Wiosna w styczniu to poważny problem dla zwierząt. "Polski ekosystem się wypłaszcza"

Polski ekosystem, niegdyś "pulsujący" teraz się "wypłaszcza" - alarmował dziennikarz "Gazety Wyborczej" Adam Wajrak w kontekście rekordowo ciepłej końcówki grudnia i początku stycznia. - Mam 50 lat. Gdy byłem nastolatkiem, zobaczenie czapli białej było ewenementem. Teraz można zobaczyć ją nad dowolną rzekę czy stawem. Katastrofa klimatyczna pokazuje, jak szybko to się dzieje - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Jeszcze w drugiej połowie grudnia Polacy zmagali się ze skutkami potężnych opadów śniegu i oblodzenia, a już pod koniec roku i na początku następnego mogliśmy zaobserwować na termometrach rekordowo wysokie, jak na zimę, temperatury, sięgające nawet 19 stopni Celsjusza. Meteorolodzy z całej Europy piszą o "bombie ciepła" i historycznej pogodzie, która jest bardzo nietypowa w styczniu. Teraz synoptycy donoszą, że za kilka dni zimowa aura i mrozy powrócą do Polski.

- Najgorszą rzeczą, którą funduje nam katastrofa klimatyczna jest nieprzewidywalność - tak podsumował tegoroczną zimową aurę Adam Wajrak z "Gazety Wyborczej". A za ostrymi wahaniami pogody nie jest w stanie nadążyć przyroda.

- Zimy, które mieliśmy jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu, zwykle cechowały się stabilnością. W Puszczy Białowieskiej jeszcze w latach 90. mieliśmy mniej więcej sto dni trwałej, dość grubej pokrywy śnieżnej. To powodowało, że gleba nie wysychała, ale też to, że pod śnieżną kołdrą było łatwiej przetrwać wielu zwierzętom, m.in. gryzoniom. Dzięki temu mieliśmy bardzo wyraźne cykle gryzoni, które później wpływały na pojawienie się w dużych ilościach drapieżników jak sowy czy łasice. To był taki pulsujący ekosystem. Teraz to się bardzo wypłaszcza - mówił gość "TOK 360".

Nadejście rekordowo wysokich temperatur nie pozostaje obojętne także dla zwierząt zapadających w zimowy sen. - Wybudzają się np. nietoperze, susły czy chomiki. One wybudzają się w momencie, gdy nie za bardzo mają co jeść na zewnątrz lub gdy muszą korzystać z zapasów przeznaczonych na bardzo określony czas. Taka nieprzewidywalność powoduje, że wiosną będą w znacznie gorszej kondycji. A wiosną, gdy powinno być już ciepło i stabilne, coraz częściej mamy zimowe epizody. W zeszłym roku jedyny raz na narty poszedłem 3 kwietnia - wspominał Adam Wajrak.

Kolejnym następstwem, jakie funduje nam kryzys klimatyczny, jest postępująca wymiana gatunków, czego przykładem według dziennikarza "Gazety Wyborczej" jest czapla biała. - Katastrofa klimatyczna pokazuje, jak szybko to się dzieje. Mam 50 lat. Byłem zapalonym ornitologiem już jako nastolatek i wtedy zobaczenie czapli białej było ewenementem. Natomiast teraz każdy może pójść nad dowolną rzekę czy staw i zobaczyć tam czaplę białą, która występuje znacznie częściej niż czapla siwa. Podobnie jest z ekspansją modliszki czy szakala. To są naturalne ekspansje, które są odpowiedzią na ocieplanie się klimatu - tłumaczył w rozmowie z Adamem Ozgą.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM