Warszawa wystawi rządowi rachunek za pomoc uchodźcom. "Ten kryzys się nie kończy, on się dopiero zaczyna"

Warszawa podliczy koszty, jakie poniosła na przyjmowanie uchodźców z Ukrainy i wystąpi do rządu o rekompensatę. Do tej pory rząd sfinansował tylko niektóre wydatki stołecznego samorządu, a większość kosztów jest - jak deklarują władze stolicy - na barkach miasta.
Zobacz wideo

Kilkadziesiąt milionów złotych - o tyle swój budżet musiały uszczuplić miasta, do których dotarły największe fale uchodźców z Ukrainy, by zapewnić im odpowiednie wsparcie. W przypadku Warszawy, przez którą przewinęło się 800 tys. Ukraińców, te koszty mogą być jeszcze wyższe. Ratusz zapowiada, że oszacuje je i zawnioskuje do rządu o rekompensatę. 

Jak wyliczają stołeczni urzędnicy, w Warszawie i powiatach metropolii PESEL otrzymało 170 tysięcy osób i sfinansowały to właśnie samorządy. Do tego Warszawa miała zapewnić 160 tysięcy noclegów zorganizowanych w miejskich punktach. Środki pochodzące z kasy miasta miały również pokryć koszty zatrudnienia i poszukiwania pracy dla uchodźców z Ukrainy. Z wyliczeń warszawskiego urzędu pracy wynika, że zatrudnienie w ostatnich miesiącach znalazło 25 tys. Ukraińców. - Te osoby został wchłonięte przez warszawski rynek pracy - mówiła dyrektor urzędu Monika Fedorczuk.

Władze Warszawy mówią także o kosztach związanych z organizacją pomocy na dworcach i przy punktach komunikacyjnych, darmową komunikacją miejską dla uchodźców czy przystosowaniem mieszkań i noclegów na potrzeby gości z Ukrainy.

Dziura edukacyjna

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zaznacza, że spośród długiej listy wydatków, jakie miasto poniosło w związku z pojawieniem się setek tysięcy uchodźców, rząd pokrył wypłaty 40 zł za dzień goszczenia Ukraińców pod swoim dachem przez obywateli. 

- Jeżeli rządzący podają duże sumy, które przekazują miastom, 30 proc. z tego jest na funkcjonowanie miasta, a reszta to są zapomogi dla uchodźców w wysokości 300 zł i wypłaty świadczeń "40 zł za dobę". My te pieniądze tylko przekazujemy, to jest obowiązek administracyjny, który rząd na nas spycha - mówił Rafał Trzaskowski. Podobnie jest z działaniami edukacyjnymi - jak powiedział Trzaskowski dodatkowe koszty funkcjonowania warszawskiej edukacji to 30 mln zł w dwa miesiące.

Z kolei wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska alarmowała, że konieczne są rozwiązania, które pozwolą finansować edukację ukraińskich dzieci, które zostały w Warszawie i pójdą do szkół i przedszkoli od nowego roku szkolnego. Z wyliczeń Kaznowskiej wynika, że jeśli we wrześniu edukację rozpocznie 16-17 tys. uczniów z Ukrainy, dodatkowe koszty do końca roku sięgną 231 mln zł. A w tym samym czasie Warszawa na ten cel otrzyma z budżetu centralnego zaledwie 113 mln złotych. 

To nie koniec kryzysu

Prezydent Trzaskowski zaznaczał też, że działania Warszawy w zakresie przyjmowania uchodźców się nie kończą. Choć faktyczne aktywność np. w okolicach dworców kolejowych, gdzie wcześniej organizowano pomoc i wsparcie dla uchodźców, teraz jest już mniej intensywna, to wyzwania - jak mówią urzędnicy - dopiero nadejdą. 

- Trzy miesiące temu zaczęła się wojna i od samego początku Warszawa naszym sąsiadom z Ukrainy pomagała, jak mogła. Niepokoi mnie jedno - słyszę, że ten kryzys powoli się kończy. My mamy zupełnie inne wrażenie, że w pewnym sensie się dopiero zaczyna, dlatego że konieczne są działania długofalowe i długoterminowe. Dzisiaj musimy określić, jakie będą potrzeby w przyszłości, bo nasi goście zostaną u nas na dłużej - mówił Rafał Trzaskowski.

Wśród długofalowych działań, o których mówią władze stolicy, są remonty w zasobach mieszkaniowych miasta. Docelowo do przyjęcia i goszczenia uchodźców ma być przygotowanych 100 dodatkowych mieszkań, które mają służyć tym osobom z Ukrainy, które pozostaną w Warszawie przez najbliższe miesiące.

DOSTĘP PREMIUM