"Duży ołówek" gotowy do startu. Rakieta Perun z Gdyni sprawdzi, jak smakuje kosmos

Suborbitalna rakieta zbudowana w Gdyni szykuje się do pierwszego lotu. Jej twórcy, wywodzący się z Pomorskiego Parku Naukowo Technologicznego, planują przekroczyć granicę kosmosu jesienią, zaś jeszcze w tym miesiącu ma się odbyć lot testowy. Ten wyjątkowy i ambitny projekt może wesprzeć każdy chętny.

"Zbudowaliśmy największą w historii polską rakietę i chcemy spełnić marzenie o polskich lotach w kosmos. Pierwszy lot rakiety suborbitalnej Perun jest ogromnym krokiem w kierunku realizacji tego marzenia" - informuje firma Space Forest. "Pod koniec czerwca planujemy lecieć z Ustki na wysokość 50 km i sprawdzić wszystkie systemy przed jesiennym lotem kosmicznym" - zapowiada.

Zbudowana z pasji

- Całe to zjawisko rakiet w Space Forest wynikło z pasji - przyznaje Adam Matusiewicz, kierownik Działu Rakiet Badawczych. - Tak, to były chłopięce zabawy z saletrą, cukrem i tym podobnymi rzeczami, natomiast jak widać, podejście jest poważne - podkreśla. - Udało się zainteresować tym tematem Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, wcześniej Komisję Europejską. W tej chwili chcemy polecieć w kosmos, natomiast wizja jest taka, żeby przejąć część rynku tak zwanych lotów suborbitalnych, chcemy się tam trochę wgryźć - nie ukrywa konstruktor.

"Projekt SIR (Suborbital Inexpensive Rocket), w ramach którego powstała rakieta Perun, rozpoczął się w 2018 roku. W styczniu 2020 udany lot odbyła rakieta Perun demonstrator, czyli model w skali 1:1 docelowej rakiety. Demonstrator osiągnął pułap 10 km wznoszony silnikiem SF 200 o impulsie 200 kNs. Jednak żeby przekroczyć umowną granicę kosmosu, potrzebny jest zdecydowanie mocniejszy silnik. Dlatego opracowaliśmy SF 1000 o sześciokrotnie większym impulsie - 1200 kNs, który poleci w rakiecie Perun!" - czytamy w autoprezentacji osiągnięć Space Forest.

Pierwszy lot jeszcze w czerwcu

Przygotowywana do startu rakieta Perun ma jedenaście metrów wysokości i niemal pół metra średnicy.

- Kształt rakiety bardzo typowy, wręcz "kreskówkowy" - śmieje się Matusiewicz. - Taki duży ołówek, który do startu będzie wyważyć niespełna tonę. Wiemy już z doświadczenia, że ktoś szczupły jest w stanie się zmieścić do tej rury, ale oczywiście nie planujemy tego robić w locie - zastrzega kierownik. - Na potrzeby montażu czy demontażu sprawdziliśmy, że da się tam do środka wejść.

- Z rakietami ogólnie jest tak, że to są bardzo kompleksowe systemy i mamy albo pełen sukces, albo, jeżeli cokolwiek zawiedzie, pełną katastrofę - rozkłada ręce konstruktor. - W związku z tym chcemy wszystkie podsystemy testować wszystkimi dostępnymi metodami - dodaje.

Testowy start rakiety Perun zaplanowany jest na koniec czerwca, ale jej twórcy zastrzegają, że wszystko zależy od dostępności poligonu.

- Celujemy w tej chwili w ostatni tydzień czerwca, lot na 50 kilometrów i nie oszukujmy się, wszystko zależy od jego wyniku - mówi Matusiewicz. - Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, szykujemy następny lot na jesień tego roku. Czy to będzie lot na 100 km? To zależy po pierwsze od wyników tego lotu, a po drugie od sytuacji logistycznej - nie ukrywa nasz rozmówca.

Spory o "czerwony guzik"

Space Forest ma już za sobą starty mniejszych rakiet o wdzięcznych nazwach Carbonara i Bigos. Start Peruna jest na nieco innym poziomie ekscytacji.

- W ramach startu są dwa kluczowe "guziki" - tłumaczy Matusiewicz. - Po pierwsze jest to ten przycisk startowy, ale już po starcie mamy dwa dodatkowe przyciski, które służą przerwaniu lotu, i tu jest chyba większa dyskusja - przyznaje z namysłem. - Bo odpalić rakietę to jedno, natomiast podjęcie decyzji o przerwaniu lotu jest ważniejsze niż start. Jeżeli coś idzie nie tak, to trzeba podjąć tę decyzję, natomiast mamy w głowie, że raz się nam zdarzyło, że przerwaliśmy test silnika, mówiąc brzydko, niechcący - uśmiecha się konstruktor. - Nikt nie chce też przerwać tego lotu bez potrzeby, tutaj się spieramy o to, kto będzie miał palec na czerwonym przycisku - dodaje.

Lot można wesprzeć

Twórcy kosmicznego projektu zachęcają do wspierania ich dzieła. Na jednym z portali trwa zbiórka na rzecz pierwszego polskiego lotu w kosmos.

- Przede wszystkim chodzi o to, żeby spopularyzować loty rakiet w Polsce - mówi Marcin Sarnowski. - Dzięki wpłatom można zdobyć pamiątkową naszywkę z tego lotu, można również mieć swoją naklejkę na rakiecie. Są też nagrody specjalne - można będzie coś umieścić na naszej rakiecie i wysłać z nami - zachęca. - Chcemy jakoś nagrodzić tych, którzy nas wspierali przez lata i tych, którzy chcieliby z nam śledzić rozwój rakiet w Polsce - dodaje.

TOK FM PREMIUM