Nawet 2 razy więcej energii niż obecna luka węglowa dałyby... wiatraki. Gdyby nie ustawa odległościowa

Zielona energia z wiatraków mogła nas uchronić przed luką węglową. Liczby nie kłamią. Brak działań wstrzymujących rozwój "zielonej energii" spowodowałby, że dziś nie byłoby w Polsce problemu z węglem - dowodzi analiza eksperta.

Zielona energia zasypałaby lukę węglową? Tak wynika z obliczeń

Dziennik Gazeta Prawna zlecił wykonanie analizy badającej, w jakiej sytuacji energetycznej bylibyśmy, gdyby w 2016 roku nie została zablokowana "zielona energia".

Wyliczeń dokonał Paweł Czyżak, analityk brytyjskiego think tanku Ember. Ekspert podkreślił, że na spowolnienie transformacji energetycznej w Polsce wpłynęło kilka czynników:

  • ustawa 10H - czyli wprowadzona w 2016 roku tzw. ustawa odległościowa lub wiatrakowa, która zahamowała rozwój elektrowni wiatrowych,
  • wolne tempo przyłączeń fotowoltaiki. Na problem ten wpływa również niewydolna sieć, niezdolna do odbioru energii w pikach. Dodatkowo zmieniły się przepisy i opłacalność instalacji dla prosumentów (odbiorców prądu, którzy jednocześnie wytwarzają go) - przyp. red.,
  • słabe działanie programu "Czyste powietrze" i zbyt powolna wymiana "kopciuchów"

Paweł Czyżak wyliczył, że przy stabilnym poziomie rozwoju energetyki wiatrowej i braku restrykcji, moglibyśmy obniżyć zapotrzebowanie na węgiel o 7 mln ton.

Dzisiejsza luka węglowa, czyli ilość węgla, którego zabraknie z powodu embarga na dostawy z Rosji to 4 mln ton, a więc dwa razy mniej.

Brak działań rządu zabijających branżę OZE, jedynie w zakresie ustawy 10H, wystarczyłby więc dziś na zaspokojenie zapotrzebowania na węgiel.

Ustawa odległościowa 10H i brak przyłączy fotowoltaiki. Zabójcy branży OZE w Polsce

Na czym polegała ustawa 10H? To "ustawa wiatrakowa" wprowadzona przez rząd PIS w maju 2016 r. Na mocy tej ustawy nie można budować elektrowni wiatrowych w odległości mniejszej do zabudowań mieszkalnych i obszarów przyrodniczych, niż 10-krotna wysokość masztu. W efekcie ustawa wyeliminowała 99 obszaru polski spod inwestycji wiatrowych.

" Polska ponosi dziś koszty nie tylko kryzysu wywołanego działaniami Rosji, ale także swojego, podtrzymanego decyzjami ostatnich lat zapóźnienia i zależności od węgla. Gdyby nasz system energetyczny był bardziej zdywersyfikowany, gdybyśmy nie zatrzymali choćby rozwoju lądowych wiatraków, potrzebowalibyśmy dzisiaj mniej węgla, mielibyśmy większą rezerwę mocy, słowem — bylibyśmy bezpieczniejsi — skomentuje wyniki swoich analiz dla DGP Paweł Czyżak.

Nowelizacja ustawy 10H. Decyzje w rękach samorządów lokalnych

- Zniesienie niesławnej ustawy odległościowej powinno być absolutnym priorytetem — zauważa Instytut Obywatelski

W maju 2021 r. rozpoczął się proces legislacyjny nowelizacji ww. ustawy, który ma ją zliberalizować.

Projekt noweli zakłada, że to lokalne społeczności będą mogły zdecydować o zasadach stawiania nowych inwestycji dotyczących elektrowni wiatrowych. Zmiana obejmie też zasady dalszego rozwoju budownictwa mieszkaniowego w sąsiedztwie elektrowni.

Jednocześnie przepisy mają gwarantować mieszkańcom bezpieczeństwo eksploatacji infrastruktury wiatrowej, a inwestorów zobowiązywać do stosowania najnowszych technologii.

Źródło: Dziennik, Gazeta Prawna, gov.pl, Instytut Obywatelski

DOSTĘP PREMIUM