Takiego roku w Bydgoszczy dawno nie mieli. Straż miejska o paleniu śmieciami

Przez ostatnie dwa lata aż o jedną trzecią spadła w Bydgoszczy liczba zgłoszeń od mieszkańców, dotyczących podejrzenia palenia śmieciami. - W 2022 roku mieliśmy bardzo ciepły październik i listopad, więc sezon się opóźnił. Znacznie też wzrosły ceny wegla, więc mieszkańcy uruchamiali swoje paleniska wtedy, kiedy już naprawdę musieli - słyszymy od strażników miejskich.
Zobacz wideo

W straży miejskiej w Bydgoszczy od kilku lat działa sześcioosobowy ekopatrol, który sprawdza, czym mieszkańcy palą w piecach kaflowych i kotłach. Najczęściej kontrole odbywają na wniosek samych bydgoszczan, którzy piszą lub dzwonią z informacją, że z komina domu sąsiada unosi się podejrzany, gryzący dym.

30 procent mniej zgłoszeń od mieszkańców

W 2022 roku strażnicy miejscy przeprowadzili 1572 kontrole palenisk domowych - to o 200 mniej niż w 2021 roku i 644 mniej niż w 2020 roku. - Przez wiele lat mieliśmy stały wzrost liczby zgłoszeń. Teraz wreszcie notujemy tak wyraźne spadki - podaje rzecznik straży miejskiej w Bydgoszczy Arkadiusz Bereszyński. - W ubiegłym roku mieliśmy wyjątkowo ciepły październik i listopad, przez co sezon grzewczy się opóźnił. Po drugie, wzrosły znacząco ceny paliw stałych, w związku z tym mieszkańcy uruchamiali swoje paleniska domowe już naprawdę wtedy, kiedy była taka potrzeba - tłumaczy nasz rozmówca.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że w mieście - wprawdzie wolno, ale jednak - ubywa "kopciuchów", bo mieszkańcy korzystają z miejskich i rządowych środków na ich wymianę. W tym roku bydgoski ratusz ma na ten cel 2 mln złotych. Wnioski już można składać, a dofinansowanie wynosi od 5 do 8 tys. złotych.

Według danych z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) w Bydgoszczy wciąż dymi 12,3 tysięcy kotłów i pieców kaflowych, z czego aż 9 tysięcy to kotły pozaklasowe, które - zgodnie z uchwałą antysmogową - do końca roku powinny być zlikwidowane. Do tego dochodzi jeszcze 6 tysięcy kominków i innego tego typu palenisk.

Ekopatrole są skuteczne

Jak zauważa Arkadiusz Bereszyński, spadek liczby zgłoszeń wynika też ze skuteczności działania ekopatroli. - Działamy od kilku lat i wielu bydgoszczan miało już z nami do czynienia, jeśli chodzi o kontrolę palenisk. Wiedzą, że potrafimy się pojawić nawet kilkukrotnie podczas jednego sezonu - mówi rzecznik.

W ubiegłym roku - w 300 przypadkach - właściciele rzeczywiście spalali w kotłach śmieci. - Najczęściej były to pocięte płyty meblowe, ramy okienne, drzwi i ościeżnice. Zdarzały się też podkłady kolejowe i śmieci - opowiada Bereszyński. - Zdecydowana większość interwencji została zakończona mandatem na łączną kwotę 50 tysięcy złotych - dodaje. Ponadto strażnicy skierowali 16 wniosków o ukaranie do sądu.

Chciał dodatek węglowy na zburzony domek gospodarczy

Do końca lutego strażnicy miejscy sprawdzą też, czy mieszkańcom Bydgoszczy należą się dodatki węglowe w wysokości 3 tys. złotych na gospodarstwo domowe. Urzędnicy wytypowali 1500 adresów. - Prowadzimy takie weryfikacje od połowy listopada i zdarzały się już wyłudzenia - przyznaje Bereszyński. - Jeden z mieszkańców twierdził, że pali węglem w kominku. Inny złożył wniosek na adres, pod którym nie mieszka od kilku lat, bo budynek został zburzony - opowiada rzecznik.

>> Czytaj także: Jeden dom i trzy wnioski o dodatek węglowy? "Nie od dziś wiadomo, że Polacy są pomysłowi"

Zgodnie z uchwałą antysmogową do 31 grudnia 2023 roku w Kujawsko-Pomorskim należy zlikwidować piece kaflowe oraz kotły grzewcze pozaklasowe, zwane popularnie "kopciuchami". Kolejna obowiązkowa wymiana będzie dotyczyła posiadaczy kotłów 3 i 4 kl., a jej termin upływa z końcem grudnia 2027 roku.

>> CZYTAJ WIĘCEJ WIADOMOŚCI Z BYDGOSZCZY <<

TOK FM PREMIUM