,
Obserwuj
Świat

Hiszpania. Partia Ludowa wygrała wybory, ale do utworzenia rządu bardzo daleka droga. Socjaliści będą dalej rządzić?

oprac. AS tokfm.pl
3 min. czytania
24.07.2023 07:50
Centroprawicowa Partia Ludowa wygrała niedzielne wybory parlamentarne w Hiszpanii i zdobyła 136 mandatów w 350-osobowym Kongresie Deputowanych - wynika z danych państwowej komisji wyborczej po przeliczeniu wszystkich oddanych głosów. Drugie miejsce zajęła obecnie rządząca Partia Socjalistyczna, która będzie miała 122 mandaty. Partia Ludowa mimo nawet ze wsparciem radykałów z Vox-u nie ma 176 mandatów dających bezwględa większość.
|
|
fot. Francois Walschaerts / AP Photo

Niedzielne przedterminowe wybory parlamentarne w Hiszpanii wygrała centroprawicowa Partia Ludowa (PP), kierowana przez Alberto Nuneza Feijoo. PP zdobyła w 136 mandatów w 350-osobowym Kongresie Deputowanych. To od 47 więcej niż cztery lata temu.

Drugie miejsce przypadło rządzącym obecnie socjalistom z PSOE Pedro Sancheza, którzy zdobyli 122 mandaty (dwa więcej niż w wyborach 2019 roku).

Na trzecim miejscu w wyborach uplasowała się konserwatywny Vox z 33 mandatami. Ugrupowanie kierowane przez Santiago Abascala wprawdzie otrzyma w nowej izbie o 19 miejsc mniej, ale nadal może być kluczowe dla Partii Ludowej podczas formowania gabinetu.

W niedzielnym głosowaniu czwarte miejsce zajął blok wyborczy ugrupowań skrajnej lewicy, startujący pod nazwą Sumar, którym kieruje wicepremier i minister pracy i gospodarki społecznej Hiszpanii Yolanda Diaz. Zapewnił on sobie 31 miejsc w Kongresie Deputowanych.

Mandaty w niedzielnych wyborach zdobyły też regionalne ugrupowania z Katalonii i Kraju Basków: po 7 dla Republikańskiej Lewicy Katalonii (ERC) i Razem dla Katalonii (Junts), a także 6 dla baskijskiego EH Bildu i Nacjonalistycznej Partii Basków (PNV). Po jednym mandacie wywalczyły też partie z innych regionów: Unia Ludowa Nawarry (UPN), Galisyjski Blok Nacjonalistyczny (BNG), a także Koalicja Kanaryjska (CC).

Wybory w Hiszpanii. Kto będzie rządził?

Po niedzielnych wyborów trudno będzie w Hiszpanii stworzyć nowy rząd. Do bezwzględnej większości potrzebnych jest 176 mandatów. Jak zauważył brytyjski 'The Guardian', przed liderami obu największych partii zapewne tygodnie negocjacji w sprawie stworzenia koalicji z mniejszymi ugrupowaniami.

Alberto Nuneza Feijoo ogłosił zamiar utworzenia nowego rządu. W swoim przemówieniu, które wygłosił w nocy z niedzieli na poniedziałek, po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów, wezwał partie, które przegrały wybory, do ułatwienia mu sformowania nowego gabinetu i poprosił o unikanie blokowania tej idei.

Z kolei premier Pedro Sanchez wyraził zadowolenie ze spadającego, jak określił, poparcia dla bloku partii PP i Vox, co komentatorzy odebrali jako zapowiedź próby zablokowania wotum zaufania w Kongresie Deputowanych dla nowego rządu Feijoo.

Podczas wieczoru wyborczego państwowa telewizja prezentowała symulację, z której wynika, że to socjaliści Sancheza raze z ugrupowaniem Sumar mają większe szanse na zdobycie poparcia mniejszych partii. Mogą zebrać 172 mandaty, czyli do bezwzględnej większości będzie im brakować czterech głosów. Partia Ludowa może 'zabrać' 170 mandatów.

Dziennik 'El Mundo' uważa, że dla Hiszpanii niekorzystnym scenariuszem będzie budowa przez socjalistów rządów m.in. z katalońskimi separatystami z EH Bildu. Gazeta przypomniała, że strukturach tego ugrupowania działają osoby skazane za terroryzm w ramach ETA. Jak przypomina dziennik, 'ta baskijska organizacja dokonała na terenie Hiszpanii zamachów, w których zginęło ponad 800 osób'.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>