Łodzianie chcą oddychać czystym powietrzem, ale do wymiany pieca im się nie spieszy. "Nie wierzę, że będzie taniej"

Katarzyna Giedrojć
- Nie wierzę, że będzie taniej, gdy wyrzucę swój stary piec i podłączę się do sieci - mówi mieszkanka osiedla Górna. Takich przykładów jest o wiele więcej. W Łodzi na wymianę czeka wciąż ok. 20-30 tysięcy pieców starego typu. Mieszkańcy nie chcą słuchać o korzyściach dla środowiska. Czy będą chcieli słuchać o oszczędzaniu?
Zobacz wideo

Wielu mieszkańców Łodzi uważa, że wymiana źródła ogrzewania przerasta ich możliwości finansowe. Na pytanie, czy próbowali uzyskać dofinansowanie, nie potrafią odpowiedzieć. - Nie wiem, jakbym miał się do tego zabrać. Na pewno będzie trzeba dołożyć sporo pieniędzy, a ja ich po prostu nie mam - mówi mieszkaniec osiedla Górna.

- Nie wierzę, że ktoś mi coś da i że ja na tym zaoszczędzę. Słyszałam, że niektórzy wymienili piece i podłączyli się do sieci, a teraz mają drożej i jeszcze do tego mogą im odłączyć ogrzewanie, jak nie będą płacić - dodaje inna mieszkanka Łodzi Górnej.

Ze stu na tysiąc rocznie

Wciąż mała jest świadomość społeczna mieszkańców, mimo że program "Czyste powietrze" działa już od kilku lat. Gdy ruszał, wpływało ledwie około 100 wniosków rocznie. Gdy wzmocniono kampanię, a łódzki ratusz przejął procedury na swoje barki (początkowo program był realizowany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi), chętnych powoli zaczęło przybywać. Teraz wpływa około 1000 wniosków rocznie. - Tempo jest lepsze, ale nie jest dobre - słyszymy w urzędzie miasta.

- My byśmy chcieli, żeby wszyscy szturmem ruszyli na urząd. Pomożemy złożyć wniosek. Doradzimy, na co najlepiej zmienić ogrzewanie w konkretnych gospodarstwach domowych i - co najważniejsze - dołożymy znaczną część kwoty - zachęca Maciej Riemer, dyrektor Departamentu Ekologii i Klimatu Urzędu Miasta Łodzi.

Czym palą mieszkańcy?

W Łodzi do wymiany jest około 20-30 tys. kopciuchów. Jednak nie wszyscy mieszkańcy złożyli ankiety do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Jak słyszymy w urzędzie, w Łodzi wypełniło dokumenty około 70 proc. mieszkańców. Dlatego nie ma dokładnych szacunków i urzędnicy nie wiedzą, ile tak naprawdę "kopciuchów" jest do wymiany.

- Mają przeróżne piece, również węglowe, najgorszych klas i piece bezklasowe. Są też piece z otwartymi paleniskami i takie, w których można palić wszystkim - wymienia Riemer.

Pod koniec ubiegłego roku składanie wniosków wyhamowało. Nie sprzyja temu ani inflacja, ani niepokojąca sytuacja energetyczna w kraju. Mieszkańcy wciąż słyszeli: "kryzys energetyczny", "nie będzie węgla", "braknie gazu". W takiej sytuacji woleli nie podejmować pochopnych decyzji.

- Ten rok był specyficzny - potwierdza Riemer. - Spodziewaliśmy się srogiej zimy i tego, że nie będzie czym palić. Zima okazała się łagodna, więc i zużycie opału nie było takie duże. Jednak swój skutek we wskaźnikach jakości powietrza miały słowa pewnego prezesa, który powiedział, że palić można wszystkim tylko nie oponami. Było widać, że powietrze jest gorsze niż w latach wcześniejszych - dopowiada.

- W dobie inflacji i tak rażącego wzrostu cen mówimy przede wszystkim o tym, żeby było taniej. Te dobre, nowe instalacje są sprawniejsze, potrzebują mniej paliwa, żeby funkcjonowały, są wydajniejsze pod kątem produkcji ciepła. Dlatego zachęcamy w ten sposób również do oszczędzania - mówi dalej urzędnik.

Zmieniło się więc przesłanie programu "Czyste powietrze". Teraz urzędnicy zachęcają, aby wymienić stare piece i dzięki temu oszczędzać pieniądze. - Do tej pory popularne było wymienianie na ogrzewanie gazowe, ale ceny gazu wzrosły i to się zatrzymało. Teraz mieszkańcy Łodzi wybierają najczęściej instalacje na pellet i na biomasę, ale przede wszystkim dużą popularnością cieszą się podłączenia do sieci ciepłowniczej Veoli. Ostatnio powstają też indywidualne kotłownie, już z nowoczesną dobrą instalacją. Możliwe jest również dofinansowanie pomp ciepła, czyli tej najbardziej zielonej obecnie możliwości ogrzewania - wyjaśnia nasz rozmówca.

Jak zdobyć dofinansowanie?

Mieszkańcy Łodzi mogą się zgłosić do Wydziału Ochrony Środowiska, który ma siedzibę na ul. Piłsudskiego 100. Tam urzędnicy dobiorą najbardziej opłacalny program. Doradzą, jaką metodę ogrzewania wybrać dla danego gospodarstwa domowego i pomogą napisać wniosek. W przypadku gospodarstwa indywidualnego dofinansowanie może wynieść nawet kilka tysięcy złotych. - Tyle ile wniosków się pojawi, tyle pieniędzy w budżecie na ten cel się znajdzie - zapewniają władze miasta.

Zdaniem urzędników efektywność energetyczną trzeba rozpatrywać szerzej niż samo źródło ciepła. Warto powiązać wymianę ogrzewania z wymianą stolarki okiennej, termoizolacją, przeglądem wentylacji i uszczelnieniem powierzchni dachowych. - To wszystko pozwala wypracować duże oszczędności, w zależności od typu budynku nawet do 70 procent - podsumowuje Maciej Riemer.

TOK FM PREMIUM