Nie będzie dorsza, będą krewetki. Bałtyk jest w niezłym stanie, ale zmienia się na naszych oczach

- Jak ktoś wpadnie do szamba, a potem się z grubsza opłucze, to można powiedzieć, że jest dużo czystszy, niż był. I trochę tak jest z Bałtykiem, który jest teraz w najlepszej kondycji od co najmniej 40 lat - tak prof. Jan Marcin Węsławski, dyrektor Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie, odpowiedział na pytanie o stan czystości Morza Bałtyckiego.
Zobacz wideo

Bałtyk jest jednym z najmłodszych, jeśli nie najmłodszym morzem na świecie - liczy sobie ok. 11 tys. lat. Nie przez cały czas swego istnienia był morzem - ma za sobą epizod, w czasie którego przybrał postać słonawego jeziora. Teraz, jak mówił w TOK FM rozmówca Przemysława Iwańczyka, jest w fazie słonawego morza zamkniętego, które powoli zaczyna przypominać morskie jezioro. 

Prof. Jan Marcin Węsławski pytany o stan czystości Bałtyku zastrzegał, że punkt widzenia zależy od przyjętych kryteriów. Jeśli chodzi np. o zanieczyszczenie plastikiem, to "Bałtyk jest czyściutki". - Koszmarne zanieczyszczenie mamy na Dalekim Wschodzie, w wodach Morza Południowochińskiego, przy Tajlandii, przy Wietnamie. Jest tam 10 tys. razy więcej plastiku niż u nas - wskazywał. 

Bałtyk może nie czysty, ale czystszy

Z danych wynika, że Bałtyk jest dziś w najlepszym stanie od co najmniej 40 lat. - Głęboki kryzys przeżywał w latach 70. i na początku lat 80. Wtedy, szczególnie w Polsce, na południowym Bałtyku, sytuacja była dramatyczna. Zresztą podobnie było w Zatoce Fińskiej, również Szwedzi mieli ogromne problemy. Potem dzięki bardzo skutecznej współpracy międzynarodowej, m.in. w ramach organizacji Helcom skupiającej wszystkie państwa bałtyckie, udało się wprowadzić plan ochrony Bałtyku. To jedna z niewielu takich międzynarodowych inicjatyw, które się udały - wskazywał.

Co więc udało się zmienić? Wprowadzono bardzo drastyczne ograniczenia zrzutu ścieków - biogenów, azotu, fosforu. Polska, po wstąpieniu do Unii Europejskiej, zbudowała także wiele oczyszczalni. - Wody nie są czyste, ale są czystsze niż były kiedykolwiek w ostatnich dziesięcioleciach. Zredukowaliśmy o połowę zrzuty biogenów, a zrzuty niebezpiecznych substancji z przemysłu ciężkiego praktycznie do zera. Od dłuższego czasu wszystko szło ku lepszemu - wskazywał. Teraz zagrożenie rośnie w związku z katastrofą ekologiczną na Odrze - drugiej największej polskiej rzece, która również wpada do Bałtyku. 

Prof. Węsławski wskazywał jednak na inny problem - Morze Bałtyckie bardzo szybko się ogrzewa. Jest wręcz jednym z najszybciej ocieplających się mórz świata. Przyczyną jest oczywiście globalne przegrzanie. - Jest wyższa temperatura wody, więc gorsza jest też rozpuszczalność tlenu, silniejsze uwarstwienie wody, gorsza wymiana gazowa, napływ wód słodkich z opadów deszczu. To doprowadziło do chociażby zaniku dorsza. Dorsz nie znika, bo Bałtyk jest brudny, tylko dlatego, że jest dla niego za ciepło. Pojawiają się za to inne ryby, które lubią ciepłą wodę - wyjaśniał ekspert z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie. 

Wyższa temperatura wody to również sprzyjające okoliczności dla sinic, które w Bałtyku były zawsze. Ale gdy woda w nim była chłodniejsza, nie miały możliwości tak gwałtownego rozwoju.

Coś pozytywnego w Bałtyku 

Gość TOK FM wskazywał jednak również na pozytywne zjawiska, których doświadcza Morze Bałtyckie. To np. powrót trawy morskiej, której podwodne łąki się odradzają. - Ten gatunek dostarcza tlenu do okolic dna morskiego, dzięki czemu piasek jest bogaty w organizmy żywe. Pojawia się tam sporo młodzieży rybnej - mówił prof. Węsławski. 

Poza tym pojawiły się gąbki, które są wrażliwe na złą jakość wody. Notuje się również obecność gatunków kiedyś na wymarciu, np. igliczni. Poza tym - co niektórych może zdziwić - w Bałtyku są ogromne ilości krewetek, których aż tyle nigdy wcześniej nie było, a które są wrażliwe na jakość wody. Krewetki potencjalnie mogłyby stanowić pokarm dla ryb, ale tu zaczynają się problemy, bo ryb komercyjnych (np. dorsza) nie ma, gdyż jest za ciepło.

Pytany o to, jak Bałtyk wypada na tle innych europejskich akwenów, prof. Węsławski odpowiedział, że "jest zupełnie niezły". - System żyje, jest wysokoproduktywny, ale zmienia się na skutek ocieplenia. To nie będzie to samo morze, jakie znamy z dzieciństwa - wskazywał.

Teraz bardzo istotne będzie, co do Bałtyku spłynie Odrą. Cokolwiek to będzie, wraz z prądami przedostanie się na wschód, wzdłuż całego polskiego wybrzeża i potem dalej w stronę Rosji, Litwy. 

DOSTĘP PREMIUM