrzynkach i donicach. Przykładowo, przy ul. Muzycznej i al. Tysiąclecia pojawiły się duże kolorowe donice, a w nich wysokie czerwone pacioreczniki. Z kolei w samym centrum miasta zaroiło się od pelargonii, czarnych wilców i białych smagliczek, a miejscami można też zobaczyć ciemnoniebieskie petunie. 

Zieleń miejska w LublinieZieleń miejska w Lublinie Fot. Urząd Miasta Lublin

Są też kompozycje wiszące m.in. przy ul. Królewskiej, przed Trybunałem Koronnym, na Placu Zamkowym oraz na ul. Krakowskie Przedmieście, od 3 Maja do Ewangelickiej. -  Letnie aranżacje pozostaną z nami do połowy jesieni - słyszymy w lubelskim ratuszu. 

"Kwiaty wspaniale zmieniają otoczenie" - pisze na Facebooku prezydent Lublina Krzysztof Żuk. 

Wpis prezydenta Krzysztofa Żuka z FacebookaWpis prezydenta Krzysztofa Żuka z Facebooka Fot. AGZ

Lublin chce mieć także nowe pomniki przyrody

Na najbliższą sesję rady miasta trafi projekt uchwały, która do grona pomników przyrody ma włączyć m.in. 14 dębów. - W Lublinie mamy już blisko 250 cennych okazów drzew, które otoczyliśmy opieką, teraz ochroną prawną obejmujemy kolejne - mówi wiceprezydent Artur Szymczyk.

Jeśli radni się zgodzą, pomnikami przyrody zostaną drzewa rosnące m.in. przy ul. Gdańskiej, Rzeszowskiej, Białostockiej czy Bohaterów Monte Cassino. 

Do tej pory w Lublinie było 67 pomników przyrody - to zarówno pojedyncze drzewa, jak i całe ich szpalery.  

DOSTĘP PREMIUM