`
,
Obserwuj
Dolnośląskie

Awantura wokół ZOO w Łącznej. "Jeśli nie ma dostępu do prądu, to te zwierzęta będą tam cierpieć"

2 min. czytania
15.10.2026 17:33

Prokuratura wnioskuje o areszt dla właściciela ZOO w Łącznej pod zarzutem znęcania się nad co najmniej 561 zwierzętami. Co się dzieje ze zwierzętami?

Śledztwo w sprawie mini ZOO w Łącznej – działania Policji i Prokuratury
Śledztwo w sprawie mini ZOO w Łącznej – działania Policji i Prokuratury
fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty prokuratura postawiła właścicielowi i pracownikom ZOO w Łącznej?
  • Czy zwierzęta z ZOO zostały już otoczone opieką?

Prokuratura zarzuca pracownikom prywatnego ZOO w Łącznej na Dolnym Śląsku znęcanie się nad co najmniej 561 zwierzętami przez utrzymywanie niewłaściwych warunków. Zwierzęta miały m.in. przebywać w zbyt małych klatkach i wybiegach, co miało doprowadzić do niedożywienia, chorób i śmierci. Sąd zdecyduje o aresztowaniu właściciela, Marcina N. Na miejscu znaleziono też zakopane kości zwierząt, ale przyczyny śmierci nie są jasne. Przed ZOO czuwają mieszkańcy Łącznej i sympatycy ogrodu zoologicznego, którzy sprzeciwiają się wywożeniu stamtąd zwierząt.

Po nocnej interwencji policji na miejscu z ludźmi, którzy bronią ZOO, rozmawiał Szymon Kastelik z Radia Zet. Przekonywali oni, że znają właściciela i mogą za niego ręczyć, a zwierzęta były otoczone opieką. Według nich, zarzuty prokuratury są bezpodstawne. - Człowiek by się prędzej rozpłakał niż skrzywdził zwierzę - tak o właścicielu ZOO mówił jeden z rozmówców reportera Radia Zet.

- Niestety, dochodzą do nas słuchy, że zwierzęta są w bardzo złym stanie i umierają - mówił w "TOK360" lekarz weterynarii Grzegorz Dziwak z Fundacji Szopowisko. Gość Adama Ozgi przyznał, że na początku października Fundacja została poproszona o zajęcie się zwierzętami, które wymagają zabezpieczenia. - Kiedy dowiedzieliśmy się, że cała akcja ma dotyczyć ZOO z Łącznej, to budziło nasze wątpliwości - podkreślił Grzegorz Dziwak.

Jak wyjaśnił, sam przeprowadzał kilka lat temu kontrolę dobrostanu zwierząt w tym ZOO. Wówczas nie wykazała ona żadnych nieprawidłowości. - Mam też znajomych, którzy tam pracują, zajmując się zwierzętami. Również według ich opinii nie było tam żadnych nieprawidłowości, jeżeli chodzi o dobrostan zwierząt - zaznaczył gość "TOK360".

Zwierzęta z Łącznej nie trafią do Fundacji Szopowisko. - Wobec tego, co się dzieje, zdecydowaliśmy się na razie ich nie przyjmować. Sytuacja jest tak napięta, że obawiamy się o własne zwierzęta - tłumaczył Grzegorz Dziwak. I zaznaczył, że odbiór zwierząt zgodnie z pismem prokuratorskim to nie jest - jak niektórzy komentują w internecie - "kradzieżą".

Rozmówca Adama Ozgi dodał, że zwierzęta - zwłaszcza egzotyczne, jak żółw pustynny i pancernik - mogą ucierpieć z powodu wychłodzenia. - Jeżeli nie ma dostępu do prądu, to niestety zwierzęta będą tam cierpieć - mówił Dziwak. Zwierzęta z ZOO w Łącznej mogą być też bez opieki, bez jedzenia i wody.

Źródło: TOK FM