Dziedzictwo, które nie zna granic
To, że każdy naród dba o dobra kultury w swoim kraju jest oczywiste. Co jednak w sytuacji, gdy – tak jak w przypadku Rzeczpospolitej – na przestrzeni wieków granice i tym samym zasięg terytorialny oddziaływania naszej kultury ulegały dużym zmianom? Kto i jak powinien troszczyć się o dziedzictwo, spuściznę i materialne dobra kultury pozostawione przez naszych przodków, które obecnie znajdują się poza granicami współczesnej Polski?
Właśnie w celu realizacji takich ambitnych celów, w 2017 roku powstał Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA. To państwowa instytucja kultury, która prowadzi projekty głównie o charakterze konserwatorskim, ale także naukowo-badawczym, edukacyjnym oraz wydawniczym. Co ważne – Instytut jest jednostką wyspecjalizowaną w zajmowaniu się wyłącznie dziedzictwem materialnym znajdującym się poza współczesnymi granicami Polski.
Czy kultura ma granice?
Ponad 1000 lat historii naszego narodu to długi i na tyle burzliwy okres, że materialne ślady naszej kultury odnajdujemy przede wszystkim na terenach, gdzie sięgały dawne granice Rzeczpospolitej, ale także daleko poza tymi ziemiami, nawet na innych kontynentach. Jak wyjaśnia dr Anna Rudek-Śmiechowska, szefowa programu strategicznego Badania w Instytucie POLONIKA – Koncentrujemy się na dwóch głównych nurtach, ponieważ nasza historia, historia Polski nie była dla nas łaskawa, a z drugiej strony jest na tyle ciekawa, że mamy dzięki temu bardzo różnorodne pola działalności w Instytucie Polonika. Po pierwsze nasza działalność poza granicami dotyczy dawnych granic kraju, czyli też Wielkiego Księstwa Litewskiego czy obecnej Ukrainy, ale i Białorusi. Poza tym koncentrujemy się bardzo mocno też na emigracyjnych kierunkach, ponieważ Polska i nasza historia emigracji jest bardzo interesująca i ma bardzo wiele wątków. Była to zarówno emigracja zawodowa czy zarobkowa, ale też polityczna, więc znajdziecie Państwo ślady i działalność Instytutu POLONIKA zarówno w Europie Zachodniej (Francja, Włochy czy Hiszpania), ale też oczywiście Stany Zjednoczone czy Ameryka Północna i Południowa.
Aby sprostać wyzwaniu prowadzenia prac konserwatorskich oraz badawczych na kilku kontynentach Instytut POLONIKA sięga po wiedzę i umiejętności wybitnych specjalistów. Zespół Instytutu POLONIKA to niecałe 30 osób, natomiast współpracujemy bardzo szeroko z ekspertami z kraju i z zagranicy. W dziedzinie ochrony z konserwatorami głównie polskimi, którzy są wybitnymi ekspertami w swojej dziedzinie, bardzo cenionymi na całym świecie. Natomiast, jeśli chodzi o sam zespół badań i badania naukowe, to podejmujemy je właśnie z niezależnymi badaczami głównie polskimi, ale też mamy partnerów zagranicznych – dodaje dr Anna Rudek-Śmiechowska.
Dziedzictwo kulturowe – gdzie go szukać?
Materialne dziedzictwo kulturowe, które jeszcze nie zostało opisane, czy też poddane konserwacji, dotyczy przeważnie nie aż tak odległej przeszłości. Przykładem jest obszar zainteresowań, w którym specjalizuje się Michał Pszczółkowski – profesor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i Uniwersytetu Zielonogórskiego – Ta tematyka, którą ja się zajmuję, czyli historia architektury, głównie dwudziestolecia międzywojennego, czyli ten ostatni rozdział bytności polskiej na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej, to są tematy interesujące zarówno architektów, historyków, miłośników, pasjonatów, hobbystów. Tematy dotyczące Kresów Wschodnich w czasach PRL-u były swoistym tabu i dopiero po 1989 roku wznowiono badania nad różnymi aspektami życia kulturalnego na tych terenach w czasach odbudowywania polskiej państwowości. Ostatnio ukazały się dwie monografie, których autorem oraz współautorem jest profesor. Jedna dotyczy programu dużego projektu budowy tzw. kolonii urzędniczych, czyli osiedli mieszkaniowych przeznaczonych dla urzędników, których kierowano do pracy na Kresach Wschodnich. Druga, współautorska, poświęcona budownictwu i architekturze kolejowej na ziemiach wschodnich w okresie międzywojennym – wyjaśnia Michał Pszczółkowski. Kolonie urzędnicze, to osiedla mieszkaniowe przeznaczone dla urzędników. To były przeważnie małe miejscowości i do dzisiaj to są takie miasteczka, które wtedy miały status miast powiatowych i tam powstawały te kolonie po to, żeby po prostu dostarczyć urzędnikom kierowanym tam do pracy dachu nad głową – dodaje profesor.
Jak dowodzą wspomniane prace, architektura tamtego okresu miała ważny państwowy i kulturowy cel. Chodziło o dokonanie takiej integracji tych ziem, które przez ponad 100 lat pozostawały w różnych kręgach kulturowych. Poznań, Warszawa, Kraków to są miasta zupełnie różne, także architektonicznie. Chodziło o to, żeby to ujednolicić, żeby dokonać takiej integracji, żeby mieszkańcy, społeczność polska miała to poczucie, że mieszka w Polsce. Architektura kolejowa, budownictwo kolejowe należało do najważniejszych narzędzi tej integracji. Ludzie podróżowali, wysiadali to tu, to tam i patrząc na dworzec mieli tę świadomość, że są w Polsce, że wysiadają w mieście polskim. Więc to, co określamy trochę w taki uproszczony sposób terminem stylu dworkowego, było w tych pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości taką konwencją najbardziej popularną, było wręcz zalecane przez państwo – tłumaczy profesor Pszczółkowski.
Co przeszłość powie nam o nas?
Badanie przeszłości – poprzez pewne paralele – pozwala nam inaczej spojrzeć nie tylko na teraźniejszość, ale nawet myśleć w bardziej spójny sposób o przyszłości narodu. Okazuje się, że problemy Rzeczpospolitej sprzed 100 lat wydają się – do pewnego stopnia – przypominać te współczesne. Jak zauważa Michał Pszczółkowski – Ta pierwsza dekada okresu międzywojennego, lata 20., to był etap takiej repolonizacji, integracji, zacierania tych różnic po zaborcach, stworzenia Polski. Natomiast końcówka lat 20. i lata 30. to już pewien nowy etap, europeizacji. Proces integracji dokonał się w stopniu satysfakcjonującym i uznano, że już możemy iść dalej. I pojawił się ten etap europeizacji, czyli wyrównania z zachodem, dążenia do tego poziomu europejskiego. To też widzimy i w architekturze, i w kulturze, we wszelkich przejawach, w ogóle życia.
Naród, który na nowo budował swoją państwowość potrzebował również docenienia i poczucia własnej narodowej dumy. Kultura była doskonałym jej nośnikiem. To też pokazywała choćby wystawa światowa w Paryżu w 1925 roku, gdzie Polska została bardzo dobrze przyjęta i zauważona. Jako, w gruncie rzeczy, nowe państwo – wyjaśnia dr Anna Rudek-Śmiechowska z Instytutu POLONIKA, a profesor Pszczółkowski dodaje – To była taka pierwsza duża reprezentacja Polski po odzyskaniu niepodległości i wielki, spektakularny sukces. Ci polscy artyści z Paryża wracali do Polski jak olimpijczycy, obwieszeni medalami. I to polskie art deco, to czym zasłynięto na wystawie paryskiej, to faktycznie w drugiej połowie lat 20 stał się wręcz taki znak firmowy II Rzeczypospolitej.
Wydaje się więc, że odkrywanie i badanie losów narodowej kultury, jej oddziaływania na inne kultury, czy nawet samego jej trwania poza granicami państwa, przynieść może wiele korzyści współczesnym Polakom. Jest to bowiem, jak trafnie spostrzega dr Anna Rudek-Śmiechowska – kwestia chyba każdego kraju i każdego człowieka, że stara się podkreślać swoją wartość. My mamy bardzo wartościowe dziedzictwo, kultura polska jest uznawana też na całym świecie. Myślę, że nie mamy się czego wstydzić, wprost przeciwnie. Warto to doceniać, warto być ciekawym świata. Jak jeździmy po świecie, czy nawet po Polsce, warto doceniać to, co mamy i to, co tworzymy. Dla całej kultury powszechnie.
Oczywiście działania Instytutu POLONIKA wykraczają daleko poza dawne tereny Rzeczypospolitej, a plany na najbliższą przyszłość są bardzo ambitne. Kontynuujemy duży projekt o polskich artystkach we Francji. W listopadzie planujemy kongres dotyczący dziedzictwa poza granicami kraju. Oczywiście wydawnictwa książkowe, które nas czekają, m.in. o rzeźbiarzu Godewskim. Jesteśmy m.in. w Minecrafcie. Mamy różnego rodzaju konkursy dla dzieci i dla dorosłych, więc jak będziecie państwo śledzić nasze social media i stronę internetową, to na pewno coś ciekawego się znajdzie – kończy dr Anna Rudek-Śmiechowska z Instytutu POLONIKA.
Więcej o działalności Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA posłuchasz w rozmowie Jerzego Telesińskiego z dr Anną Rudek-Śmiechowską oraz prof. Michałem Pszczółkowskim .