Lublin. Chcą nowego stadionu żużlowego, bo obecny jest za mały. "Bilety rozchodzą się w kilkadziesiąt sekund"

Miłośnicy żużlowego Motoru Lublin tłumnie protestowali, domagając się nowej areny dla zawodników. Twierdzą, że obecny obiekt jest za mały, a zdobycie biletów na mecze ich ulubieńców to zawsze loteria.

Na placu Litewskim zgromadziła się rzesza fanów czarnego sportu, wszyscy w żółtych koszulkach z napisem "Nowy stadion dla Lublina!". Poza tym, że głośno domagali się nowego obiektu dla ulubionej żużlowej drużyny, to zbierali podpisy pod petycją w tej sprawie. Jeden z wolontariuszy, który krążył z listą wśród uczestników manifestacji, powiedział nam, że zebrał ich blisko 200. A takich osób było więcej. Petycja wraz z podpisami trafić ma do lubelskiego ratusza. 

Dlaczego protestują? 

Jeden z protestujących z uśmiechem na ustach stwierdził, że na dalsze rozgrywanie spotkań przy Alejach Zygmuntowskich, czyli w obecnym obiekcie Motoru Lublin, nie pozwala już konserwator zabytków. Jednak już mówiąc serio, kibice skarżą się na to, że stadion jest po prostu za mały. W tej chwili na widowni jest 8 tysięcy miejsc siedzących, zaś chętnych do oglądania spotkań - czasem nawet trzykrotnie więcej. 

Fani drużyny, która występuje w PGE Ekstralidze, przed każdym meczem martwią się, czy uda im się zdobyć wejściówkę. Jeden z protestujących nastolatków tłumaczył nam, że bilety sprzedają się na pniu. - One się rozchodzą w kilkadziesiąt sekund! - przyznał.

Ubolewała też kibicka, dla której oglądanie żużla to rodzinna tradycja. - Mam trzydziestkę do setki, a na mecze zaczęłam chodzić kilkadziesiąt lat temu, w podstawówce - śmiała się i dodawała, że gdyby miejsc było więcej, nie musiałaby się martwić przed każdym spotkaniem, czy uda się jej zdobyć bilet.

Niepokojące tempo prac 

Lubelskie stowarzyszenie kibiców Speedway Euphoria wystosowało do władz miasta list otwarty, w którym wyraziło zaniepokojenie tempem prac nad budową nowego obiektu. W tym momencie trwa postępowanie mające wyłonić firmę, która zajmie się projektem stadionu. Początkowo było trzech chętnych, dzisiaj wiadomo, że został tylko jeden - konsorcjum firm z Poznania i Wrocławia, które czas na złożenie dokumentów ma do 5 lipca. To jednak tylko wstęp do budowy obiektu. Projekt nie oznacza bowiem rozpoczęcia prac.

Co na to ratusz?

- Jesteśmy w trakcie procedury zlecenia dokumentacji - mówi prezydent miasta Krzysztof Żuk. - Tu terminy są opisane przez Prawo zamówień publicznych i nie możemy niczego przyspieszyć. Zakładamy, że przygotowanie dokumentów potrwa półtora roku i dopiero potem będzie można budować - wyjaśnia.

Pozostaje jednak pytanie o pieniądze, bo na razie na nowy obiekt, który ma kosztować 200 mln zł, nie ma finansowania. - Ale nie po to zlecamy dokumentację, by leżała ona na półce - zapewnia Żuk i dodaje, że najbardziej prawdopodobnym źródłem finansowania obiektu będą środki rządowe z Programu Inwestycji Strategicznych czy z Ministerstwa Sportu.

Nowy obiekt miasto chce postawić w rejonie dawnego Lubelskiego Klubu Jeździeckiego koło Bystrzycy. Modernizacja obecnego stadionu przy Alejach Zygmuntowskich, zdaniem ratusza, jest niemożliwa.

DOSTĘP PREMIUM